Trwa ładowanie...

Tomasz Lis i Jan Pospieszalski znikną z anteny TVP

Na środowej konferencji w gmachu Telewizji Polskiej w Warszawie Janusz Daszczyński podsumował pierwsze trzy miesiące swojej pracy na stanowisku prezesa TVP. Zasugerował, że programy Tomasza Lisa i Jana Pospieszalskiego mogą zniknąć z anteny. W rozmowie z "Presserwisem" potwierdził wprost, że po wygaśnięciu umów z dziennikarzami, nie będzie ich przedłużał. Do sprawy odniósł się sam Lis na Twitterze, pisząc: "Czy ja gdzieś mówiłem, że chcę przedłużyć kontrakt z TVP?".

Share
Tomasz Lis i Jan Pospieszalski znikną z anteny TVP
Źródło: newspix.pl
d1hsx46

Rzeczniczka TVP Aleksandra Gieros-Brzezińska w komunikacie przesłanym redakcji Wirtualnej Polski, napisała, że "nie padła taka deklaracja. "Prezes nie zamierza tych umów wypowiadać. Umowy zawarte są na czas określony, a zatem, tak czy inaczej, wygasną same w terminie przewidzianym przez strony" - czytamy w piśmie.

Dodała, że "zgodnie z zapowiedziami Prezesa, składanymi jeszcze na etapie konkursu na stanowisko Prezesa, docelowo produkcje z zakresu informacji i publicystyki politycznej TVP powinny być realizowane wewnątrz telewizji, nie zaś przez podmioty zewnętrzne. Nie są to jednak zmiany, które można przeprowadzić z dnia na dzień, w trakcie ramówki, kiedy obowiązują podpisane wcześniej umowy. Zmiany można wprowadzać w miarę wygasania umów".

d1hsx46

W komunikacie wyjaśniła, że "zmiany dotyczące informacji i publicystyki na antenach TVP już mają miejsce. Są zgodne założeniami, które prezes Janusz Daszczyński złożył jeszcze podczas konkursu na stanowisko prezesa (w kwietniu 2015 - przyp. red.)". Zaznaczyła, że "planowane są kolejne zmiany, nie wszystkie plany można jednak wprowadzić w życie z dnia na dzień, będą one widoczne w kolejnych ramówkach".

Daszyński: odeszliśmy od ringów na rzecz rozmów eksperckich

Na konferencji prasowej Daszyński za swój największy sukces uznał "odtabloidyzowanie" programów informacyjnych oraz odnotowanie wzrostu oglądalności.

- Narracja publiczna jest solą telewizji publicznej i odróżnia ją od telewizji komercyjnych. Wszyscy obawiali się spadku oglądalności, jednak kazałem im robić programy tak, żebyśmy byli z nich dumni. Zamiast wieszczonego spadku, oglądalność poszybowała do góry. Dobrze zdefiniowaliśmy oczekiwania odbiorcy TVP - mówił Daszczyński.

- Mam nadzieję, że zmiany w programach produkowanych przez TVP już widać: odeszliśmy od ringów, na których ścierali się politycy, na rzecz rozmów eksperckich - podkreślił .

d1hsx46

Prezes TVP zapowiedział szereg zmian w dalszym funkcjonowaniu stacji. Zasugerował, że programy Tomasza Lisa i Jana Pospieszalskiego mogą zniknąć z anteny.

- TVP powinna być animatorem produkcji zewnętrznych i niezależnych, udostępniać swoją antenę, ale powinna dla siebie zachować segment publicystyki społeczno-politycznej. Powinna samodzielnie produkować takie programy, wykształcić własne autorytety - stwierdził.

- Umów trzeba dotrzymywać, ale kiedy wejdzie ramówka zimowa i potem wiosenna, zobaczycie państwo zmiany - dodał.

Umowa na program "Bliżej" Jana Pospieszalskiego wygasa z końcem bieżącego roku, "Tomasz Lis na żywo" natomiast - niedługo później. Kontrakty na ostatni okres zostały podpisane przez ustępującego prezesa TVP Juliusza Brauna.

d1hsx46

Prezes oświadczył, że nie zamierza zmieniać sposobu zarządzania spółką ze względu na zmianę władzy i podkreślił, że PiS nie przedstawiło jeszcze projektów transformacji telewizji. - Zostałem wybrany na cztery lata i tak działam - zadeklarował i dodał: - Byłoby całkowicie nieodpowiedzialne, gdybym zachowywał się w ten sposób, że zaraz nastąpi potop i trzeba uciekać na arkę.

Następnego dnia w rozmowie z "Presserwisem" Daszczyński potwierdził wprost, że po zakończeniu umów z producentami, audycji Lisa i Pospieszalskiego nie będzie ich przedłużał.

Szum medialny na temat kontraktu z TVP Tomasz Lis skomentował krótko na swoim profilu na Twitterze. "Czy ja gdzieś mówiłem, że chcę przedłużyć kontrakt z TVP?" - napisał.

"Dla Lisa nie ma miejsca w mediach publicznych"

O tym, co będzie dalej z mediami publicznymi po przejęciu władzy przez PiS, rozmawiali w ubiegłym tygodniu goście programu #dziejesienazywo.

d1hsx46

- Media publiczne są zarówno jak instytucja, która ma robić biznes, jak i instytucja, która ma służyć obywatelom; wyjątkowo chorą strukturą, którą tak naprawdę trzeba wymyślić od nowa - mówił na antenie Wirtualnej Polski Cezary Gmyz, dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy". Jego zdaniem, "dla Lisa i Kraśki, którzy zaprzeczyli misji naszego zawodu, nie powinno być miejsca w mediach publicznych".

Jak podkreślał Gmyz, w "wymyślaniu od nowa" mediów publicznych, chodzi o to, by "przywrócić im misję". - A nie o to - używając języka Radosława Sikorskiego - żeby "dożynać watahy" - podkreślał.

Dziennikarz podał przykład niemieckich mediów publicznych, o których kształcie decydują jednocześnie: związki twórcze, partie polityczne oraz stowarzyszenia ( w tym kościoły). - Zorientowano się, że nie istnieje pełna apolityczność, a taka szeroka formuła powoduje, że w niemieckich mediach zachowano pewnego rodzaju pluralizm - przekonywał publicysta.

Drugi z gości, Grzegorz Rzeczkowski, dziennikarz "Polityki" stwierdził natomiast, że po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, zlikwidowana zostanie telewizja w "tym kształcie, który znamy". - Na nowo wszyscy pracownicy dostaną wypowiedzenia, zatrudniani będą wybrani. Także możemy sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądało - mówił.

d1hsx46

Prowadzący #dziejesienazywo Michał Kobosko zapytał Gmyza, o to, czy jego zdaniem "Tomasz Lis powinien się pakować". - Tomasz Lis zdecydowanie ma się czego obawiać. Dla Lisa i Kraśki, którzy zaprzeczyli misji naszego zawodu, nie powinno być miejsca w mediach publicznych. Ale to nie ja na szczęście będę o tym decydował - odpowiedział dziennikarz.

"Gmyz mówi, że Kraśko i Lis nie mogą pracować w TVP, bo złamali nasze standardy. Wasze pisolubne, włazidupskie standardy z pewnością" - napisał Tomasz Lis na Twitterze, komentując słowa Gmyza w programie WP.

Ostatnio usunięcie programu Tomasza Lisa z ramówki TVP zapowiadali politycy PiS, m.in. Jarosław Sellin, który zarzucił mu, że nieuczciwie traktuje PiS i jest "słabym analitykiem politycznym". Według Sellina najważniejszy program publicystyczny emitowany na antenie telewizji publicznej "nie powinien być prowadzony przez człowieka tak bardzo zaangażowanego po jednej stronie politycznego sporu".

d1hsx46

Podziel się opinią

Share
d1hsx46
d1hsx46
Więcej tematów