Zabiła swojego partnera na oczach dzieci, sąd ją uniewinnił. "Dałabym wszystko, by cofnąć czas"

Zabiła swojego partnera na oczach dzieci, sąd ją uniewinnił. "Dałabym wszystko, by cofnąć czas"

Przez lata Jan S. znęcał się nad Małgorzatą Stryżyk. W czasie jednej z awantur mężczyzna zaczął ją dusić. Walcząc ze zbliżającą się utratą przytomności kobieta zdołała sięgnąć po leżący na stole nóż. Dźgnęła nim partnera. Trafiła prosto w serce. Mimo szybkiej pomocy mężczyzna zmarł. Sąd właśnie uniewinnił Małgorzatę Stryżyk, która zabiła swojego partnera na oczach malutkich dzieci. Wirtualnej Polsce udało się porozmawiać z kobietą.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

To był kolejny zwykły wieczór, 10 kwietnia 2016 r. W mieszkaniu w Witoszowie Górnym (woj. dolnośląskie) była 24-letnia Małgorzata Stryżyk, jej 31-letni partner Jan S. i matka oraz dwoje dzieci. Dwu i trzyletnie. Dorośli pili alkohol. Nagle wywiązała się awantura. Tak jak to bywało wiele razy wcześniej, mężczyzna zaczął wyzywać partnerkę. Ona zamachnęła się, by uderzyć go w twarz. – Złapał mnie za ręce i zaczął dusić. Już wcześniej tak zrobił, straciłam wówczas przytomność. Czułam, że zaczyna brakować mi powietrza. Nie wiem, jak to się stało, ale udało mi się chwycić nóż ze stołu i go dźgnąć – mówi ze łzami w oczach Małgorzata Stryżyk.

Wbiła w klatkę piersiową swojego partnera 13-centymetrowe ostrze. – Po chwili zauważyłam, że on krwawi. Próbowałam zatamować krew. Karetka już jechała, ale on umarł na moich rękach. Bardzo go kochałam i nadal kocham. Dałabym wszystko, żeby cofnąć czas – mówi kobieta.

Wszystko stało się na oczach dzieci. W czasie awantury miała niemal promil alkoholu we krwi, jej partner trzy promile. Małgorzata Stryżyk została aresztowana, ale po dwóch tygodniach sąd zwolnił ją do domu, przyznając, że działała w obronie koniecznej.

Zobacz też: Mąż sadysta latami znęcał się nad żoną. Wstrząsające nagranie

Mimo tego prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia z zarzutem zabójstwa, za co kobiecie groziło dożywocie. Sąd musiał ocenić, czy Małgorzata Stryżyk działała w obronie własnej, czy też chciała zabić partnera.

W czasie procesu wyszło na jaw, że kobieta przez niemal pięć lat była ofiarą przemocy domowej. Jan S. znęcał się nad nią psychicznie, maltretował ją i gwałcił. Zaczął ją bić, gdy pierwszy raz zaszła w ciążę. Kobieta kilka razy w czasie awantur wzywała policję. Rodziną opiekował się kurator rodzinny.

Sąd Okręgowy w Świdnicy właśnie uniewinnił Małgorzatę Stryżyk od zarzuty zabójstwa partnera. - Gdy usłyszałam wyrok uniewinniający, to poczułam radość i wielki smutek. Smutek, bo mężczyzna, którego kocham, nie żyje – przyznaje kobieta. Teraz czeka na uprawomocnienie się wyroku. Jeśli prokuratura nie wniesie apelacji, Małgorzata Stryżyk zamierza walczyć o odzyskanie dzieci, które są w rodzinie zastępczej u siostry nieżyjącego partnera kobiety. Jest po odwyku alkoholowym. Stara się o mieszkanie.

Polub WP Wiadomości
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.