Zegarek posła Lewicy. Rozmowa dyscyplinarna na posiedzeniu klubu
Na posiedzeniu klubu Nowej Lewicy doszło do rozmowy dyscyplinarnej z posłem Andrzejem Szejną. Sprawa dotyczy zegarka, który założył na posiedzeniu Sejmu.
Najważniejsze informacje:
- Klub Nowej Lewicy przeprowadził rozmowę dyscyplinarną z Andrzejem Szejną ws. jego zegarka.
- Według relacji z posiedzenia, Szejnа miał zapewnić, że przedmiot jest repliką, która nie ma wartości, która zobowiązywałaby go do zapisania go w oświadczeniu majątkowym.
- Parlamentarzyści mają obowiązek umieścić w oświadczeniu majątkowym informacje o posiadanych rzeczach, których wartość przekracza 10 tys. zł.
We wtorek na posiedzeniu klubu Lewicy przeprowadzono rozmowę dyscyplinarną z Andrzejem Szejną. Na ostatnim posiedzeniu Sejmu dostrzeżono, że na nadgarstku posła znajduj się zegarek przypominający produkt marki Omega, jednej z najbardziej prestiżowych firm tego typu na świecie. Sprawa była szeroko komentowana z uwagi na to, że Szejna nie uwzględnił przedmiotu w swoim oświadczeniu majątkowym.
Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora, parlamentarzyści mają obowiązek umieścić w oświadczeniu majątkowym informacje o posiadanych rzeczach, których wartość przekracza 10 tys. zł. Rynkowe ceny zegarków marki Omega zwykle przekraczają tę kwotę.
Według relacji przekazanej PAP przez jednego z polityków klubu Nowej Lewicy, Szejna przekonywał, że zegarek jest podróbką, repliką drogich zegarków marki Omega. W poniedziałek Szejna najpierw potwierdził jego markę, ale po dopytaniu wycofał się z tej deklaracji. – Muszę sobie przypomnieć, co to za zegarek – mówił wówczas poseł.
Szejna napisał później na platformie X, że nie złamał przepisów. Podkreślał, że oświadczenie majątkowe składa się do końca kwietnia za stan na 31 grudnia roku poprzedniego. Dodał, że w okresie, którego dotyczyć będzie dokument składany w kwietniu 2025 r., nie posiadał zegarka wart ponad 10 tys. zł. Na antenie TVP Info oświadczył także, że nigdy nie był właścicielem tak luksusowego zegarka.
Według rozmówców PAP z klubu Nowej Lewicy, głównym problemem okazał się nie sam zegarek, lecz sposób tłumaczenia w mediach. – Oczekujemy, że przedstawi stosowną ekspertyzę, w której będzie napisane czarno na białym, co to za zegarek – przekazał jeden z posłów. Problemem dla polityków ugrupowania może być aspekt wizerunkowy. Poseł partii stawiającej się po stronie klasy średniej łatwo może stracić wiarygodność prezentując się w taki sposób.
Jednocześnie politycy podkreślili, że Szejnie nie grozi zawieszenie w prawach członka klubu. Według relacji, wtorkowa rozmowa miała charakter dyscyplinujący i wyjaśniający. – To była rozmowa dyscyplinarna, Andrzej powiedział nam, że to jest podróbka – relacjonował jeden z posłów.