"To odrażające". Leon XIV i amerykańscy kardynałowie o komunikacji Białego Domu [OPINIA]
Watykan i amerykański Kościół katolicki, ustami swoich najważniejszych przedstawicieli, sprzeciwia się nie tylko wojnie Trumpa w Iranie, ale także modelowi komunikacji, jaki ta administracja przyjęła. "To odrażające" - tak wojenne komunikaty Białego Domu skomentował kardynał Blaise Cupich, metropolita Chicago - pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz Terlikowski.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Radosna, ostra muzyka, popkulturowe odniesienia i fotografie bombardowanego Iranu. Tak wygląda model komunikacji dotyczącej wojny serwowany przez administrację Donalda Trumpa. Śmierć, cierpienie ludności, ból matek i ojców tracących swoje dzieci zostają w niej sprowadzony do zabawy, gry, popkultury, a trywializacja wojny, ludzkich dramatów sięga poziomów wcześniej w debacie publicznej nieosiągalnych. Gdy pierwszy raz zobaczyłem te materiały, myślałem, zresztą nie tylko ja, że to fake, ale niestety tak nie było.
Cierpienie jako tło dla rozrywki
I właśnie na te komunikaty zareagował metropolita Chicago. "Prawdziwa wojna z prawdziwą śmiercią i prawdziwym cierpieniem traktowana jak gra wideo – to odrażające" – napisał Cupich w specjalnym oświadczeniu. "Nasz rząd traktuje cierpienie narodu irańskiego jako tło dla własnej rozrywki, jakby to była tylko kolejna treść do przejrzenia podczas oczekiwania w kolejce w sklepie spożywczym" - podkreślił kard. Cupich.
Ostro i zdecydowanie skrytykował materiały Białego Domu także wiceprzewodniczący Federacji Konferencji Biskupów Azji, filipiński kardynał Pablo Virgilio David. "Z odległych centrów dowodzenia operatorzy wojskowi wpatrują się w ekrany, na których mapy, sygnały radarowe i generowane algorytmami cele poruszają się niczym ikony w grze komputerowej. Kursor się porusza. Wybierana jest współrzędna. Następuje kliknięcie. I pocisk zostaje wystrzelony" – powiedział w komentarzu opublikowanym przez Vatican News.
Nie stawać się tubą propagandy
A takich wypowiedzi różnych, zarówno amerykańskich, jak i azjatyckich hierarchów znajdziemy o wiele więcej. Leon XIV zresztą także - choć w nieco bardziej - dyplomatyczny sposób, dołączył się do tej krytyki w przemówieniu skierowanym do włoskich dziennikarzy telewizyjnych. Im papież przypomniał, że - wbrew powracającym sugestiom prezydenta USA - media nie powinny powtarzać propagandy ludzi władzy.
"Zawsze, a szczególnie w dramatycznych okolicznościach wojny, takich jak te, których obecnie doświadczamy, media muszą wystrzegać się ryzyka stania się propagandą. A zadanie dziennikarzy, weryfikowanie wiadomości, aby nie stać się tubą propagandową tych, którzy sprawują władzę, staje się jeszcze pilniejsze i delikatniejsze – powiedziałbym, niezbędne. To od was zależy, czy pokażecie cierpienia, jakie wojna zawsze niesie ludziom; czy ukażecie jej oblicze i opowiecie ją oczami ofiar, aby nie przekształciła się w grę wideo" - mówił papież.
"Wzywam do zawieszenia broni"
Papieska krytyka tej wojny jest jednak o wiele głębsza, bo w przemówieniu do uczestników szkolenia dla spowiedników, papież podkreślał, że wszyscy odpowiedzialni za wojnę powinni iść do spowiedzi, wziąć na siebie odpowiedzialność. "Można zapytać: czy chrześcijanie ponoszący poważną odpowiedzialność w konfliktach zbrojnych mają pokorę i odwagę, by dokonać poważnego rachunku sumienia i wyspowiadać się?" - podkreślał Leon XIV.
A w innym wystąpieniu, po raz kolejny apelował o natychmiastowe zawieszenie broni. "Od dwóch tygodni narody Bliskiego Wschodu cierpią z powodu przerażającej przemocy wojny. Tysiące niewinnych osób zostało zabitych, a mnóstwo innych zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Ponownie zapewniam o mojej modlitewnej bliskości wobec wszystkich, którzy stracili swoich bliskich w atakach, które dotknęły szkoły, szpitale i obszary zamieszkane" - podkreślał. "W imieniu chrześcijan Bliskiego Wschodu oraz wszystkich kobiet i mężczyzn dobrej woli zwracam się do odpowiedzialnych za ten konflikt: wzywam do zawieszenia broni! Niech na nowo otworzą się ścieżki dialogu! Przemoc nigdy nie będzie mogła doprowadzić do sprawiedliwości, stabilności i pokoju, których oczekują narody" - wskazał.
To nie jest wojna sprawiedliwa
Nie ma też żadnych wątpliwości, że Watykan (a szerzej Kościół w ogóle) nie pozwala na jakiekolwiek moralne usprawiedliwienie tej wojny. W wywiadzie dla Vatican Media kardynał Parolin absolutnie jednoznacznie odrzucił sugestie, że wojna w Iranie jest wojną prewencyjną. "Gdyby państwa miały prawo do "wojny prewencyjnej", zgodnie z własnymi kryteriami i bez ponadnarodowych ram prawnych, cały świat ryzykowałby pożar" – powiedział watykańskiemu sekretarzowi stanu, kardynał Pietro Parolin, w wywiadzie dla Vatican Media.
Ostrzej i jeszcze bardziej jednoznacznie, także dlatego, że nie był skrępowany zasadami dyplomacji, wyraził te opinie kardynał Robert McElroy, arcybiskup Waszyngtonu. Jego zdaniem, Stany Zjednoczone i Izrael nie spełniły minimalnych kryteriów, aby uznać wojnę za moralnie sprawiedliwą. Kryteria te obejmują: rozpoczęcie wojny jako reakcję na bezpośrednie zagrożenie, jasne sformułowanie intencji Stanów Zjednoczonych i Izraela lub fakt, że korzyści przeważą nad szkodami.
McElroy opisał także możliwe skutki tej wojny. "Liban może pogrążyć się w wojnie domowej. Światowe zasoby ropy naftowej są pod ogromną presją. Potencjalny rozpad Iranu może doprowadzić do powstania nowych i niebezpiecznych realiów. A prawdopodobieństwo ogromnych ofiar po obu stronach jest ogromne" – powiedział McElroy w wywiadzie dla diecezjalnej gazety. "Z tych wszystkich powodów nauczanie katolickie prowadzi do wniosku, że nasze przystąpienie do tej wojny nie było moralnie uzasadnione".
Kościół na wojnie z Trumpem
Te ostre wystąpienia nie powinny zaskakiwać. Kościół katolicki od pontyfikatu Franciszka znajduje się na jednoznacznym kursie kolizyjnym z trumpistowskim populizmem. I Franciszek, i Leon XIV wielokrotnie pokazywali, że nie da się pogodzić ani retoryki, ani polityki Donalda Trumpa z nauczaniem Kościoła. Kluczowi hierarchowie amerykańscy przyjęli to stanowisko i sprzeciwiają się zarówno masowym deportacjom, działaniom ICE, a także kolejnym wojnom. Jeśli zaś nawet jacyś biskupi się z tym nie zgadzają, to milczą, bo mają świadomość stanowiska Watykanu, a także pamiętają, że istotna część amerykańskich katolików to Latynosi, których polityka Trumpa dotyka bezpośrednio. I także to sprawia, że stanowisko Kościoła jest tak jednoznaczne.
Dla Wirtualnej Polski Tomasz P. Terlikowski
Tomasz P. Terlikowski jest doktorem filozofii religii, pisarzem, publicystą RMF FM i RMF 24. Ostatnio opublikował "Wygasanie. Zmierzch mojego Kościoła", a wcześniej m.in. "Czy konserwatyzm ma przyszłość?", "Koniec Kościoła, jaki znacie" i "Jasna Góra. Biografia".