Wojna na Bliskim Wschodzie? "Amerykańska armada nie jest tam na darmo"

- Stany Zjednoczone mają obecnie w rejonie Zatoki Perskiej znacznie większą przewagę militarną nad Iranem. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że amerykańska armada wojenna musi się Trumpowi do czegoś przydać. Nie jest tam na darmo. Jeśli nie dojdzie do politycznego porozumienia, zbrojna interwencja wydaje się realna - mówi Wirtualnej Polsce Paweł Rakowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Zdaniem eksperta ds. Bliskiego Wschodu Pawła Rakowskiego, USA maZdaniem eksperta ds. Bliskiego Wschodu Pawła Rakowskiego, USA mają znaczną przewagę nad Iranem w rejonie Zatoki Perskiej
Źródło zdjęć: © EPA, Getty Images, PAP, x.com | EPA, Getty Images, PAP
Sylwester Ruszkiewicz
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

W przypadku zatwierdzenia wstępnego ataku, celem uderzenia miałoby być kilka obiektów wojskowych lub rządowych.

W czwartek Trump zapowiedział, że podejmie decyzję w sprawie Iranu w ciągu 10 dni. Później przekazał dziennikarzom, że wyznaczony przez niego termin to maksymalnie około dwóch tygodni. - Zawrzemy porozumienie lub je osiągniemy w ten albo inny sposób - oznajmił.

Jak ujawnił portal Axios, Trump coraz bardziej skłania się ku atakowi na dużą skalę przeciwko Iranowi, a opowiadający się za tą opcją Izrael przygotowuje się na wybuch wojny w ciągu kilku dni. W następnej publikacji portal uznał, że USA i Iran stoją na krawędzi wojny.

Przypomnijmy, Stany Zjednoczone wysłały największą dotychczas flotę powietrzną na Bliski Wschód. Chodzi o kilkadziesiąt maszyn, w tym najskuteczniejsze amerykańskie F-22 Raptor. Przedtem w kierunku Iranu wysłano również kilkadziesiąt samolotów oraz znaczne siły morskie wraz z lotniskowcami.

W odpowiedzi Iran rozmieścił ponad 20 miniaturowych okrętów podwodnych klasy Ghadir na wodach Zatoki Perskiej. I przeprowadza ćwiczenia marynarki wojennej w Cieśninie Ormuz z chińskimi i rosyjskimi okrętami wojennymi.

Grafika
Siły USA wokół Bliskiego Wschodu © wp | wp
- Stany Zjednoczone mają obecnie w rejonie Zatoki Perskiej znacznie większą przewagę militarną nad Iranem. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że amerykańska armada wojenna musi się Trumpowi do czegoś przydać. Nie jest tam na darmo. Jeśli nie dojdzie do politycznego porozumienia, zbrojna interwencja wydaje się realna. A sytuacja, w której obie strony się nie dogadują, i nie pada ani jeden strzał, byłaby kompromitacją dla prezydenta Stanów Zjednoczonych, jako największej potęgi militarnej świata – uważa Paweł Rakowski w rozmowie z Wirtualną Polską.

I jak przypomina, oczywiście Amerykanie cały czas z Iranem rozmawiają.

- Wiadomo też, że są duże rozbieżności. Teheran niby jest gotowy zaakceptować część amerykańskich propozycji w sprawie programu atomowego, ale w ogóle nie chce dyskutować na temat programu rakietowego. A Waszyngton chce jedno i drugie załatwić po swojemu. A nawet jeśli obie strony się dogadają i będzie jakiś deal, to jeszcze premier Izraela Benjamin Netanjahu może ten stolik wywrócić - mówi ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

- Dla Netanjahu to Turcja, a nie Iran jest jeszcze większym zagrożeniem dla izraelskiego państwa. Może więc chcieć torpedować porozumienie amerykańsko-irańskie, jeśli takowe będzie. Albo doprowadzić do wojny, by wciągnąć w nią Ankarę – dodaje rozmówca WP.

W jego ocenie, jeśli nie dojdzie do jakiegoś porozumienia politycznego, a jest to bardzo możliwe, możemy liczyć na dwa rozwiązania.

- Po pierwsze może dojść do kontrolowanej drugiej rundy wojny irańskiej, w której to Amerykanie przeprowadzą ataki lotnicze na wcześniej uzgodnione z Teheranem miejsca. Tak, żeby nie zamykać sobie drogi do kolejnych negocjacji. I nie ośmieszać się, że wielką armadą przypłynęli do Zatoki Perskiej i odpłyną z niczym. Przykładowo mogliby się umówić na uderzenia w puste lotniska wojskowe - prognozuje Paweł Rakowski.

- Z kolei Teheran w odpowiedzi mógłby uderzyć w amerykańskie bazy wojskowe na Bliskim Wschodzie, uprzedzone odpowiednio wcześniej. Atak byłby przez obronę przeciwlotniczą powstrzymany. Ale obie strony: i Waszyngton i Teheran "otrąbiłyby sukces" - ocenia ekspert.

I jak podkreśla, drugi wariant byłby znacznie mniej optymistyczny

- To skomasowany atak USA na Iran. Uderzenia w decydentów, obiekty wojskowe, budynki rządowe itd. Wówczas cała amerykańska misja wojskowa będzie nastawiona na to, żeby totalnie obezwładnić Iran pod względem możliwości atomowych i rakietowych. I, żeby ten atak doprowadził do zmiany władzy. Byłaby to bardzo poważna operacja wojskowa, w dużej mierze przeprowadzona przez lotnictwo i wojska rakietowe – ocenia ekspert.

- Irańczycy wtedy będą się bronili. I ta obrona może być nie tylko skierowana przeciwko wojskom amerykańskim, co naturalne. Mogą wówczas atakować infrastrukturę naftową i gazową, która się znajduje po drugiej stronie Zatoki Perskiej, czyli rafinerie w Arabii Saudyjskiej, porty gazowe w Katarze, port w Dubaju i całą infrastrukturę, która jest tak właściwie jednym z najważniejszych elementów świata gospodarki. Tak, żeby każdy odczuł skutki takich ataków we własnym portfelu – mówi Paweł Rakowski.

Jego zdaniem to co obecnie widzimy, to gra Donalda Trumpa, który szuka poklasku i chce kolejnego pokazu siły.

- Chce wykorzystać moment po schwytaniu wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro. Pamiętajmy jednak, że Iran to państwo, które ma 2,5 tysiąca lat historii. Irańczycy mają bardzo dużą świadomość narodową, także bardzo dużą godność i pychę. Oni nie wyczekują z żebrzącą ręką. Oni chcą być, przynajmniej w swoim regionie, potęgą gospodarczą i militarną - podkreśla Paweł Rakowski.

- Jeżeli się nie uda Amerykanom dogadać z Iranem i na przykład dojść do jakiegoś konfliktu i sytuacja będzie się rozwijała w niekorzystny sposób, to Izrael już mówi, że potraktuje Iran tak, jak Syrię. Co to oznacza? Jak się zmieniła władza w Syrii w grudniu 2024 roku, Izrael przeprowadził potężne naloty na ten kraj, ogałacając ją właściwie z jakiejkolwiek pozostałej infrastruktury wojennej – przypomina rozmówca WP.

- Po prostu Netanjahu stwierdził, że nie wie, kim jest przyszły, nowy prezydent Syrii Ahmad Husajn asz-Szara, więc im nic nie zostawiamy. I to też może spotkać Iran. Oczywiście Iran jest o wiele większy i ma więcej możliwości obrony czy ataku. Ale władze w Jerozolimie mogą chcieć wykorzystać sytuację, żeby uderzyć w Teheran. Natomiast finalnie i tak wszystko zależy od amerykańskiego prezydenta. Jeśli Trump będzie chciał postawić na swoim, to będziemy mieli wojnę na Bliskim Wschodzie – puentuje Paweł Rakowski.

Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie