Trwa ładowanie...
d403yms
wopr

Utonięcia to plaga tegorocznych wakacji. WOPR chce od pijanych urlopowiczów 3 tys. zł!

Totalnie pijani mężczyźni wsiedli na łódkę i wypłynęli na jezioro. Gdyby nie ratownicy WOPR, obydwaj poszliby na dno. - Gdy wyciągnęliśmy ich na brzeg, mieli nawet problemy, by się wysłowić - mówi Wirtualnej Polsce jeden z ratowników. Teraz imprezowicze dostali wezwanie do zwrócenia kosztów akcji.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nieodpowiedzialność mogła ich kosztować życie. Kilka tysięcy złotych to najmniejszy wymiar kary
Nieodpowiedzialność mogła ich kosztować życie. Kilka tysięcy złotych to najmniejszy wymiar kary (WOPR Lubniewice)
d403yms

Wchodzenie do wody po pijaku to skrajna głupota. Ale czy kary finansowe to dobre rozwiązanie?

- My pełnimy swoją służbę w WOPR nie biorąc za to ani grosza. Do takich akcji jak ta, musieliśmy poświęcić czas, użyć motorówki i butli tlenowych. A na koniec jeden z uratowanych panów i tak miał pretensje - mówi Wirtualnej Polsce prezes WOPR Lubniewice mł. asp. Przemysław Matczak z Komendy Powiatowej w Sulęcinie, który brał udział w ratowaniu mężczyzn.

Sprawa może trafić do sądu

Mężczyźni wypłynęli na jezioro Lubiąż (woj. lubuskie) łódką wyposażoną w silnik spalinowy. Nagle jeden ze spacerowiczów zauważył, że obydwaj wpadli do wody.

d403yms

Gdy działający społecznie ratownicy dopłynęli na miejsce, okazało się, że mężczyźni są kompletnie pijani. - Ich stan możemy nazwać upojeniem alkoholowym. Nigdy nie miałem tyle pracy i interwencji, co w tym roku, a jestem w WOPR od 20 lat - stwierdza Matczak.

Ratownicy zaznaczają, że na podstawie ustawy z 2011 roku, korzystają z ochrony takiej, jak funkcjonariusze publiczni. Obrażanie, atakowanie, czy nawet niestosowanie się do ich zaleceń może się wiązać z pociągnięciem do odpowiedzialności.

Wykroczeniem jest również pływanie łodzią po alkoholu. - Sąd może wycenić takie zachowanie nawet na 5 tys. zł mandatu - mówi Matczak.

Pijani mężczyźni odpowiedzą jednak nie tylko za złamanie prawa, ale również będą proszeni przez WOPR o poniesienie kosztów akcji ratunkowej - mimo że WOPR działa, podobnie jak TOPR, społecznie. Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, pismo z wezwaniem do przelania 3 tys. zł zostało już do nich wysłane. Jeśli nie zapłacą doprowolnie, sprawa trafi do sądu.

WP.PL
Podziel się

Zdjęcie z akcji ratowników w Lubniewicach

d403yms

Alkohol zabija. Jest powodem nawet 70 proc. utonięć w Polsce!

Świadomość społeczna dotycząca niebezpieczeństw w wodzie wciąż jest bardzo niska. - Gdy pogoda jest gorsza, mało osób się kąpie i nie ma tragedii. Ale na przykład w tym roku sezon jest ciepły i słoneczny, więc mamy dziesiątki bezmyślnych przypadków - potwierdza Karolina Kowalska z kampanii społecznej "Pływam Bez Promili".

Policyjne statystyki pokazują, że do około 20 proc. utonięć dochodzi po spożyciu alkoholu. - Ale prawda jest taka, że nie każdy kto utonie, jest później przebadany pod tym kątem. Nieoficjalnie mówi się, że może to być nawet 70 proc. - przyznaje Kowalska.

Podkreśla, że od lat ta sytuacja wygląda podobnie. Dane nie poprawią się, jeśli edukacją nie zajmą się ministerstwo zdrowia lub ministerstwo edukacji.

d403yms

- Nie zmienimy nawyków najstarszych, więc musimy edukować najmłodszych. Sami ratownicy nie są w stanie sobie poradzić. Sama słyszałam o przypadku sprzed kilku dni, gdy ratownik upominał pijanego mężczyznę. Ten nie chciał wyjść z wody, a na koniec pobił ratownika - mówi Kowalska.

Polacy najczęściej topiącą się nacją w Holandii

Na edukację stawia również Apoloniusz Kurylczyk z zarządu zachodniopomorskiego WOPR. W rozmowie z Wirtualną Polską podkreśla, że nie do końca jest przekonany do wystawiania pijanym kar finansowych.

d403yms

- Na przykład w Wielkiej Brytanii postawili na edukację dzieci i ich statystyki na przestrzeni lat znacząco się poprawiły. U nas stoją w miejscu - mówi Kurylczyk.

- Co więcej, gdy w Holandii wzrastała niedawno liczba utonięć, zrobiono badania i okazało się, że najczęściej giną tam w ten sposób Polacy. Holendrzy szybko rozpoczęli współpracę z naszym ministerstwem spraw zagranicznych i drukowali plakaty informacyjne po polsku - dodaje z podziwem.

Kurylczyk zaznacza, że obecnie w podręcznikach dzieci w Polsce znaleźć można maksymalnie 2 strony informacji o zagrożeniach nad wodą. Jego zdaniem, tylko edukacja od najmłodszego może zagwarantować, że za 10-20 lat będziemy chwalić się zdecydowaną poprawą statystyk.

Zobacz także: Darłówko. Ratownicy przyznają, że nie mogą spać. Czekają na spotkania z psychologiem

d403yms

ZOBACZ WIDEO: "Osoby postronne mogą nie dostrzec, że ktoś się topi". Ratownik przestrzega

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d403yms

Podziel się opinią

Share

d403yms

d403yms
Więcej tematów