Nałęcz powiedział, że to, co możemy zrobić sami, to wyjaśnić kompetentnie, rzeczowo, w sposób przekonywujący dla świata tą katastrofę. - Mówię zwłaszcza o tym świecie lotniczym, bo przecież cały świat lata też nad Rosją i chce wiedzieć jakie są warunki latania nad Rosją - dodał.
- Ze względów politycznych niektórzy politycy chcą stworzyć wrażenie, że oto kolejna ekspertyza rozmów w kokpicie jest takim przełomem w tym śledztwie. No przecież nie jest. Powtórzyłbym słowa prezydenta sprzed mniej więcej roku, że przyczyna katastrofy jest "arcyboleśnie prosta", zła pogoda, błędy przy podchodzeniu do lądowania i złe naprowadzanie. Człowiek zawiódł. I po stronie polskiej, i po stronie rosyjskiej - powiedział Nałęcz.
Przyznał, że nie zna się na prawie lotniczym, ale jak widzi postępy w polskim śledztwie to jest coraz bardziej zawiedziony rosyjskim raportem sporządzonym przez MAK.