Na prezesa zarządu TVP wybrali sobie pana Jana Dworaka, apolitycznego członka PO (przedtem członka licznych innych prawic), który - co prawda - żadnego konkursu nie wygrał, ale bez niczyjego najmniejszego wstydu okazało się, że konkurs na prezesa telewizji to taka ściema tylko, dekoracja, gra - podkreśla Barański w "Trybunie". Teraz ów pan Dworak, mając już za sobą ulepioną przy pomocy pani Waniek swoją radę nadzorczą, wziął sobie na dyrektora Programu 1 swojego kolegę i kolegę swoich kolegów. Od pierwszych minut ów kolega nie ma najmniejszego zamiaru chować się ze swoimi prawicowymi poglądami. Prosto z mostu wali, kogo wywali - pisze publicysta dziennika.
Oczywiście, on też nie wygrał żadnego konkursu, wręcz nie brał w takich głupotach udziału. Oczywiście, pani Waniek nawet nie miauknęła, nie zdobyła się na najmniejszą uwagę jako przewodniczącą KRRiTV, nic jej w tym przekręcie nie oburza, śpi spokojnie. Również najsłynniejsze diwy polskiego dziennikarstwa, wyspecjalizowane w pytaniu: "Czy panu nie wstyd?", o wstyd nie pytają żadnego z uczestników tej bezczelności. Wszystko jest OK - komentuje Barański.
To nic, że Kwiatkowski wygrał prestiżowy proces z Kutzem, który musi przeprosić za to, że wypowiedział pod adresem byłego prezesa TVP wszystkie zarzuty i obelgi z repertuaru prawicy. Ten wyrok panie dziennikarki starły z twarzy niczym szminkę z pudrem i dalej swoje - zaznacza redaktor naczelny "Trybuny". Tych zwykle superpoinformowanych i nieprawdopodobnie czułych na punkcie etyki pań nie interesuje na przykład widoczny gołym okiem konflikt interesów: prezesem TVP zostaje producent telewizyjny, dyrektorem najbardziej pieniężnego programu - drugi producent telewizyjny, a trzeci producent telewizyjny jego zastępcą do spraw programowych. Czy oni sprzedali już swoje firmy, czy naprawdę, czy tylko na niby?... Wszystko jest usprawiedliwione, co służy walce z "kwiatkowszczyną" - dochodzi do wniosku publicysta gazety. (PAP)
Więcej: * Trybuna - Zapaszek zamaszku*