Żywioł szaleje nad Europą. Liczba ofiar się zwiększa

Silny orkan przemieszcza się szybko na wschód. Strefa porywistych wiatrów, która rano przeszła nad północną Francją, pozbawiając prądu dziesiątki tysięcy ludzi, przesunęła się teraz nad Holandię i Belgię i uderzyła w Niemcy, Szwecję i Danię. W centrum Amsterdamu wichura zabiła kobietę na ulicy. Prędkość wiatru w Niemczech przekracza w porywach 170 km/h. Według najnowszych doniesień, w wyniku huraganowych wiatrów i ulewnych deszczów zginęło 10 osób: cztery w Wielkiej Brytanii, trzy w Niemczech oraz po jednej w Danii, Francji i Holandii.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Amsterdam
Amsterdam (AFP, Fot: Robin van Lonkhuijsen)
WP

Z powodu silnego wiatru zamknięto dla ruchu samochodowego i kolejowego most nad cieśniną Sund między Szwecją a Danią.

Jak podała holenderska agencja ANP, także w innych rejonach Amsterdamu ludzie doznali obrażeń w wyniku spadających gałęzi, łamanych przez wiatr, który osiągał prędkość 136 km/godz.

Policja zaleca ludziom pozostanie w domach.

WP

W rejonie Amsterdamu wstrzymano ruch pociągów z uwagi na drzewa obalane przez wichurę - podaje na stronach internetowych holenderska kolej NS. W mieście wstrzymano kursowanie tramwajów.

Na lotnisku Schiphol pod Amsterdamem liczne loty albo odwołano, albo opóźniono.

Holenderski instytut meteorologiczny KNMI ogłosił stan ostrzegawczy w wielu regionach Holandii.

Powalone drzewa w Belgii

WP

W Brukseli zamknięto 37 parków, powalone drzewa utrudniają ruch na niektórych drogach w południowej Belgii, pociągi mają do godziny opóźnienia, opóźnione są samoloty do Amsterdamu, gdzie szaleją wichury - to dotychczasowy bilans silnych wiatrów w Belgii.

Władze Brukseli odradzają mieszkańcom spacery w okolicach drzew. W nocy z niedzieli na poniedziałek zamknięto 37 parków i skwerów, w tym centralny Park Pięćdziesięciolecia (Cinquantenaire). Także burmistrz Namur w południowej Belgii nakazał zamknąć cytadelę i publiczne parki.

Na razie nie odwołano lotów z lotniska Zaventem w Brukseli, jednak opóźnione są samoloty do Amsterdamu, gdzie szaleją wichury. O "potencjalnych zakłóceniach" do godz. 16.00 informuje lotnisko tanich linii w Charleroi na południe od Brukseli.

Do usuwania powalonych drzew wzywana jest straż pożarna. - Narzędziem dnia jest piła łańcuchowa - pisze portal telewizji RTBF. Problemy zaczęły się już w niedzielę po południu we Flandrii, powalone drzewa utrudniały też ruch w Walonii, m.in. na trasie N238 pomiędzy Wavre a Louvain-la-Neuve. Powalone drzewa uszkodziły też kable wysokiego napięcia w Tubize.

WP

Ponadto bardzo utrudniona jest komunikacja między Brukselą a Namur. Pociąg uderzył w barierkę, którą wiatr zepchnął na tory - poinformował zarządca sieci kolejowej, spółka Infrabel. W okolicach Namur ruch na torach blokują też odłamane gałęzie drzew. Na niektórych trasach w Belgii pociągi mają do godziny opóźnienia.

Międzynarodowe pociągi Eurostar, łączące Brukselę z Londynem, kursują w Belgii z normalną prędkością, ale mają opóźnienia z powodu ograniczeń prędkości pociągów w Wielkiej Brytanii do 80 km/h; szalejące na Wyspach wichury sparaliżowały w poniedziałek transport.

Wichura utrudnia komunikację na Bałtyku i w południowej Szwecji

Przemieszczająca się nad Wielką Brytanią wichura dotarła w poniedziałek nad południową Szwecję i Bałtyk. Z powodu sztormu nie wypłynęły promy m.in. między Ystad a Świnoujściem. W Skanii całkowicie wstrzymano transport kolejowy. Anulowano także część połączeń lotniczych z portów w Goeteborgu i Malmoe.

WP

Według szwedzkiego Instytutu Meteorologii i Hydrologii SMHI w poniedziałek wieczorem w regionie Goeteborga wiatr może osiągnąć prędkość 33 metrów na sekundę, a w Skanii 25-29 metrów na sekundę.

W południowo-zachodniej Szwecji ogłoszono trzeci stopień zagrożenia. - Ludzie powinni zostać w domach. Można się spodziewać, że zostaną powalone drzewa, nastąpią przerwy w dostawach prądu - ostrzegł Marcus Sjoestedt z SMHI.

Anulowano także część połączeń lotniczych z portów w Goeteborgu i Malmoe.

W południowo-zachodniej Szwecji ogłoszono trzeci stopień zagrożenia. "Ludzie powinni zostać w domach, można spodziewać się powalonych drzew oraz przerw w dostawach prądu" - ostrzega Marcus Sjoestedt z SMHI.

WP

Wielka Brytania: kolejne ofiary wichury

Londyńska straż pożarna odnalazła zwłoki dwóch kolejnych ofiar wichury nad Anglią. Zginęły w sumie cztery osoby.

Straż pożarna podała bilans wybuchu gazu w Londynie po zwaleniu się drzewa na dom mieszkalny: dwie osoby zabite, trzy ranne. Trzy sąsiadujące ze sobą szeregowce w dzielnicy Hounslow na zachodzie miasta uległy doszczętnie zniszczeniu, dwa dalsze zostały poważnie uszkodzone.

Dwie inne ofiary to 17-letnia dziewczyna przygnieciona przez drzewo w przyczepie kempingowej w Kencie i 51-letni kierowca samochodu zmiażdżonego przez drzewo w Watford na obrzeżach Londynu.

Wczoraj po południu zaginął pływający w morzu 14-latek, którego pędzone wiatrem fale zniosły na otwarte wody.

600 tysięcy gospodarstw domowych zostało pozbawionych energii. Po zmroku nie udało się jeszcze przywrócić dostaw prądu do 166 tysięcy domów. W Walii woda nadal zalewa niektóre drogi. Nieczynna jest też część linii kolejowych w Kencie, w tym połączenie Londynu z Dover. Zamknięte rano autostrady, mosty, porty i lotniska zostały jednak otwarte po usunięciu szkód.

W hrabstwie Suffolk przewrócił się na bok piętrowy autobus; ranny został kierowca i kilku pasażerów.

W centrum Londynu dźwig zwalił się na dach siedziby biura rządowego, co wymusiło zamknięcie połowy ulicy Whitehall, od koszar gwardii konnej do budynku parlamentu.

Uszkodzenie kabli wysokiego napięcia w elektrowni atomowej Dungeness B w Kent spowodowało uruchomienie automatycznych systemów wygaszania reaktorów. Włączono awaryjne generatory mocy, dzięki którym mogły pracować systemy bezpieczeństwa.

Przewrócone drzewa i połamane gałęzie zablokowały w wielu miejscach tory kolejowe, co wywołuje zakłócenia w ruchu pociągów.

Na lotnisku Heathrow odwołano ponad 130 lotów, z czego 20 proc. to loty British Airways.

Przez cztery godziny zamknięty był port w Dover. Wstrzymano połączenia promowe m.in. z Poole i Weymouth na wyspy normandzkie Guernsey i Jersey. Zawieszono połączenia poduszkowcem z wyspą Wight. W 12 rejonach nadal obowiązują alarmy przeciwpowodziowe.

Sztormową pogodę wywołała kolizja dwóch frontów powietrznych nad Atlantykiem: zimnego powietrza z Arktyki i ciepłego z płd. Atlantyku. Siła wiatru dochodziła w porywach do blisko 160 km/godz.

Huragan nazwany przez Szwedów Simone, od obchodzonych w poniedziałek w Szwecji imienin, przez Brytyjczyków został ochrzczony huraganem św. Judy (od Judy Tadeusza patrona spraw beznadziejnych, którego święto przypada w poniedziałek), a we Francji - Christian.

Zobacz więcej w serwisie pogoda.

Polub WP Wiadomości
WP
WP