Tajemnicza śmierć aktorki. Szwagier mówi o "bardzo trudnej sytuacji"
Ciało 41-letniej aktorki Magdaleny Majtyki odnaleziono w lesie w Biskupicach Oławskich. Wstępna sekcja zwłok nie wykazała przyczyny zgonu, a prokuratura czeka na wyniki dalszych badań. Teraz głos zabiera rodzina zmarłej. - Nie mamy żadnych zarzutów do działań policji i prokuratury - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską szwagier aktorki, który opowiada o "bardzo trudnej sytuacji", w jakiej znalazła się Magdalena przed śmiercią.
Przypomnijmy - poszukiwania zaginionej 4 marca aktorki zakończyły się w najgorszy możliwy sposób. W piątek 6 marca strażacy z OSP odnaleźli ciało 41-latki w kompleksie leśnym w Biskupicach Oławskich na Dolnym Śląsku. Dzień wcześniej, w odległości około 200 metrów od miejsca odnalezienia zwłok, służby natrafiły na zamknięty i uszkodzony samochód zmarłej. Pojazd miał zniszczony zderzak, co wskazywało na uderzenie w drzewo.
Sekcja jeszcze nie wskazała przyczyny śmierci
Śledczy wciąż próbują ustalić, dlaczego auto zjechało z głównej trasy w leśną drogę oraz z jaką prędkością się poruszało. Śledczy ustalili, że w śmierci kobiety najprawdopodobniej nie brały bezpośredniego udziału osoby trzecie - nie doszło do zabójstwa.
Zajechał drogę i wyszedł z auta. Nie wiedział, że obok są policjanci
Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 155 Kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci. Przepis ten nie dotyczy zabójstwa - zakłada, że sprawca nie miał zamiaru pozbawić kogoś życia, ale swoim działaniem lub zaniechaniem mógł do tego doprowadzić. W praktyce chodzi o sytuacje, w których ktoś naruszył zasady ostrożności, a konsekwencją była czyjaś śmierć. Prokuratura bada więc, czy ktokolwiek (nawet nieintencjonalnie) mógł przyczynić się do zgonu aktorki. Nikomu dotąd nie postawiono zarzutów.
- Do wypadku doszło na drodze leśnej, ślady hamowania były niewyraźne. Trudno określić prędkość w trakcie uderzenia - informował w rozmowie z portalem O2 prok. Damian Pownuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
W poniedziałek poznaliśmy wstępne wyniki sekcji zwłok, jednak śledczy wciąż mają więcej pytań niż odpowiedzi. Wiele wskazuje na to, że sam wypadek samochodowy nie przyczynił się bezpośrednio do śmierci aktorki - co oznacza, że kluczowe mogą okazać się dopiero wyniki badań toksykologicznych i histopatologicznych. Biegli nie byli też w stanie precyzyjnie ustalić godziny zgonu, co może wynikać z tego, że między zaginięciem kobiety a odnalezieniem ciała minęły dwa dni.
- Na podstawie sekcji zwłok biegli nie stwierdzili obrażeń ciała, które tłumaczyłyby zgon, co oznacza, iż muszą być przeprowadzone dalsze badania histologiczne i toksykologiczne po to, aby biegli mogli wskazać jednoznaczną przyczynę zgonu - informował prok. Damian Pownuk.
Na ostateczne wyniki badań - w tym toksykologii trzeba będzie poczekać nawet do dwóch miesięcy. Tymczasem prokuratura zapowiada przesłuchanie osób, które jako pierwsze natrafiły na samochód zmarłej w lesie.
"Przygotowujemy się do pogrzebu"
Wirtualna Polska rozmawiała z rodziną zmarłej aktorki. Najbliżsi przeżywają niezwykle trudne chwile i nie chcą publicznie komentować szczegółów śledztwa. Szwagier Magdaleny Majtyki zaznacza jednak, że rodzina jest w stałym kontakcie ze służbami za pośrednictwem prawniczki.
- Nie mamy żadnych zarzutów na tym etapie do działań policji i prokuratury. Współpracują z nami, jesteśmy z nimi w stałym kontakcie - powiedział brat męża Magdaleny Majtyki (dane do wiadomości redakcji).
Jak podkreśla, priorytetem rodziny jest teraz wsparcie dla tych, którzy ucierpieli najbardziej - męża i córki aktorki.
- Jest to bardzo trudna sytuacja dla mojego brata i jego córki. W tej chwili jesteśmy skupieni na opiece nad nimi i przygotowujemy się do pogrzebu. Nikt z rodziny nie będzie komentować sprawy - wyznał w rozmowie z Wirtualną Polską. - Wszystko (śledztwo prokuratury - red.) idzie swoim torem i będziemy czekać na więcej informacji i dalszy rozwój sprawy - dodał.
Wirtualna Polska rozmawiała również z rzecznikiem Prokuratory Okręgowej we Wrocławiu. Jak poinformował, od czasu ujawnienia wstępnych wyników sekcji zwłok w śledztwie nie pojawiły się nowe ustalenia, które prokuratura mogłaby upublicznić.
Co wiemy o sprawie - chronologia wydarzeń:
- 4 marca (środa), wieczór - Magdalena Majtyka wychodzi z domu przy ul. Iwaszkiewicza we Wrocławiu. Ostatni raz widziana jest w okolicach ul. Karkonoskiej na południu miasta. Porusza się granatowym Oplem Corsą. Mąż aktorki, reżyser Piotr Bartos, zgłasza zaginięcie policji i publikuje w mediach społecznościowych apel.
- 6 marca (piątek), po godz. 14 - w kompleksie leśnym w Biskupicach Oławskich służby znajdują uszkodzony samochód aktorki ze zniszczonym zderzakiem, wskazującym na uderzenie w drzewo. Kobiety w pojeździe nie ma. Kilka godzin później, około 200 metrów dalej, strażacy z OSP odnajdują ciało 41-latki.
- 10 marca (poniedziałek) - prokuratura ujawnia wstępne wyniki sekcji zwłok: sam wypadek najprawdopodobniej nie był bezpośrednią przyczyną śmierci, a biegli nie ustalili dokładnej godziny zgonu. Na ostateczne wyniki badań, w tym toksykologicznych, trzeba czekać do dwóch miesięcy. Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 155 kk (nieumyślne spowodowanie śmierci), nikomu nie postawiono zarzutów.
Magdalena Majtyka miała 41 lat. Była cenioną aktorką teatralną i filmową. Zagrała m.in. w "Panu Samochodziku i Templariuszach", "Sprawiedliwych - Wydziale Kryminalnym", "Kabarecie Śmierci", "1670", "Ojcu Mateuszu", "Pierwszej Miłości" oraz "Na Wspólnej".
Kamila Gurgul, dziennikarka Wirtualnej Polski