Zamach w Moskwie. Totalna wojna wywiadów czy "rosyjska wojna cieni"?
- Zamach w Moskwie na Władimira Aleksiejewa, zastępcę szefa Głównego Zarządu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, pokazuje, jakiego rodzaju mamy totalną wojnę wywiadów i każe stawiać pytania o wewnętrzną rosyjską wojnę cieni — mówi Wirtualnej Polsce ppłk. rez. Maciej Korowaj, analityk wojskowy, były oficer wywiadu.
Jak poinformowała rosyjska prokuratura, zamachowiec postrzelił kilkakrotnie gen. Władimira Aleksiejewa w budynku w Moskwie. Wojskowy trafił w bardzo ciężkim stanie do szpitala, lekarze walczą o jego życie.
Media rosyjskie, powołując się na świadków, napisały, że Aleksiejew miał zostać trafiony w plecy kilkoma strzałami o godz. 7 rano (godz. 5 czasu polskiego), gdy wyszedł z mieszkania i zmierzał przez korytarz w kierunku windy.
"Niezidentyfikowana osoba oddała kilka strzałów w kierunku mężczyzny i uciekła z miejsca zdarzenia" — przekazali rosyjscy śledczy w komunikacie.
Wojskowy pełnił wiele ważnych funkcji w armii Putina. Był też zaangażowany w międzynarodowe operacje Kremla, za które zostały na niego nałożone sankcje USA i UE.
- W jego biografii kluczowy jest etap kierowania kluczowym 14. Zarządem GZ ("GRU") - tajemniczą komórką, dla której nie ma w otwartych źródłach jednoznacznego opisu zadań. To typowe dla rosyjskiego wywiadu wojskowego: numer zarządu znają wszyscy zainteresowani, ale jego faktyczna specjalizacja pozostaje oficjalnie spekulacją, tj. między przeciekiem a kontrolowaną narracją - mówi ppłk. rez. Maciej Korowaj.
I jak dodaje, Aleksiejew jest jednym z najbardziej niejawnych, a zarazem kluczowych graczy w rosyjskim wywiadzie wojskowym. - To wieloletni oficer GZ, awansowany z poziomu szefa jednego z zarządów do funkcji pierwszego zastępcy szefa całego Głównego Zarządu Sztabu Generalnego SZ FR — struktury znanej wciąż pod starą, dobrze oswojoną dawną etykietą "GRU" - wyjaśnia były oficer wywiadu.
- Oficjalnie wiadomo jedynie, że 14. Zarząd należy do grupy "zewnętrznych" - odpowiedzialnych za rozpoznanie i operacje poza granicami Federacji Rosyjskiej, prawdopodobnie z silnym komponentem wsparcia działań specjalnych w ramach Naczelnego Dowództwa Działań Specjalnych. A także planowania szerokiego spektrum operacji - "specjalnego targetingu" od celów w ramach działań hybrydowych do uderzeń w środowisku konfliktu o wysokiej intensywności - dodaje ppłk.rez. Maciej Korowaj.
Aleksiejew urodził się 24 kwietnia 1961 roku w miejscowości Hołodki w obwodzie winnickim, w dawnym ZSRR. Po ukończeniu szkoły średniej wstąpił do Riazańskiej Wyższej Szkoły Dowódczej Wojsk Powietrznodesantowych, którą ukończył w 1984 roku.
Jest to elitarna uczelnia wojskowa kształcąca oficerów rosyjskich wojsk powietrznodesantowych (WDW), zlokalizowana w mieście Riazań, około 200 km na południowy wschód od Moskwy. Szkoła, założona w 1918 roku, uważana jest za kuźnię kadr rosyjskiego desantu i sił specjalnych. Później pełnił funkcję szefa zarządu wywiadowczego Moskiewskiego Okręgu Wojskowego, a następnie Dalekowschodniego Okręgu Wojskowego.
Misja w Syrii i tytuł Bohatera Rosji
Aleksiejew kierował też działaniami rosyjskich wywiadowców wojskowych podczas operacji wojskowej w Syrii. W 2017 roku tajnym dekretem prezydenta Federacji Rosyjskiej otrzymał tytuł Bohatera Rosji z wręczeniem medalu "Złota Gwiazda" za męstwo i heroizm okazane podczas pełnienia obowiązków służbowych.
Jest także odznaczony Orderem "Za Zasługi dla Ojczyzny" IV stopnia oraz Orderem Aleksandra Newskiego.
Gdy szef najemników Jewgienij Prigożyn przeprowadził krótkotrwały bunt w czerwcu 2023 roku, Aleksiejew był jednym z najwyższych urzędników wysłanych do negocjacji z nim. W nagranym wówczas wystąpieniu wosjkowy stwierdził, że intencje buntowników to "cios w plecy kraju i prezydentowi", a bunt to próba "zamachu stanu".
W kontekście wojny w Ukrainie ukraiński wywiad określa Aleksiejewa jako odpowiedzialnego za "organizowanie przygotowania wstępnych danych do ataków rakietowych i powietrznych na terytorium Ukrainy" oraz "legalizację rosyjskiej obecności na okupowanych terytoriach poprzez organizację tzw. referendów".
- Ukraiński wywiad wojskowy HUR przedstawia Aleksiejewa jako jedną z osób odpowiedzialnych za przygotowanie agresji przeciwko Ukrainie, wskazując na jego udział w zabezpieczaniu danych wywiadowczych dla uderzeń rakietowo‑lotniczych oraz organizacji okupacyjnych "referendów". Jednocześnie w zachodnich i ukraińskich śledztwach pojawia się wątek jego rzekomej roli w operacjach związanych z przerzutem systemu Buk użytego do zestrzelenia MH17 - ujawnia ppłk. rez. Maciej Korowaj.
I jak podkreśla, zamach w Moskwie na pierwszego zastępcę szefa GZ pokazuje, jakiego rodzaju jest totalna wojna wywiadów i każe stawiać pytania o wewnętrzną rosyjską wojnę cieni.
- Dla rosyjskiej opinii publicznej to incydent kryminalny, dla ludzi śledzących logikę rosyjskich struktur bezpieczeństwa — sygnał, że wewnątrz aparatu zaczyna się szorstka gra o odpowiedzialność za porażki w wojnie z Ukrainą, zasługi za sukcesy i o wpływy w powojennej architekturze kremlowskiej władzy — podkreśla były oficer wywiadu.
Jak przypomina Reuters, od początku wojny w Ukrainie zabito kilku wysokich rangą rosyjskich oficerów, za co Moskwa obwinia Kijów. W niektórych przypadkach odpowiedzialność wziął na siebie ukraiński wywiad wojskowy. Jak dotąd, do ataku na razie nikt się nie przyznał.
Jak wskazują źródła z otoczenia prezydenta Ukrainy, atak mógł być prowokacją strony trzeciej, mającą na celu storpedowanie rozmów pokojowych. I jak dodają, próba zabójstwa generała miała miejsce w kontekście pierwszych w tej wojnie merytorycznych rozmów dotyczących zakończenia wojny. W momencie, gdy to właśnie GRU koordynuje rosyjską grupę negocjacyjną.
Przełożonym Aleksiejewa jest Igor Kostiukow. Ten sam, który stoi na czele rosyjskiej delegacji negocjującej pokój z Ukraińcami.
Moskiewska prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku usiłowania zabójstwa. W stolicy Rosji trwają poszukiwania zamachowca. Zarządzono obławę.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski