Prezydent USA George W. Busha spędził krótki czas w bunkrze pod Białym Domem po tym, jak radary pokazały niezidentyfikowany punkt w przestrzeni powietrznej nad Waszyngtonem. Zaistniało podejrzenie, że jest to samolot. W bezpiecznym miejscu umieszczono także wiceprezydenta Dicka Cheneya. Alarm okazał się jednak fałszywy.