"To ja byłam sześćdziesioną". Wychodzisz ze szkoły, a obelgi i wyzwiska idą za tobą do domu
Gdy przyszła powiedzieć, że z niej szydzą, usłyszała, że "chłopcy tak mają". Gdy pisali, że "mogą jej nas...ć do gęby", zgłosiła sprawę i została konfidentem. Nazywali ją "świnią", "pedałkiem", "oblechem". Nocami Maja płakała, a przerwy spędzała w szkolnej toalecie: - Nie mam kontaktu z nikim z podstawówki. Dziś już tak nie boli, ale było ciężko.