Części zamienne z magazynów wyprowadzili wojskowi. Sprawę kradzieży badał w latach 2002-2004 podpułkownik Jan Borowy z Bydgoszczy, prokurator Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Na ławie oskarżonych w listopadzie ub.r. zasiadło 18 wojskowych oskarżonych o kradzież części wartych ponad 2 miliony złotych. Wśród oskarżonych są wysoko postawieni byli oficerowie z Dowództwa Marynarki Wojennej. Jednak prokurator uciął sprawę w połowie. Nie ustalił gdzie trafiały kradzione części i kto nimi handlował.
Tym zajął się "Newsweek". Z dziennikarskiego śledztwa wynika, że części zataczały koło. Trafiły do spółki cywilnej EL-CON w Gdyni. Z kolei ta mała firma sprzedała je gdańskiej Stoczni Północnej S.A, a stocznia, wyposażając "Czernickiego", ponownie sprzedała je armii. Za trefną dostawę Dowództwo Marynarki Wojennej zapłaciło ponad pół miliona złotych. (PAP)