Zima przestała żartować

Wczoraj drogowcy skierowali do odśnieżania prawie cały sprzęt, jakim dysponują na Opolszczyźnie. Mimo tego w naszym województwie były trasy, którymi nie dało się przejechać.

W środę po południu na opolskich drogach pracowały 22 pługi, 7 piaskarek, 51 pługopiaskarek, 8 ładowarek i 15 pługosolarek. Andrzej Stachańczyk, kierowca pługopiaskarki, swoją wczorajszą dniówkę zaczął o godzinie 7.00. W bazie w Brzegu załadował piasek zmieszany z solą i wyruszył drogą numer 94 w kierunku Opola. Trzy godziny później spotkaliśmy go w okolicach Wrzosek.

- Jeżdżę do stacji "Pend", zawracam i jadę z powrotem do Brzegu - opowiada pan Andrzej przekrzykując warkot silnika w ponad 23-letnim kamazie. - Normalnie to jeździ się samemu, ale jak tak mocno sypnęło, to jeździmy na dwa wozy - ten z przodu tylko odgarnia śnieg, a drugi, oprócz odgarniania, posypuje jezdnię piachem z solą.

W kabinie piaskarki trudno mówić o jakimkolwiek komforcie. Szyby od środka pokryte szronem, wszystko dzwoni, podskakuje, pachnie pleśnią i straszy rdzą. Na pytanie o ogrzewanie kabiny kierowca tylko się uśmiecha.

- Ale nie mogę narzekać, bo pracę trzeba w tych czasach szanować, a na utrzymaniu mam żonę i dzieci - podkreśla Stachańczyk. - Moja dniówka zaczyna się o 7.00 i kończy o 19.00 albo zaczyna o 19.00 i kończy o 7.00. Płacą nam 5,40 złotego na godzinę i do tego dochodzi 41 groszy "strachowego". Tak nazywamy dodatek za to ryzyko, że ktoś nas trzepnie na autostradzie albo ruchliwej drodze...

W kilkanaście minut po przejściu pługa i piaskarki śnieg zaczyna się topić, a spod niego wyglądać mokry asfalt. Przy padającym wciąż śniegu nie trwa to jednak długo i po niecałej godzinie jezdnia znowu wygląda tak, jakby drogowcy o niej zapomnieli. Jednak o niektórych - i to nawet nie tych "n-tej" kolejności odśnieżania - chyba naprawdę wczoraj zapomnieli.

- Jechałem o czwartej rano z Pokrzywnej do Opola i przez całe ponad 70 kilometrów nie spotkałem ani jednego pługa - denerwował się pan Adam z Opola. - Jakoś mi się udało przebić, ale podróż trwała ponad półtorej godziny.

Nie wszystkim jednak udało się wczoraj szczęśliwie dotrzeć do celu. Wystarczyła chwila nieuwagi i traciło się panowanie nad samochodem. - Skurczybyki, wcale rano nie sypali, no i mnie zarzuciło na zakręcie - złorzeczył kierowca ciężarówki, która wypadła z drogi w Buszycach na trasie Opole - Brzeg. - Dopiero po jakichś dwóch godzinach przejechała obok mnie piaskarka...

Kierowca ciężarówki nie ucierpiał, ale jego auto miało wybitą szybę, oba reflektory, pogięty zderzak i strzaskane plastikowe elementy kabiny. Takich stłuczek było wczoraj kilkadziesiąt, ale poważniejszych wypadków spowodowanych trudnymi warunkami drogowymi do środy wieczorem policja nie odnotowała.

Prawdziwy horror przeżywali wczoraj mieszkańcy powiatu głubczyckiego. Drogi w niektórych miejscach przypominały lodowisko, na innych odcinkach było z kolei tyle śniegu, że nie dało się przejechać samochodem. Najgorzej było na drogach powiatowych. W ciągu dnia problemy z przejazdem były pomiędzy Włodzieninem a Lewicami, Pomorzowicami i Klisinem, Dobieszowem i Pielgrzymowem, Królową i Lisięcicami, Wysoką i Boboluszkami oraz Baborowem i Babicami.

- Pracujemy pełną parą, ale czterema pługami musimy odśnieżyć 320 kilometrów tras - mówi Artur Fuławka, szef wydziału dróg w głubczyckim starostwie. - Pracę utrudnia przede wszystkim wiatr, który nawiewa śnieg w ciągu paru minut i wszystko idzie na marne. Nie lepiej wyglądały drogi wojewódzkie i drogi krajowe. Z trudem można było się dostać na przykład do granicy z Czechami w Pietrowicach Głubczyckich. Śnieg nawiewany z pól na jezdnię pługi usuwały na bieżąco.

Pomiędzy Dobieszowem a Pielgrzymowem utknął wczoraj po południu autobus wiozący dzieci ze szkoły. - Kierowca dał mi telefonicznie znać, że utknął, a ja zadzwoniłem w Głubczycach do służb odpowiedzialnych za odśnieżanie i one wysłały tam pług - opowiada Krzysztof Klok, dyżurny ruchu na dworcu PKS w Głubczycach. - Wiem, że dzieci dotarły w końcu do Pielgrzymowa. Z powodu trudnych warunków na drogach niektórym kierowcom ich samochody odmawiały posłuszeństwa. Spotkało to m.in. mieszkańca Nowych Gołuszowic k. Głubczyc. - Musiałem poprosić sąsiada, by mnie holował, bo coś mi się stało z silnikiem - wyjaśnia pan Jan.

Na drogach krajowych w powiecie prudnickim i nyskim nie było w środę odcinków nieprzejezdnych, chociaż padający gęsty śnieg sprawiał drogowcom sporo kłopotów: - Do wczesnych godzin popołudniowych błoto pośniegowe utrudniało ruch na odcinkach pomiędzy Sidziną a Grabiną, pomiędzy Nowym Browieńcem a Głogówkiem oraz pomiędzy Głębinowem a Ściborzem - wyjaśnia Maria Studenna, szefowa rejonu dróg państwowych w Nysie. - Sytuacja się unormowała, gdy przestało sypać.

Powiatowy Zarząd Dróg w Nysie wysłał wczoraj do odśnieżania dróg podległych starostwu 6 pługów. - Rozpoczęły pracę o piątej rano, gdy otrzymaliśmy sygnały, że w okolicach Jarnołtówka i Pokrzywnej wiatr zawiał śniegiem drogi - mówi Tadeusz Dziubandowski, dyrektor do spraw technicznych. - Do godzin popołudniowych wszystko było już pod kontrolą.

Burmistrz Głuchołaz Edward Szupryczyński nie jest jednak zadowolony z postawy drogowców. Przyznaje, że co prawda wczoraj mieszkańcy podgórskich wiosek nie dzwonili do niego ze skargami na zasypane drogi, ale przez poprzednie dwa dni było inaczej.

- W poniedziałek i wtorek drogowcy ze starostwa nyskiego zignorowali sygnały o zasypanych drogach powiatowych pomiędzy Jarnołtówkiem a Głuchołazami oraz w okolicach Konradowa - zaznacza burmistrz Szupryczyński. - Odmówili interwencji, twierdząc, że według nich jest wszystko w porządku.

Władze Głuchołaz wystosowały wczoraj w tej sprawie oficjalną skargę do starosty nyskiego Zbigniewa Majki.

W środę w Opolu od 5 rano przez cały dzień jeździło 11 pługopiaskarek, które odrzucały śnieg na pobocza i posypywały jezdnie solanką rozpuszczającą śnieg i lód.

- Tylko do godziny 14 zużyliśmy 51 ton solanki - mówi Marek Proszkowiec, dyspozytor z firmy Rethmann. - Samochody przyjeżdżały po nowe ładunki co 3-4 godziny.

W mieście odśnieżano drogi o największym znaczeniu komunikacyjnym: te, po których jeżdżą autobusy oraz obwodnicę. Nocny i dzisiejszy dyżur w Rethmannie podporządkowane zostały prognozom pogody, według których szybko nie przestanie padać.

- Zaplanowaliśmy, że w nocy ze środy na czwartek wyjedzie dziesięć pługopiaskarek - mówi dyspozytor. - Już wczoraj przypięliśmy pługi do pięciu samochodów, które przeznaczone są normalnie do innych celów, żeby dziś pracowały na ulicach.

Za odśnieżanie i posypywanie piaskiem chodników odpowiedzialni są właściciele posesji (osoby prywatne, administracje osiedli), a chodnikami przy terenach komunalnych i na skwerach zajmuje się spółka Zieleń Miejska. Wczoraj strażnicy miejscy ukarali kilka osób, które nie wywiązały się z obowiązku odśnieżania. Egzekwowanie prawa było jednak trudne, bo cały dzień padało, wiatr zawiewał śnieg na chodniki rano posypane piaskiem.

- Dziś także kontrolowanie chodników będzie naszym podstawowym zadaniem - podkreśla Jan Piotrowski, komendant straży. - Chodzi przecież o bezpieczeństwo przechodniów.

Z opóźnieniami (przeważnie blisko 30-minutowymi) docierały autobusy dalekobieżne do Opola. Na trasach lokalnych opóźnienia nie przekraczały z reguły 15 - 20 minut i bardziej niż leżącym na drogach śniegiem były spowodowane korkami w mieście.

- Warunki jazdy są oczywiście utrudnione, ale większość dróg na Opolszczyźnie jest przejezdna, choć wciąż nawiewa na nie śnieg - powiedział późnym popołudniem Henryk Ferster, kierownik Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Opolskiego.

Na noc ze środy na czwartek oraz na czwartek meteorolodzy zapowiadali dalsze opady śniegu, które mają przechodzić w deszcz, co będzie prowadziło do gołoledzi. Na szczęście ma przestać wiać, więc śnieg nie będzie już nawiewany na drogi.

Wan, Tjw, Mich, Poj

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Jak zagłosowaliby dzisiaj Polacy? Mała przewaga na szczycie w sondażu
Jak zagłosowaliby dzisiaj Polacy? Mała przewaga na szczycie w sondażu
Nadchodzi wyczekiwany przełom w pogodzie. Aura spłata jednak figla
Nadchodzi wyczekiwany przełom w pogodzie. Aura spłata jednak figla
Wraca sprawy Izabeli z Pszczyny. Lekarze liczą na apelację
Wraca sprawy Izabeli z Pszczyny. Lekarze liczą na apelację
Rocznica ataku na Ukrainę. Estonia zdecydowała ws. Rosji
Rocznica ataku na Ukrainę. Estonia zdecydowała ws. Rosji
Ogień pojawił się w bloku w środku nocy. Są ofiary
Ogień pojawił się w bloku w środku nocy. Są ofiary
Natychmiastowe deportacje. Niemal stu cudzoziemców z nakazem wyjazdu
Natychmiastowe deportacje. Niemal stu cudzoziemców z nakazem wyjazdu
Nepotyzm w AfD. Wiceszef partii przyznaje: "Przypadków jest więcej"
Nepotyzm w AfD. Wiceszef partii przyznaje: "Przypadków jest więcej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu jest Joanna Kluzik-Rostkowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu jest Joanna Kluzik-Rostkowska
Odwołane loty, tysiące odbiorców bez prądu. Żywioł paraliżuje USA
Odwołane loty, tysiące odbiorców bez prądu. Żywioł paraliżuje USA
Polacy za członkostwem Ukrainy w UE? Tak, ale pod pewnymi warunkami
Polacy za członkostwem Ukrainy w UE? Tak, ale pod pewnymi warunkami
El Mencho nie żyje. Ale to nie koniec. Reszta bossów wciąż na wolności
El Mencho nie żyje. Ale to nie koniec. Reszta bossów wciąż na wolności
Rozłam w Polsce 2050. Nieoficjalnie: Centrum planuje kolejny ruch
Rozłam w Polsce 2050. Nieoficjalnie: Centrum planuje kolejny ruch