Około 20 "żywych tarcz" z Europy założyło obozowisko w wodociągach na brzegu Tygrysu. Inne grupy lokują się w innych obiektach, takich jak elektrownie, szpitale i muzea.
"Nie zgadzamy się z rządem Iraku, ale chcemy ochronić ludność iracką" - powiedział Fabio Tomasi, nauczyciel z Mediolanu, który oświadczył, że pozostanie w wodociągach jeśli wybuchnie wojna.
Inne "żywe tarcze" w Iraku to także amerykańscy weterani wojny wietnamskiej, Turcy i inni Europejczycy, którzy przybyli w tym tygodniu z Londynu.
USA i Wielka Brytania skoncentrowały w regionie ponad 150 tys. żołnierzy oraz okręty i samoloty.
Sekretarz stanu USA Colin Powell powiedział w piątek w wywiadzie dla telewizji w Dubaju: "Idziemy do Iraku nie po to żeby go zniszczyć, ale aby uczynić go lepszym". (mag)