50 osób zginęło podczas buntu w Bangladeszu
Około 50 osób zginęło w środę podczas starć regularnego wojska i zbuntowanych żołnierzy paramilitarnych oddziałów ochrony pogranicza (BDR) - powiedział prasie minister resortu do spraw parlamentarnych Mohammad Kamrul Islam. W czwartek bunty jednostek BDR wybuchły w nowych miastach.
26.02.2009 | aktual.: 26.02.2009 12:47
Sytuacja w stolicy kraju, Dhace, wydaje się opanowana, ale zbuntowani żołnierze BDR (Bangladesh Rifles) nie spieszą się z oddaniem broni, mimo zaakceptowania proponowanej przez rząd amnestii. Poza stolicą powtarzają się strzelaniny.
Incydenty wywołane przez BDR miały miejsce w ponad 12 miastach. Bunt objął takie miasta jak Feni, Teknaf, Satkania, Sylhet, Dijanpur i Naogon - poinformowała lokalna policja.
Nie ma doniesień o rannych lub zabitych. Natomiast w Dhace, gdzie jest kwatera główna BDR zginęło blisko 50 osób.
Wcześniej wybuchł tam bunt funkcjonariuszy, którzy domagali się podwyższenia żołdu. Buntownicy wzięli około stu zakładników, w tym dowódcę BDR. W czasie spotkania żołnierzy z dowództwem zaczęła się strzelanina. Na odgłos strzałów mieszkańcy uciekali w panice. Z terenu kwatery udało się ewakuować 50 kobiet oraz dzieci.
Do stłumienia buntu wezwano ok. 500 żołnierzy armii, kilkuset policjantów i funkcjonariuszy innych sił bezpieczeństwa.
Zwykle w kwaterze BDR stacjonuje ok. 2 tys. żołnierzy, ale nie wiadomo, ilu włączyło się do walki.
W środę zbuntowani żołnierze z bazy Dhace przystali na amnestię ogłoszoną przez rząd. Jednak bunt rozprzestrzenia się i stanowi poważne wyzwanie dla nowego rządu premier Hasiny Rahman - podkreśla Reuters.