Ukraińska kontrofensywa? "To jednak na razie lokalne kontrataki"
- Ukraina pokazuje administracji w Stanach Zjednoczonych i opinii publicznej na Zachodzie, że teza o tym, że jedynie się cofa na froncie, jest przedwczesna. Przy odpowiednim wsparciu i pomocy, a także przy pewnych działaniach jak blokada Starlinka, może odwrócić sytuację. To jednak na razie lokalne kontrataki - mówi Wirtualnej Polsce Mariusz Marszałkowski, zastępca redaktora naczelnego portalu Defence24.pl.
Ukraińska kontrofensywa czy seria lokalnych kontrataków, obliczona na odzyskanie najcenniejszych pozycji obronnych i wypracowanie dobrych pozycji do dalszych działań? Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy generał Ołeksandr Syrski poinformował w poniedziałek, że od końca stycznia jego wojska odbiły z rąk Rosjan ponad 400 km kwadratowych terytorium i wyzwoliły osiem miejscowości.
Według Syrskiego odzyskano kontrolę nad terenami na tzw. odcinku ołeksandriwskim frontu, który leży na styku obwodów: donieckiego, zaporoskiego i dniepropietrowskiego.
"Sytuacja na tym odcinku jest trudna. Przeciwnik kontynuuje presję, aktywnie wykorzystuje do infiltracji małe grupy szturmowe, stosuje artylerię, środki bezzałogowe, miejscami także broń pancerną" - powiedział generał, cytowany w komunikacie Sztabu Generalnego.
Z kolei prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w piątek w wywiadzie dla AFP, że armia ukraińska wyzwoliła w ostatnich dniach 300 km kwadratowych na południu kraju.
- Pamiętajmy jednak, że Rosjanie cały czas prowadzą w wielu obszarach udane natarcie i zdobywają tereny np. w rejonie Pokrowska czy Konstantynówki. Natomiast w pewnych obszarach na Zaporożu Ukraińcy koncentrują swoje siły i próbują odbijać teren. Ukraińcy nauczyli się nie mówić głośno o swoich celach. Z prostego powodu. Rosjanie od razu się tam pojawiali i kontrofensywa hamowała. Teraz nie mówią o swoich celach, tylko skutecznie działają - komentuje w rozmowie z WP Mariusz Marszałkowski, ekspert Defence24.pl.
Jak przypomina ekspert, Rosjanie w grudniu i styczniu pierwszy raz stracili więcej żołnierzy, niż byli w stanie zrekrutować.
- Poza tym okres zimowy jest czasem, w którym wojska Putina wstrzymują większość swoich ataków ze względu na pogodę. Z kolei starają się to wykorzystywać Ukraińcy. Pytanie, czy uda im się utrzymać tempo. To jest wielka niewiadoma. Ukraińskie sukcesy to głównie zasługa systemów bezzałogowych. Jak długo? Tego nie wiemy - zauważa Marszałkowski.
"Wykorzystują moment słabości Rosjan"
W ocenie eksperta są to na ten moment lokalne, ukraińskie punktowe sukcesy.
- To nie jest tak, że mamy przełamanie frontu i jakąś operacyjną machinę. Oni wykorzystują momenty słabości Rosjan i przechodzą do ataku. Co ważne - Ukraińcy osiągają teraz sukcesy w miejscach, w których w ostatnich kilku miesiącach ponosili dosyć szybkie i jednak znaczące porażki. Zaporoże czy Hulajpole to obszary, gdzie Rosjanie dosyć niespodziewanie w ostatnich miesiącach zaczęli przeważać, a Ukraińcy zaczęli mieć duże problemy - komentuje nasz rozmówca.
Jego zdaniem ambicją Rosji będzie jednak napieranie w kierunku Zaporoża po to, żeby zdobyć to miasto.
- Jeżeli się uda zdobyć tę miejscowość, to Moskwa będzie wtedy stawiać to jako kartę przetargową podczas ewentualnych negocjacji - ocenia ekspert.
Według Marszałkowskiego trudno mówić o ukraińskiej całościowej kontrofensywie.
- To są bardziej punktowe działania ukraińskiej armii. Wykorzystuje moment, w którym Rosjanie mają problemy z koordynacją łączności. Wyłączenie im Starlinka zbiegło się w czasie z problemami rosyjskiego Telegrama. Ukraińcy o tym wiedzą i próbują to wykorzystać. Na razie skutecznie - podkreśla Marszałkowski.
Seria lokalnych kontrataków
Ukraińskie Siły Zbrojne poinformowały, że do tej pory udało się odzyskać z rąk przeciwnika 300 km kwadratowych ziemi, obejmujących teren ośmiu osad.
O sukcesach Ukraińców w obwodzie dniepropietrowskim informował w sobotę DeepState. Analitycy wskazują jednak, że choć w rejonie obrońcom udaje się odeprzeć wroga, przeciwnik wciąż posuwa się naprzód w obwodzie donieckim.
Według autora bloga "Ukraina. Wojna", działanie ukraińskiej armii pozwala wykluczyć określenie "kontrofensywa" i raczej daje się opisać jako seria lokalnych kontrataków, obliczona na odzyskanie najcenniejszych pozycji obronnych i wypracowanie dobrych pozycji do dalszych działań.
"Kontrataki te raz są udane, raz mniej - czasami przynoszą powodzenie nawet nieco większe od spodziewanego, co ZSU usiłuje wykorzystywać. I to jeden z powodów dyskrecji - gdybyśmy mieli do czynienia z wielkim natarciem i przełamaniem frontu, to ani nie dałoby się tego przed rosyjskim dowództwem ukryć, ani ono samo nie byłoby w stanie tego szybko powstrzymać, tak jak działo się to w obwodzie kurskim, w Rosji" - pisze autor bloga.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski