"To dla Polski i UE bardzo niebezpieczne". Ekspert o łamaniu prawa przez USA w Wenezueli
- USA złamały prawo międzynarodowe - mówi Wirtualnej Polsce prof. Patrycja Grzebyk (UW), prawniczka specjalizująca się w międzynarodowym prawie karnym oraz międzynarodowym prawie humanitarnym. I przyznaje, że działania zbrojne w Wenezueli mogą otworzyć pole dla Rosji czy Chin.
Maduro i jego żona zostali zatrzymani w sobotę nad ranem w Caracas przez amerykańskie siły specjalne. Oboje usłyszeli w poniedziałek w sądzie federalnym w Nowym Jorku cztery zarzuty, w tym m.in. uczestnictwa w zmowie narkoterrorystycznej i sprowadzania kokainy do USA. Nie przyznali się do winy.
Byłemu przywódcy Wenezueli postawiono cztery zarzuty: uczestnictwa w zmowie narkoterrorystycznej, sprowadzania kokainy do Stanów Zjednoczonych i dwa zarzuty związane z posiadaniem zabronione broni.
Maduro powiedział przed sądem, że jest niewinny. Powiedział też, że wciąż jest prezydentem Wenezueli i został porwany ze swojego domu.
Sąd nakazał Maduro stawienie się w sądzie 17 marca.
Zatrzymanie Maduro
Zatrzymanie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro przez siły amerykańskie 3 stycznia 2026 roku, a następnie przewiezienie go do Nowego Jorku staje się kolejnym wydarzeniem wpływającym na postrzeganie globalnego ładu, który próbują układać Stany Zjednoczone.
Operacja ta, przeprowadzona przez USA, spotkała się z ostrą krytyką ze strony ONZ, której sekretarz generalny António Guterres nazwał ją "niebezpiecznym precedensem". Chiny również zareagowały, żądając natychmiastowego uwolnienia Maduro. Reakcje europejskie są zróżnicowane; choć wielu liderów z zadowoleniem przyjęło usunięcie Maduro, niektórzy, jak premier Hiszpanii, skrytykowali interwencję USA jako naruszenie prawa międzynarodowego.
"Poszanowanie woli narodu wenezuelskiego pozostaje jedynym sposobem na rozwiązanie kryzysu w Wenezueli" - podkreślono w wydanym w niedzielę oświadczeniu, które poparło 26 państw członkowskich Unii Europejskiej, bez Węgier. UE wezwała w nim do przestrzegania prawa międzynarodowego.
"Jesteśmy w bliskim kontakcie ze Stanami Zjednoczonymi oraz partnerami regionalnymi i międzynarodowymi, aby wspierać i ułatwiać dialog ze wszystkimi zaangażowanymi stronami" - brzmi oświadczenie wydane przez wysoką przedstawicielką UE ds. zagranicznych Kaję Kallas, a popierane przez prawie wszystkie państwa UE. Według nich konieczne jest pokojowe rozwiązanie kryzysu pod przewodnictwem Wenezuelczyków.
W oświadczeniu Unia Europejska wezwała do przestrzegania prawa międzynarodowego i praw człowieka. "Wszyscy więźniowie polityczni przetrzymywani obecnie w Wenezueli muszą zostać bezwarunkowo zwolnieni" - podkreśliło 26 państw członkowskich.
Według nich szczególną odpowiedzialność za przestrzeganie zasad prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych ponoszą członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ.
O złamanie postanowień Karty Narodów Zjednoczonych oskarżyła Stany Zjednoczone grupa ekspertów prawa międzynarodowego. W ich ocenie operację USA w Wenezueli można by uznać za zgodną z prawem, tylko gdyby Stany Zjednoczone działały na podstawie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ lub w samoobronie. Waszyngton uzasadniał operację, w wyniku której ujęty został przywódca Wenezueli Nicolas Maduro wraz z małżonką, walką z przemytem narkotyków do USA.
Czy to przekonująca argumentacja? Rozmawialiśmy o tym z ekspertem
Michał Wróblewski, WP: Z czym mamy do czynienia, jeśli chodzi o działania Stanów Zjednoczonych wobec Wenezueli?
Prof. Patrycja Grzebyk, Uniwersytet Warszawski: Mamy do czynienia z naruszeniem zakazu użycia siły zbrojnej. Bo takiej siły zbrojnej nie można używać poza przypadkiem upoważnienia Rady Bezpieczeństwa ONZ, a tego tutaj nie było; albo samoobrony. Rozumiem, że USA będą argumentowały, iż to ze względu na konieczność obrony własnej zmuszone były do interwencji. Tyle że kwestia samoobrona jest tu rozumiana przez USA bardzo szeroko. USA uważają, że oni bronią się przed grupami zbrojnymi, które przemycały ludzi i narkotyki. Na czele tej grupy zbrojnej miał stać prezydent Maduro. Stąd zaangażowanie USA w konflikt zbrojny w swojej samoobronie.
Ale to precedens, bo wcześniej takiej przestępczości transnarodowej nie traktowali jako rodzaju napaści zbrojnej, na które państwo może odpowiedzieć siłą zbrojną. To budzi bardzo duże wątpliwości. Poza tym, by użyć siły zbrojnej poza granicami swojego kraju, prezydent powinien najpierw uzyskać autoryzację ze strony Kongresu.
Problem jest też z uznaniem, czy Maduro był faktyczną głową państwa Wenezuela. Dotychczas przyjmowaliśmy, że korzysta on z immunitetu głowy państwa, a dziś jest stawiany przed amerykańskim sądem w USA. I ma być sądzony nie za zbrodnie międzynarodowe, ale zbrodnie w świetle prawa amerykańskiego.
Sekretarz Rubio przekonywał, że to była akcja służb, policji, wspierana jedynie przez wojsko. A zatem autoryzacji Kongresu USA nie musiało być.
Wojsko przecież było zaangażowane w tę akcję. Wiemy, że to nie jest pierwszy przypadek użycia siły zbrojnej wobec Wenezueli. Choć wcześniejsze ataki były kierowane wobec statków wenezuelskich na wodach międzynarodowych. Ostatnio mieliśmy do czynienia z ostrzeliwaniem tankowców czy niszczeniem innej infrastruktury. To dzieje się przy udziale wojska. W ramach - jak wcześniej twierdziły USA - konfliktu zbrojnego.
Niepokoi mnie, co będzie dalej i co planują władze USA. Nie wykluczają wprowadzenia wojska do Wenezueli. Trump mówił o tym, że de facto chce rządzić Wenezuelą, co oznaczałoby okupację tego kraju przez USA. To by oznaczało konflikt zbrojny, w którym Maduro powinien otrzymać status jeńca wojennego, biorąc pod uwagę, że jest naczelnym dowódcą sił zbrojnych - tak wskazuje prawo.
Trwają próby dopasowania różnych możliwości prawnych, by uzasadnić działania USA. Takie analizy powinny były jednak zostać wykonane wcześniej. Jeśli nie będzie w Wenezueli okupacji czy dalszej ingerencji wojskowej, to USA mogą doprowadzić do sytuacji, w której zasadność tych działań może zostać uznana lub przynajmniej dyskutowana.
Z czym mamy do czynienia dziś?
Na pewno z ingerencją w sprawy wewnętrzne Wenezueli. Z naruszeniem zakazu użycia siły zbrojnej. Ale czy mamy do czynienia z agresją jednego państwa wobec drugiego? Trzeba poczekać kilka dni na to, jak ta sytuacja będzie się rozwijała.
Donald Trump złamał prawo międzynarodowe?
Tak. Pytanie tylko, jak poważnie to prawo złamał. Dlatego głosy płynące z różnych państw, z Unii Europejskiej, w zasadzie mówią, że prawa międzynarodowego trzeba przestrzegać, nawet jak się walczy z kartelami narkotykowymi. Bo taka jest rola państwa - by prawa przestrzegać i według niego działać. Stąd apele do USA o ograniczenie się w operacji zbrojnej, żeby to nie poszło za daleko.
Ta operacja może być uzasadniana tym, że reżim Baduro jest reżimem zbrodniczym, dokonującym zbrodni przeciwko ludzkości. Bo nie był uznawany przez wiele państw, a sam Baduro pełnił władzę nielegalnie. Niemniej to nie są powody, by interweniować zbrojnie w innym państwie bez autoryzacji Rady Bezpieczeństwa.
Jakie prawo zostało złamane przez USA?
To artykuł 2 ust. 4 Karty Narodów Zjednoczonych. On zabrania i użycia siły zbrojnej, i nawet grożenia użyciem tej siły. Mamy też artykuł 2 ust. 7 KNZ, który zabrania ingerencji w sprawy wewnętrzne innego kraju. Ten zapis też został złamany. Ale jako że Wenezuela jest traktowana jako państwo reżimowe, ocena i reakcja wielu krajów na działanie USA jest na razie stosunkowo łagodna. Oczywiście nie dotyczy to krajów, dla których Wenezuela jest partnerem, mowa tu np. o Chinach czy Rosji.
Pytanie też, jak państwa będą reagować na tak daleko idącą interpretację USA prawa do samoobrony. USA uważają, że mogą używać prawa do samoobrony po to, by zwalczać handel ludźmi, nielegalną migrację, handel narkotykami. Czy porwanie prezydenta wobec tego jest działaniem proporcjonalnym? To budzi poważne wątpliwości i rodzi dyskusje. To państwa bowiem tworzą normy prawa międzynarodowego. One mogą je zmieniać lub nadawać im nową interpretację. Dlatego reakcja państw jest dziś tak ważna. Będziemy obserwować, jak dalej prawo międzynarodowe będzie się rozwijało.
Rosja i Chiny "dostały" od USA argumenty, że można się posuwać we wrogich wobec innych państw działaniach coraz dalej?
Działanie USA w Wenezueli powoduje dalszą erozję zasad używania siły zbrojnej. Kosowo, Irak - to przykłady działań, na które powoływała się później Rosja, atakując Ukrainę. Takie przypadki nie pozostają więc bez wpływu nie tylko na kształt prawa międzynarodowego, ale na postępowanie innych krajów. Zwłaszcza najbardziej agresywnych.
Zobaczymy, co zrobią USA dalej - czy będą choćby eksploatować zasoby naturalne Wenezueli, które mają służyć Wenezuelczykom, a nie obcym państwom. Jeśli tak się stanie, to tym bardziej strategia USA na podział świata na strefę wpływów wpłynie na to, iż niektóre państwa mogą uznać, że mogą robić wszystko, co im się podoba. Dla nas - z punktu widzenia Polski i Europy - to bardzo niebezpieczne.
Rozmawiał Michał Wróblewski, dziennikarz WP