Urzędowo sklonowani

Jakie jest prawdopodobieństwo, że dwaj
mężczyźni urodzeni tego samego dnia i roku noszą takie samo imię i
nazwisko? To niezwykły traf, ale w przypadku 27-letniego
krakowianina Mariusza Siuty można mówić raczej o pechu - pisze
"Dziennik Polski". Teoretycznie taki zbieg okoliczności nie
powinien utrudnić życia obu panom. Po to przecież istnieje system
ewidencji ludności, temu służy nadawanie numerów PESEL i NIP.
Niestety, choć PESEL krakowianina różni się 4 cyframi od numeru
ewidencyjnego jego imiennika, najprawdopodobniej mieszkańca Łodzi,
jednak obaj panowie są myleni przez urzędy i banki - podaje gazeta.

W październiku Mariusz Siuta poszedł do banku założyć pierwsze w swoim życiu konto. Kilka dni po złożeniu wniosku usłyszał, że nie może mieć konta i nie otrzyma karty bankomatowej, bo jest niesolidnym klientem. Po wyjaśnieniach pracownik banku uznał, że ów niesolidny klient to nie Mariusz Siuta z Krakowa, ale zastrzegł, że decyzja o założeniu konta jest warunkowa, a sprawę powinien wyjaśnić sam zainteresowany. Mariusz Siuta wysłał więc do Związku Banków Polskich prośbę o wyjaśnienie, czy widnieje w ewidencji niesolidnych klientów - informuje "Dziennik Polski".

Odpowiedź była wprawdzie negatywna, lecz udało mu się dowiedzieć, że w bankowej informacji kredytowej widnieje jego nazwisko. Na "jego" koncie figuruje pożyczka 3,2 tys. zł (spłacana terminowo), debet ROR (też spłacany regularnie) oraz poręczenie na 2,96 tys. zł (opóźnienie w spłacie wynosi 90 dni). To wszystko na szczęście oznacza, że imiennik Mariusza Siuty jest uczciwy i z jego strony krakowianinowi nic nie grozi - pisze dziennik.

To jednak drobiazg w porównaniu z kłopotami, jakie czekały krakowianina w ZUS. Jak przystało na człowieka myślącego o dalekiej przyszłości, postanowił wybrać sobie otwarty fundusz emerytalny. Podpisał umowę z przedstawicielem wybranego funduszu, ale za jakiś czas otrzymał z ZUS krótkie pismo, w którym poinformowano go, że nie może sobie wybrać funduszu, skoro podpisał już umowę z innym - w maju 1999 r. - czytamy w "Dzienniku Polskim". Wtedy byłem jeszcze studentem i nie miałem stałego zatrudnienia - zdziwił się Mariusz Siuta. Poszedł więc do ZUS, by wyjaśnić sprawę. Tam wprawdzie usłyszał, że zostanie wszczęte postępowanie, ale potrwa to kilka miesięcy, a najlepiej byłoby, gdyby sam wyjaśnił problem - pisze gazeta. (PAP)

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Bogucki: Spotkania z Putinem niestety muszą się odbywać w jakimś formacie
Bogucki: Spotkania z Putinem niestety muszą się odbywać w jakimś formacie
PiS nabrał wiatru w żagle. Wystrzał w najnowszym sondażu
PiS nabrał wiatru w żagle. Wystrzał w najnowszym sondażu
Bogucki po śmierci Łukasza Litewki. "Wielka sympatia pana prezydenta"
Bogucki po śmierci Łukasza Litewki. "Wielka sympatia pana prezydenta"
Tusk nie kryje obaw. Wskazał największy problem Europy
Tusk nie kryje obaw. Wskazał największy problem Europy
Zacznie się o 10. Nowe informacje z prokuratury ws. śmierci posła
Zacznie się o 10. Nowe informacje z prokuratury ws. śmierci posła
Internauci spekulują ws. śmierci Litewki. Policja wystosowała apel
Internauci spekulują ws. śmierci Litewki. Policja wystosowała apel
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł