USA złamały prawo? "Zbrodnia najwyższa"
Przeprowadzony przez USA atak na Wenezuelę może naruszać Kartę Narodów Zjednoczonych. Świadczy o tym opinia ekspertów cytowanych przez "The Guardian", którzy kwestionują legalność działań USA i podkreślają brak dowodów na samoobronę.
Najważniejsze informacje:
- Eksperci ds. prawa międzynarodowego kwestionują legalność ataku USA na Wenezuelę zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych.
- Władze USA mogą argumentować samoobronę, jednak brakuje dowodów na zagrożenie ze strony Wenezueli.
- Możliwe skutki bezkarności USA mogą wpłynąć na destabilizację międzynarodowego ładu prawnego.
Atak USA na Wenezuelę wywołał falę krytyki ze strony specjalistów do spraw prawa międzynarodowego. Według ekspertów cytowanych przez "The Guardian", wydarzenie to narusza postanowienia Karty Narodów Zjednoczonych, co podnosi kwestie prawne oraz etyczne.
Paraliż na lotnisku. Modlin zaśnieżony. Tłumy pasażerów uziemione
Czy USA mogły działać w samoobronie?
- USA naruszyły Kartę Narodów Zjednoczonych. (…) Dopuściły się agresji, którą trybunał w Norymberdze określił jako zbrodnię najwyższą, najgorszą ze wszystkich - powiedział Geoffrey Robertson, prawnik i były prezes Specjalnego Trybunału ONZ ds. Sierra Leone. Argumentacja Stanów Zjednoczonych opiera się na samoobronie, jednak, jak zaznacza Susan Breau, ekspertka ds. prawa międzynarodowego, nie ma dowodów na żadną z tych ewentualności.
Władze USA tłumaczą swoje działania możliwością zagrożenia ze strony wenezuelskiej organizacji narkoterrorystycznej. - Nikt (ze strony amerykańskiej - PAP) nie sugerował, by armia Wenezueli zamierzała zaatakować Stany Zjednoczone - dodał Robertson.
Jednak według Breau, potrzeba więcej dowodów na potencjalne zagrożenie tego rodzaju dla suwerenności USA.
Jakie są konsekwencje tego ataku?
Konsekwencje ataku na Wenezuelę bez międzynarodowego uznania mogą wpływać na przyszłe decyzje podejmowane przez inne kraje. Jak podkreśla Robertson, najbardziej oczywistym skutkiem byłoby wykorzystanie przez Chiny okazji do inwazji na Tajwan.
Elvira Dominguez-Redondo z Uniwersytetu w Kingston zauważyła, że może to prowadzić do osłabienia Rady Bezpieczeństwa ONZ, która powstała jako "mechanizm mający zapobiec (ewentualnej) III wojnie światowej".
- Do kompletnego demontażu tej instytucji doprowadziły głównie przez Stany Zjednoczone, ale też Wielka Brytania, kiedy bez zezwolenia współnie wypowiedziały wojnę Irakowi (w 2003 r. - PAP) - oceniła Dominguez-Redondo.
Bez konsekwencji dla USA, to działanie może stworzyć niebezpieczny precedens, który inne państwa mogłyby próbować wykorzystać, naruszając prawo międzynarodowe.