Wojewoda zamyka szpital. Kontrola wytknęła liczne naruszenia
Śląski urząd wojewódzki wykreślił Centrum Medyczne Esculap z rejestru podmiotów leczniczych. Decyzja zapadła po kontroli wszczętej na wniosek prokuratury po śmierci 39-letniej pacjentki.
Najważniejsze informacje:
- Zakaz działalności szpitalnej dla Centrum Medycznego Esculap wydano 12 grudnia po zakończeniu kontroli urzędu wojewódzkiego.
- Prokuratura zarzuca dwóm lekarzom narażenie pacjentki na niebezpieczeństwo i nieumyślne spowodowanie śmierci.
- Kontrola wykazała m.in. brak stałego nadzoru położnika i nieprawidłowości w dokumentacji oraz uprawnieniach personelu.
Śląski urząd wojewódzki poinformował o zakazie prowadzenia działalności szpitalnej przez Centrum Medyczne Esculap w Bielsku-Białej. Decyzję ogłoszono 12 grudnia po zakończeniu kontroli zleconej na wniosek prokuratury. Jak przekazała Iwona Matuszewska, kierowniczka Oddziału Informacji i Komunikacji Społecznej Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach, podmiot nie wdrożył wszystkich zaleceń pokontrolnych, dlatego z urzędu wszczęto procedurę wykreślenia z rejestru, co skutkuje zakazem działalności szpitalnej.
Sprawa ma związek ze śmiercią 39-letniej pacjentki po planowym cięciu cesarskim 28 maja. Według prokuratury, po zabiegu u kobiety szybko pojawiły się objawy powikłań. - Wobec tego, że od czasu zakończenia zabiegu nad pacjentką nie był sprawowany nadzór przez lekarza ginekologa, a jedynym lekarzem obecnym był anestezjolog, konieczny zabieg relaparotomii przeprowadzono dopiero po kilku godzinach. Następnie, pacjentkę w stanie krytycznym przekazano do Szpitala Śląskiego w Cieszynie, gdzie zmarła - powiedział prokurator Paweł Nikiel, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.
Kontrola wytknęła liczne naruszenia
Prokurator prowadzący postępowanie przedstawił zarzuty anestezjologowi i ginekologowi sprawującym opiekę nad kobietą. Chodzi o narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i, w wyniku licznych zaniedbań, nieumyślne spowodowanie śmierci. Grozi im od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Wobec podejrzanych zastosowano dozór policji, zakaz kontaktu ze świadkami, poręczenia majątkowe oraz zakaz wykonywania zawodu lekarza.
Po wszczęciu śledztwa urzędnicy wojewody skontrolowali bielską placówkę. W wystąpieniu pokontrolnym ocenili działalność negatywnie. Wskazali na braki w dokumentacji przeglądów technicznych aparatury, nieścisłości w uprawnieniach personelu i niekompletną dokumentację medyczną. Stwierdzono naruszenie podstawowych zasad udzielania świadczeń w położnictwie i ginekologii, w tym brak ciągłego nadzoru lekarza położnika nad pacjentkami oddziału.
Kontrolerzy zapisali, że placówka nie zapewniła dyżuru położnika opiekującego się pacjentkami po cięciu cesarskim przynajmniej w dniu zabiegu i w nocy po nim, co narusza rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników. Wskazano też przypadek z 28 maja, gdy przy znieczuleniu asystowała pielęgniarka bez wymaganych uprawnień do udzielania świadczeń w tym podmiocie. Jak podaje "Dziennik Zachodni", klinika odmówiła komentarza: "na ten moment zarząd spółki nie komentuje sprawy" - przekazano podczas rozmowy telefonicznej z placówką.
Źródło: "Dziennik Zachodni"