Zmierzch, trwanie, a może nowy początek? O scenariuszach dla PiS na rok 2026 [OPINIA]
Mało kto spodziewał się, że nadchodzący rok 2026 będzie dla PiS-u czasem batalii, nie tylko o powrót do władzy, ale także o samo jego - w obecnym szerokim kształcie - przetrwanie. I choć trudno przewidzieć dziś rezultat tej rozgrywki, już teraz można wskazać na politycznej szachownicy pola, na których będzie się ona rozstrzygać - pisze dla Wirtualnej Polski prof. Sławomir Sowiński.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Koniec PiS-u (jaki znamy)
Wiele, a może wszystko, powiedziano już o paradoksie wielkiego sukcesu Prawa i Sprawiedliwości w wyborach prezydenckich w czerwcu 2025 roku, który już kilka miesięcy później wprowadził tę partię w głębokie polityczne turbulencje.
Mówiąc najkrócej, prezydencka wiktoria wyraziście prawicowego Karola Nawrockiego uruchomiła w PiS i wokół PiS zupełnie nową polityczną dynamikę, na którą ani ta partia, ani jej lider wydają się zupełnie nieprzygotowani. A najlepszą bodaj tego ilustracją, pozostanie obraz alternatywnych spotkań wigilijnych, rywalizujących dziś ze sobą w najlepsze frakcji Prawa i Sprawiedliwości. Bardziej centrowych, skupionych wokół byłego premiera tzw. "harcerzy" i - jak określają to media - "maślarzy", grających w zdecydowanie bardziej prawą stronę.
Przesilenie to nie oznacza rzecz jasna rychłego końca samego PiS. Niesie ono jednak prawdopodobnie zmierzch szerokiej prawicowej formuły, w ramach której, po latach zimowania w ławach opozycji, około roku 2014, udało się Jarosławowi Kaczyńskiemu zgromadzić pod jednym sztandarem, szeroki front polityków: od umiarkowanych Jarosława Gowina i Mateusza Morawieckiego, przez "zakonników" z dawnego PC, po "jastrzębi" z kręgów ówczesnej Solidarnej Polski.
Ta dająca PiS-owi przez długie lata władzę polityczna formuła zdaje się na naszych oczach nie tylko mocno trzeszczeć, ale właśnie wyczerpywać.
Trzy potencjalne scenariusze
Powtórzmy jednak: koniec dotychczasowego kształtu tej lub innej partii nie musi absolutnie oznaczać końca tej partii. Kryzysy i przesilenia niosą wszak w polityce, tyle samo realnych zagrożeń, co szans i możliwości.
Jakie zatem scenariusze, pułapki i szanse partii Jarosława Kaczyńskiego, rysują się w tej sytuacji na horyzoncie roku 2026?
Najmniej prawdopodobny wydaje się scenariusz rozpadu PiS jeszcze przed wyborami 2027 roku, na kilka równorzędnych, zwalczających się ze sobą postpisowskich części. A więc rozkład, jaki ćwierć wieku temu pogrzebał z kretesem wielki prawicowy obóz AWS-u i cały dorobek jego reform. Wszyscy już polskiej polityce nauczyli się, do czego prowadzą niezrozumiałe dla wyborców wojny pozycyjne toczone w ramach jednego politycznego obozu, zwłaszcza na progu nadchodzącej wyborczej kampanii.
Dużo bardziej prawdopodobny, choć niekoniecznie bardzo dla PiS pozytywny, wydaje się scenariusz dalszego trwania, pomimo wszystko, w coraz trudniejszym politycznym związku, w ramach coraz bardziej szorstkiej koalicji.
Taki bieg rzeczy uprawdopodabnia, po pierwsze, wypracowany przez lata polityczny kapitał PiS, wspólny dorobek, który przepadłby zapewne po rozpadzie tej partii, i bratobójczych walkach na jej gruzach. Po drugie, w stanie obecnej chwiejnej równowagi, obie rywalizujące ze sobą frakcje PiS, "harcerze", i "maślarze", wyczekiwać będą zapewne w roku 2026 na moment definitywnego potknięcia czy wywrotki rywala. Moment, który bardzo długo może przecież nie nadejść. Po trzecie wreszcie, wewnętrzna kontrolowana rywalizacja to ten rodzaj zarządzania partią, który - jak się wydaje - prezes Jarosław Kaczyński przez lata poznał i lubi chyba najbardziej.
Najkorzystniejszy dla PiS, ale póki co niezbyt prawdopodobny, wydaje się wreszcie scenariusz nowego politycznego otwarcia. Albo w wariancie, w którym prezes Kaczyński, "tupiąc nogą" i stawiając wszystko na jedną kartę, odsyła stronnictwo Mateusza Morawieckiego do trzeciego szeregu, a potem poza PiS. Dokładnie w ten sam sposób, w jaki zmarginalizował kiedyś pozycję buntującego się w roku 2020 wicepremiera Jarosława Gowina.
Albo w kierunku przeciwnym, w którym obecny prezes, godząc się na polityczną emeryturę, cały autorytet, jaki jeszcze posiada, wykorzystuje dla szybkiego wyłonienia swego możliwie najsilniejszego następcy. Nowego lidera, który obu rywalizującym dziś frakcjom da gwarancje rozwoju w ramach PiS, a całej partii, bezcenną przed wyborami, premię nowego politycznego otwarcia.
Kluczowe pola, decydujący gracze
Nie rozstrzygając dziś, który z tych trzech bazowych scenariuszy się potwierdzi, na koniec spróbujmy wskazać na politycznej szachownicy polskiej polityki AD 2026 te pola, figury i tych graczy, którzy o losie PiS będą rozstrzygać.
W sposób oczywisty bardzo wiele zależy tu od samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Od tego, czy zdecyduje się trwać na czele swej partii, w obecnym jej stanie, czekając na dogodny politycznie moment do działań naprawczych. Czy też odważnym, choć zapewne trudnym dla niego i ryzykownym, ruchem zdecyduje się obecny klincz PiS-u przeciąć, w jednym z dwu wskazanych wyżej kierunków?
Równie jednak istotna, a może istotniejsza dla przyszłości PiS, wydaje się strategiczna decyzja prezydenta Karola Nawrockiego. Myśląc bowiem o swej politycznej przyszłości, może on spokojnie z boku przyglądać się kłopotom i słabnięciu PiS, orientując się na środowiska okołokonfederackie. Może jednak również partii "matce" jego prezydentury ruszyć na ratunek, zastępując w roli odnowiciela PiS samego prezesa Kaczyńskiego. Pierwsza z tych decyzji będzie uprawdopodabniać scenariusz trwania PiS w obecnym stanie, druga - nowe w nim otwarcie.
Duże znaczenie dla sytuacji PiS w roku 2026 mieć będzie także dalsza dynamika rozliczeń rządów Zjednoczonej Prawicy sprzed roku 2023. Jeśli uwaga opinii publicznej skupiona zostanie w tym zakresie wokół - kojarzonej ze środowiskiem byłej Solidarnej Polski - sprawy Funduszu Sprawiedliwości, wówczas naturalnie więcej przestrzeni do gry mieć będzie stronnictwo premiera Morawieckiego, a PiS trwać będzie zapewne dalej w obecnym rozdarciu.
Jeśli jednak w ogniu politycznej uwagi w roku 2026 znajdzie się sprawa rozliczeń działań Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, której szefostwo sprzed roku 2024 kojarzone bywa z byłym premierem, wtedy oponenci Mateusza Morawieckiego w PiS ruszyć mogą do frontalnego nań ataku. A w Prawie i Sprawiedliwości zacząć się może próba nowego, bardziej konserwatywnego, otwarcia.
Nie bez znaczenia wreszcie dla sytuacji PiS i wokół PiS w roku 2026 będzie międzynarodowe otoczenie Polski. Jakieś, przejściowe choćby, wyciszenie wojny w Ukrainie, odbierać może antywojenny tlen środowisku Grzegorza Brauna, i osłabiać efekt flagi, jaki wzmacnia dziś rząd Donalda Tuska. A tym samym, PiS zyska więcej przestrzeni na funkcjonowanie w obecnym kształcie. Dalsze jednak trwanie ukraińskiego konfliktu, które wzmacniać może, choć z zupełnie przeciwnych powodów, i środowisko Grzegorza Brauna i politykę bezpieczeństwa obecnego rządu, odbierać może partii Jarosława Kaczyńskiego obecną przestrzeń, zmuszając ją do szukania nowej politycznej formuły i nowego otwarcia.
Sławomir Sowiński dla Wirtualnej Polski
Sławomir Sowiński jest politologiem z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UKSW, specjalizuje się w badaniach nad polityką i religią oraz współczesnymi procesami politycznymi. Autor książki "Boskie, cesarskie, publiczne. Debata o legitymizacji Kościoła katolickiego w Polsce w sferze publicznej w latach 1989-2010".