Amerykanin robił właśnie pranie gdy zza pralki wyszedł pająk. Nie chciał zrobić śladu na ścianie, więc zaatakował ogniem. Kartonowa ściana natychmiast zajęła się ogniem a od niej drewniany sufit - informuje KOMO News.
Wezwani na miejsce strażacy mieli utrudnioną pracę bo wynajmujący dom miał trzymać w środku amunicję do broni palnej.
Gaszenie z dystansu okazało się na tyle nieskuteczne, że wnętrze domu zostało mocno uszkodzone. Straty oszacowano na 60 tys. dolarów (183 tys. zł). Pająk zapewne zginął w ogniu.
Źródło: sfora.pl, komonews.com