Ławniczek ujawnił to teraz, gdyż wójt kazał mu uregulować zaległe opłaty za mieszkanie. – Na zlecenie wójta płaciłem podczas drugiej tury ostatnich wyborów samorządowych za postawienie krzyżyka przy jego nazwisku – mówi Sylwester Ławniczek. W zamian wójt zobowiązał się rozwiązać jego problemy mieszkaniowe. Ławniczek z kolegą namawiali wyborców do głosowania na Kowalińskiego przed lokalem wyborczym i pijalnią piwa w Osjakowie. Za postawienie krzyżyka w „odpowiednim” miejscu oferowali każdemu od 10 do 20 zł lub pół litra wódki. – Chętnych do zawarcia „transakcji” nie brakowało – dodaje Ławniczek.
Także jeden z mieszkańców Radoszewic twierdzi, że ubiegłoroczne wybory w gminie Osjaków nie były uczciwe. Mówi, że razem z Ławniczkiem i synem wójta namawiali ludzi do głosowania na Kowalińskiego. Za udział w akcji dostał 500 zł. – Młody Kowaliński woził nas w tę i z powrotem po całym Osjakowie i kto tylko szedł na wybory: dycha – flacha, dycha – flacha – opowiada. W terenie szoferem był syn wójta. – Sylwek powiedział, że jak oddam głos na wójta, to zawiozą mnie do lokalu wyborczego w Chorzynie i dostanę jeszcze nalewkę – opowiada mieszkanka pobliskiej Krzętli.
Wójt Osjakowa przedstawia odmienną wersję wydarzeń. Nie zaprzecza, że przekazywał Ławniczkowi pieniądze, ale na całkiem inny cel. Mówi, że to Ławniczek przyszedł do niego z „wyborczą” propozycją. – Ja sobie takiej pomocy nie życzyłem i nie życzę. Wyniki wyborów były oczywiste – mówi Kowaliński, który w drugiej turze pokonał swego rywala, Jarosława Hanulaka, różnicą 66 głosów. – Grałem czysto. Słyszałem o płaceniu alkoholem za głosy, ale nie jestem w stanie powiedzieć, kogo to dotyczyło – mówi Hanulak. – Teraz „odświeżanie” sprawy nic nie zmieni, bo dowody na pewno okażą się za miękkie, a z doświadczenia wiem, że sąd różnie podchodzi do wiarygodności ewentualnych świadków. Dla mnie temat jest zamknięty.
– Sprawa wymaga co najmniej podjęcia czynności sprawdzających – powiedziała nam Iwona Janczura-Pietrzak, zastępca prokuratora rejonowego w Wieluniu. – Dotyczy w końcu wyborów samorządowych, a nie Miss Polonia. Zdaniem Państwowej Komisji Wyborczej, wyborów nie da się unieważnić – na złożenie protestu wyborczego jest tylko czternaście dni. – Jeżeli w ciągu roku od wyborów sprawa trafi do prokuratury i zarzuty się potwierdzą, za złamanie zakazu agitacji podczas ciszy wyborczej i oferowanie alkoholu w zamian za głosy, można dostać nawet 10 tysięcy złotych grzywny – mówi Miłosz Wilkanowicz z PKW. Komentuje Stanisław Olas, przewodniczący Sejmiku Województwa Łódzkiego: – Jeżeli oskarżenia są mocne, podpisane lub nagrane na taśmie, to uważam, że wójt powinien rozważyć, czy nie ustąpić ze swojego stanowiska
(jp, pb, sow)