Tragedia w Indiach. Zdarzenia podczas religijnego święta kosztowały już życie 100 osób
W indyjskim stanie Uttar Prades tłum wiernych, zgromadzonych na religijnych uroczystościach we wtorek, z nieustalonego tymczasem powodu zaczął w panice tratować się nawzajem. Na miejscu zginęło około 60 osób, liczba ofiar w kolejnych godzinach przekroczyła setkę.
02.07.2024 | aktual.: 02.07.2024 16:48
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Dramat rozegrał się we wsi Phulrai w granicach posterunku policji Sikandra Rao w Hathras, około 200 kilometrów od stolicy New Delhi. Obchodzono tam wydarzenie religijne, zwane satsangu, rodzaj praktyki duchowej w hinduizmie.
Jak przekazała indyjska telewizja NDTV, władze stanowe zostały powiadomione o tragedii i powołały specjalną komisję śledczą, która zbada okoliczności. Sędzia okręgu Hathras Ashish Kumar powiedział, że według danych otrzymanych z ośrodka zdrowia społeczności, zginęło 50-60 osób. Urzędnicy w okręgu Etah potwierdzili śmierć kolejnych 27 osób.
- Do wypadku doszło podczas wydarzenia prywatnego. Pozwolenie na zgromadzenie wydał sędzia okręgowy. W tłumie z niewiadomego powodu wybuchła nagle panika. Za bezpieczeństwo odpowiadała administracja, ale pozostałe ustalenia miały być podjęte przez organizatorów - powiedział sędzia Kumar.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Starszy inspektor policji w Etah, Rajesh Kumar, poinformował, że wśród ofiar śmiertelnych paniki były też dzieci. - Do tej pory do szpitala wysłano 27 ciał, z czego 23 to kobiety, a troje to dzieci - potwierdził inspektor.
Tragedia w Indiach. Nie żyje 87 osób
Kobieta, która uczestniczyła w satsangu, powiedziała telewizji DTV, że wierni oddawali cześć lokalnemu guru, Bhole Baby, znanego jako Narayan Saakar Hari. Panika wybuchła, gdy tłum zaczął się już rozchodzić.
Władze ogłosiły, że poszkodowani podczas tragicznie zakończonego święta mogą liczyć na odszkodowanie. Wysokości jeszcze nie podano. Wiadomo jedynie, że na pieniądze liczyć mogą zarówno ranni, jak i rodziny ofiar. Urzędnicy powiedzieli też, że zostanie wszczęta sprawa przeciwko organizatorom.
Premier Indii Yogi Adityanath napisał w mediach społecznościowych, że wydano urzędnikom instrukcje, aby prowadzili operacje pomocowe i ratunkowe zgodnie z formułą stanu specjalnego. Dwóch ministrów stanu, Laxmi Narayan Chaudhary i Sandeep Singh, wyjechało do wioski, wysłano tam też głównego sekretarza i dyrektora generalnego policji.
Składając kondolencje rodzinom zmarłych, premier powiedział, że powołano komisję do zbadania incydentu. Prezydent Droupadi Murmu napisała w poście na X, że "incydent rozdziera serce".
"Składam najszczersze kondolencje tym, którzy stracili swoich bliskich, i modlę się o szybki powrót do zdrowia rannych" - napisała prezydent.
Rahul Gandhi, lider opozycji w Lok Sabha, również złożył kondolencje. Zwrócił się do wolontariuszy w całych Indiach o pomoc w akcji ratunkowej i doraźnej.
Czytaj też: Spadła gigantyczna reklama. Tragedia w Indiach
Jak poinformowały władze, w przerażającym incydencie, do którego doszło we wtorek podczas wydarzenia religijnego w Hathras w stanie Uttar Pradesh, zginęło co najmniej 87 osób, w tym kobiety i troje dzieci.
Do paniki doszło podczas "satsangu" (spotkania modlitewnego), w którym uczestniczyły setki osób. Wizualizacje z Centrum Zdrowia Społeczności pokazały kilka ciał przywożonych tam autobusami i tempami w obecności płaczących krewnych.
Czytaj również: Chiny chcą części Indii. "Była nasza od starożytnych czasów
Szef rządu Yogi Adityanath odnotował incydent i zgodnie z jego wskazówkami powołano komisję w celu zbadania incydentu. Premier Narendra Modi i prezydent Droupadi Murmu również złożyli kondolencje rodzinom zabitych i powiedzieli, że modlą się o szybki powrót do zdrowia rannych. Premier Modi powiedział, że rząd centralny udziela wszelkiej możliwej pomocy rządowi Uttar Pradesh.