Szpiegowali na rzecz Rosji. Minister ujawnił szczegóły
Wiemy, co się dzieje w śledztwach po zatrzymaniu 55 osób, które na zlecenie Rosji działały na szkodę Polski. Wobec 54 zatrzymanych prokuratura skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie. Według ustaleń Wirtualnej Polski, w stosunku do 39 osób śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia.
Przypomnijmy, w połowie października polskie służby ujawniły, że funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali łącznie 55 osób działających na szkodę Polski na zlecenie rosyjskiego wywiadu.
Rzecznik koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński mówił wówczas, że rosyjskie służby działają w Polsce nieustannie. - Jako Polska jesteśmy na pierwszej linii. Jesteśmy ostatnią flanką nowoczesnej Europy. To tutaj rozpoczynają się działania Rosjan. To tutaj próbują oni pozyskiwać swoich agentów. Nie ma dla nich znaczenia wiek, bo przez rosyjskie służby są już werbowani nastolatkowie. Mówimy o dywersji, sabotażu i dezinformacji – mówił Dobrzyński.
Pod koniec grudnia więcej o akcji służb ujawnił minister koordynator ds. służb specjalnych Tomasz Siemoniak. "Wśród 55 zatrzymanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego roku osób podejrzanych o działalność na rzecz obcego wywiadu znaleźli się obywatele: Białorusi, Federacji Rosyjskiej, Ukrainy, Kazachstanu, Litwy, Hiszpanii, Kanady i Polski. Wobec 54 zatrzymanych osób prokuratura skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie. W jednym przypadku wniosek o tymczasowe aresztowanie został przez sąd rozpatrzony negatywnie, podobnie jak zażalenie prokuratora" – napisał Siemoniak w odpowiedzi na interpelację posła PiS Jarosława Krajewskiego.
"Wobec 39 osób podejrzanych prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia lub wniosek w trybie art. 335 kpk o wydanie wyroku bez przeprowadzania rozprawy o czyny dotyczące o szpiegostwo" – czytamy w piśmie ministra Siemoniaka.
"Jedną z zatrzymanych osób był 21-letni Ukrainiec mieszkający pod Warszawą, który pracował jako magazynier. Razem z kolegami stworzył szlak, którym transportowane były przez Polskę i Rumunię materiały wybuchowe do Ukrainy. Jego wspólników zatrzymały rumuńskie służby" — informował rzecznik koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
Jak poinformowała w komunikacie ABW, funkcjonariusze zatrzymali 21-latka 16 października. Danylo H. prowadził działalność wywiadowczą w Polsce i w Rumunii. Jednocześnie w Rumunii zatrzymano dwóch innych obywateli Ukrainy, którzy ściśle współdziałali z podejrzanym Danylo H.
"Według ustaleń śledztwa podejrzany, działając wspólnie z innymi osobami, realizował zadania zlecone przez rosyjskie służby specjalne polegające na przygotowaniu i przekazaniu na Ukrainę przesyłek zawierających urządzenia zapalające i substancje chemiczne mogące spowodować pożar lub eksplozję. Przesyłki te zostały przechwycone przez rumuńskie służby jeszcze przed wybuchem" – poinformowała Prokuratura Krajowa.
Również w październiku służby ujawniły, że w różnych częściach Polski zatrzymano 8 osób podejrzanych o dywersję. Dwie – na terenie województwa śląskiego.
Do zatrzymań doszło na terenie Katowic. Dwie osoby są podejrzewane o szpiegowanie i rozpracowywanie infrastruktury wojskowej.
Sprawcy planowali rozpoznanie obiektów wojskowych i elementów infrastruktury krytycznej. "Sprawy, dotyczą prowadzenia rozpoznania obiektów wojskowych i elementów infrastruktury krytycznej, przygotowania środków do przeprowadzenia aktów dywersji i bezpośredniej realizacji ataków" – napisał na platformie X Tomasz Siemoniak.
Z kolei w sierpniu 27-letni obywatel Białorusi Vitalij S. usłyszał zarzuty za przygotowanie sabotażu na rzecz obcego wywiadu. Jak przekazała wówczas Prokuratura Krajowa, 27-latek zbierał dane o obiekcie magazynowym zlokalizowanym na terenie województwa lubelskiego. Materiały te przekazał przedstawicielom obcego wywiadu. Jak dodano, mężczyzna przygotowywał się do podpalenia.
Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski