Trump chce Grenlandii. Ale w jej sprawie manipuluje na potęgę
Spór o Grenlandię urasta do rangi jednego z najpoważniejszych kryzysów w relacjach transatlantyckich od zakończenia zimnej wojny. Retoryka Donalda Trumpa bowiem eskaluje. Prezydent USA już wprost sugeruje użycie siły, by przejąć wyspę. Jednocześnie manipuluje i zwyczajnie kłamie, tłumacząc się z zapowiadanych działań.
Donald Trump przekonuje chociażby, że Dania nie ma praw do Grenlandii. Otóż ma. I przyznały to same Stany Zjednoczone, jako pierwszy kraj na świecie, w 1916 roku. Dania i USA zawarły wtedy traktat, na mocy którego Waszyngton kupił od Kopenhagi Duńskie Indie Zachodnie.
W zamian Stany Zjednoczone jako pierwsze państwo na świecie formalnie uznały suwerenność Danii nad Grenlandią, potwierdzając jej prawa do całej wyspy. Kwestia ta miała duże znaczenie, ponieważ jej status był wcześniej niejednoznaczny i bywał przedmiotem sporów międzynarodowych. Traktat z USA znacznie je ograniczył i wzmocnił pozycję Kopenhagi w tej sprawie.
Trump wielokrotnie powtarzał też, iż jeśli Stany Zjednoczone nie przejmą Grenlandii, zrobią to Rosja lub Chiny. Jakby zapominał, że Grenlandia jest terytorium państwa należącego do NATO - Danii, a więc objęta jest gwarancjami obronnymi art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Oznacza to, że Rosja ani Chiny nie mogą jej "przejąć" bez konfliktu z całym NATO, w tym ze Stanami Zjednoczonymi. Co więcej, USA już są militarnie obecne na Grenlandii, m.in. poprzez bazę Pituffik. Jeśli Stany Zjednoczone uznają, że Grenlandia wymaga wzmocnionej ochrony, mogą legalnie zwiększyć tam swoją obecność wojskową, bez potrzeby przejmowania terytorium.
Donald Trump manipuluje ws. Grenlandii
Prezydent USA i Biały Dom powtarzają również tezę o Grenlandii otoczonej przez "mnóstwo rosyjskich i chińskich statków". "Financial Times", powołując się na nordyckich dyplomatów z dostępem do informacji wywiadowczych NATO, podaje, że w ostatnich latach nie zaobserwowano rosyjskich ani chińskich okrętów - w tym podwodnych - w pobliżu Grenlandii. Podobnie stwierdził norweski minister spraw zagranicznych, podkreślając, że aktywność Rosji i Chin w Arktyce koncentruje się po stronie rosyjskiej oraz w pobliżu Norwegii, a wokół Grenlandii jest jej bardzo niewiele.
Trump niekiedy też mówi wprost, że USA potrzebują surowców ukrytych pod ziemią na wyspie. Surowce naturalne Grenlandii są rzeczywiście niezwykle cenne, ale USA uczestniczą już w ich wydobyciu jako partner lub inwestor, za zgodą duńskich i lokalnych władz. Niekiedy zgód nie otrzymują ze względu na normy środowiskowe i ochrony przyrody.
Donald Trump w kuriozalnym liście do premiera Norwegii, w którym wytyka mu, że nie dostał Nagrody Nobla, pisze też o Danii "niemającej żadnych pisemnych dokumentów (poświadczających jej prawo do Grenlandii - red.), wiadomo tylko, że ich statek wylądował tam kilkaset lat temu, ale my również mieliśmy tam statki". Cóż, to twierdzenie obalić jest najłatwiej. Kilkaset lat temu Stany Zjednoczone jeszcze bowiem nie istniały.
Jarosław Kocemba, dziennikarz Wirtualnej Polski
Źródło: "Financial Times", "Deutsche Welle"