Związki węgla w dużych ilościach przechodzą z torfowisk do rzek. Grozi to zagładą torfowisk, a także wzrostem ilości gazów cieplarnianych w atmosferze, a przez to dalszym ociepleniem klimatu. Zjawisko zagraża też bezpośrednio naszemu zdrowiu. Duża część związków węgla opuszcza bowiem torfowiska rozpuszczona w wodzie. Takie substancje reagują z chlorem, którym uzdatniana jest woda w wodociągach, tworząc jego rakotwórcze pochodne, tak zwane trihalometany. Na ich działanie są najbardziej narażeni ludzie pijący wodę z rzeki, która wcześniej płynęła przez torfowisko lub duży kompleks leśny i została źle oczyszczona w przestarzałej stacji uzdatniania.
Nie wiadomo, dlaczego związki węgla opuszczają torfowiska. Zajmujący się tym problemem Chris Freeman z Uniwersytetu Walijskiego w Bangor sądzi, że doszło do rozregulowania mechanizmu kontrolującego obieg węgla na naszej planecie. Gdyby ta hipoteza się potwierdziła, to za kilkadziesiąt lat związki węgla z torfowisk staną się groźniejsze od emitowanych przez przemysł - przestrzega Gazeta Wyborcza w artykule "Toksyczne bagna". (IAR)