Zandberg nikogo nie poparł. "Przekazywanie wyborców jest niepoważne"
Adrian Zandberg nie przekazał swojego poparcia żadnemu z kandydatów, którzy dostali się do drugiej tury wyborów prezydenckich. - Przekazywanie wyborców przez polityków jest niepoważne - powiedział w rozmowie z "Super Expressem".
Co musisz wiedzieć?
- Kandydat Razem Adrian Zandberg nie przekazał swojego poparcia ani Rafałowi Trzaskowskiemu, ani Karolowi Nawrockiemu, którzy awansowali do drugiej tury wyborów prezydenckich.
- Decyzja Zandberga spotkała się z krytyką ze strony sympatyków Trzaskowskiego.
- - Przekazywanie wyborców przez polityków jest niepoważne. Wyborcy, którzy na mnie zagłosowali, nie są moją własnością - tłumaczy Zandberg.
Kandydat Razem Adrian Zandberg w pierwszej turze wyborów prezydenckich zyskał 4,86 proc. oddanych głosów. Polityk zapowiedział, że nie zamierza popierać żadnego z kandydatów startujących w drugiej turze, co spotkało się z krytyką ze strony polityków i komentatorów wspierających Rafała Trzaskowskiego.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Jaki los czeka Hołownię? Migalski: To jest fatalny wynik
- Przekazywanie wyborców przez polityków jest niepoważne. Wyborcy, którzy na mnie zagłosowali, nie są moją własnością. Ludzie, którzy głosują na Razem, są rozsądni. Mają swoje wartości i zgodnie z nimi głosują - powiedział Adrian Zandberg w rozmowie z "Super Expressem".
- Chcą Polski sprawiedliwej społecznie i szacunku dla praw człowieka. Nie zgadzają się na głodzenie ochrony zdrowia, ani na odbieranie kobietom prawa do decydowania o sobie. To oni podejmą decyzję, czy i jak głosować - dodał.
"Jak jest, każdy widzi"
Podkreślił, że wyborcy Razem nie są "wasalem Platformy" i "nie da się ich do niczego nakłonić szantażem".
- W kampanii zresztą mówiłem o naszych oczekiwaniach, takich jak 8 proc. PKB na zdrowie czy 1 proc. PKB na państwowy program budowy mieszkań. Nowy rząd miał się tym zająć, a zamiast zmiany dostaliśmy ordynarne koryciarstwo, które świetnie pamiętamy z czasów Prawa i Sprawiedliwości. W spółkach Skarbu Państwa, publicznych instytucjach i agencjach Polski nadal zatrudnia się za partyjną legitymację, a nie kompetencje - mówił.
- Miały być mieszkania, krótsze kolejki w szpitalach i uczciwe konkursy. A jak jest, każdy widzi. My nadal traktujemy poważnie, to co półtora roku temu obiecaliśmy wyborcom. Dlatego jesteśmy w opozycji - podkreślił.
Czytaj więcej:
Źródło: "Super Express"