Zarzucono mu zamach stanu. Były prezydent Korei Płd. skazany
Były prezydent Korei Południowej Jun Suk Jeol został skazany na dożywocie. Wcześniej politykowi przedstawiono zarzuty kierowania zamachem stanu.
W sprawie chodzi o wydarzenia z 3 grudnia 2024 r., gdy Jun ogłosił stan wojenny, wysyłając wojsko do parlamentu. Deputowanym udało się wówczas przedostać do otoczonego przez żołnierzy gmachu i przegłosować zniesienie dekretu. Kryzys doprowadził do impeachmentu Juna i przedterminowych wyborów, które wygrał lewicowy kandydat Li Dze Mjung.
Korea Południowa. Były prezydent z wyrokiem dożywocia
65-letni Jun konsekwentnie nie przyznawał się do winy, twierdząc, że chciał chronić kraj przed "północnokoreańskimi siłami komunistycznymi".
- To nie była dyktatura wojskowa (...), lecz wysiłek na rzecz ochrony wolności i porządku konstytucyjnego - mówił na jednej z rozpraw w sądzie.
Specjalny zespół prokuratorów żądał dla polityka kary śmierci. 19 lutego sąd uznał jednak, że wymierzy byłemu prezydentowi karę dożywotniego pozbawienia wolności.
Jun Suk Jeol odpowie za kierowanie zamachem stanu
To już kolejny wyrok, jaki usłyszał były przywódca Korei Południowej. W połowie stycznia został on skazany na pięć lat pozbawienia wolności m.in. za wykorzystanie ochrony do zablokowania swojego aresztowania oraz nadużycia przy wprowadzaniu stanu wojennego.
W styczniu 2025 r. Jun zabarykadował się w swojej rezydencji, odpierając próby zatrzymania. Ostatecznie został ujęty po kilkugodzinnym szturmie, stając się pierwszym urzędującym prezydentem w historii kraju, który trafił za kratki.