Szejkowie przekonają Donalda Trumpa? "Prezydent USA się uparł i zawziął"

Wojna między USA i Izraelem a Iranem trwa już 10 dzień. W odwecie za atak Teheran nadal wystrzeliwuje rakiety i drony w inne państwa Bliskiego Wschodu. Donald Trump zapowiedział, że decyzja w sprawie zakończenia wojny z Iranem zostanie podjęta "w odpowiednim czasie" i wspólnie z premierem Izraela. A czy ktoś z sojuszników z państw Zatoki Perskiej może wpłynąć na prezydenta USA?

Szejkowie z Bliskiego Wschodu chcieliby wygaszania konfliktu, alSzejkowie z Bliskiego Wschodu chcieliby wygaszania konfliktu, ale ostateczną decyzję i tak podejmie Donald Trump
Źródło zdjęć: © East News | BRENDAN SMIALOWSKI
Sylwester Ruszkiewicz

Wykazanie strat firm amerykańskich?

- Możliwość zawiązania sojuszu państw Zatoki Perskiej oczywiście istnieje. Jednak najsilniejszym lobby w Waszyngtonie nie jest lobby arabskie, a izraelskie. To premier Benjamin Netanjahu ma dużo większą siłę przebicia, siłę oddziaływania niż którykolwiek z przywódców państw arabskich – mówi Wirtualnej Polsce Marcin Krzyżanowski, orientalista, wykładowca akademicki oraz były dyplomata.

W jego ocenie, gdyby państwa arabskie faktycznie utworzyły jakiś jednolity front nacisku, wykorzystały siłę swoich lobbystów i wykazały faktyczne straty firm amerykańskich, wtedy być może mogłyby odnieść jakiś efekt.

- To, co realnie mogłoby wpłynąć na prezydenta Trumpa, to drastyczne spadki poparcia dla niego wywołane wojną albo bardzo wyraźne wzrosty cen paliwa. Ale nie cen paliwa na giełdach światowych, tylko cen paliwa przy dystrybutorze w przysłowiowym Kentucky – uważa Marcin Krzyżanowski.

Stany Zjednoczone i Izrael kontynuują ataki na Iran, a Teheran – pomimo wcześniejszych zapowiedzi – odpowiada ostrzeliwaniem państw regionu. Skutkiem tego są skoki cen na rynku ropy. Cena ropy Brent w poniedziałek przekroczyła 114 dol. za baryłkę, czyli o ok. 60 proc. więcej niż w chwili, gdy 28 lutego USA i Izrael po raz pierwszy uderzyły w Iran. Prezydent Donald Trump próbował bagatelizować ten skok, pisząc w mediach społecznościowych, że krótkoterminowe ceny ropy "szybko spadną, gdy zakończy się niszczenie irańskiego zagrożenia nuklearnego".

"Prezydent Trump po prostu się uparł"

W odpowiedzi Iran zapowiedział możliwość zaatakowania instalacji naftowych krajów Zatoki Perskiej, jeśli Izrael nie przestanie atakować irańskiej infrastruktury energetycznej. Teheran ostrzega, że ceny ropy mogą osiągnąć 200 dolarów za baryłkę.

Rzecznik dowództwa sił zbrojnych Iranu Ebrahim Zolfaghari wezwał rządy krajów muzułmańskich do przeciwdziałania działaniom amerykańsko-izraelskim.

- Rządy krajów muzułmańskich muszą jak najszybciej odwieść zbrodniczą Amerykę i brutalny reżim syjonistyczny od tak tchórzliwych i nieludzkich działań. W przeciwnym razie podobne środki zostaną podjęte w regionie i jeśli jesteście w stanie znosić ropę po cenie powyżej 200 dolarów za baryłkę, kontynuujcie tę grę — powiedział Zolfaghari w telewizji państwowej.

- Prezydent USA podkreśla, że ceny paliw w Stanach Zjednoczonych są i tak dzisiaj niższe niż w połowie prezydentury Joe Bidena. Wydaje mi się, że to jeszcze jest dla niego takim usprawiedliwieniem i faktycznie jest jeszcze gotów kontynuować wojnę. Tylko że jej koszty, zgodnie zresztą ze strategią Iranu, robią się coraz wyższe i coraz bardziej dla niego problematyczne. Niewykluczone, mówiąc wprost, że prezydent Trump się po prostu uparł i zawziął. I jest gotów zmierzyć się z "presją ekonomiczną" Iranu – ocenia Marcin Krzyżanowski.

Rozdźwięk między USA a Izraelem?

Z kolei Wojciech Jakóbik uważa, że są dwa sposoby na deeskalację trwającej wojny.

- Pierwszy to pokonanie reżimu ajatollahów, a drugi to zatrzymanie interwencji przez USA i Izrael. Zdaje się, że jesteśmy równie daleko od realizacji obu tych scenariuszy – mówi WP Wojciech Jakóbik, analityk z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego.

I jak zauważa, widać rozdźwięk między USA a Izraelem w sprawie podejścia do konfliktu.

- Najpierw w wypowiedziach Izraela o tym, że celem jest zmiana władzy, a Waszyngtonu - że celem jest pozbawienie Irańczyków potencjału do tworzenia broni jądrowej. Potem w ocenie ataków na bazy paliw w Iranie, który dokonał Izrael. Nieoficjalne informacje sugerują, że było to zaskoczenie dla Białego Domu m.in. ze względu na to, że Amerykanie chcą ograniczyć wpływ tego konfliktu na rynek paliw i fakt, że benzyna drożejąca do prawie 4 dolarów za galon to prawie wyrok śmierci w polityce wewnętrznej Stanów Zjednoczonych – komentuje Wojciech Jakóbik.

Oman znowu mediatorem?

Zdaniem Marcina Krzyżanowskiego, jeśli chodzi o możliwość mediacji państw Zatoki Perskiej z USA o zakończeniu wojny, to jest taka możliwość.

- Cały czas, mimo irańskich ataków, Oman deklaruje gotowość do podjęcia natychmiastowych rozmów. Jego dobre relacje z Iranem i doświadczenie w tego typu sprawach sprawiają, że jest domyślnym kandydatem na mediatora. Oprócz tego dobrymi relacjami, również osobistymi, z prezydentem Trumpem może się pochwalić saudyjski książę koronny oraz Emir Kataru. Ale tak jak wspomniałem na początku, ich wpływ, nawet razem wzięty, nie może się równać z wpływem, jaki ma w Waszyngtonie premier Benjamin Netanjahu - podkreśla Marcin Krzyżanowski.

W jego ocenie intensywność i tempo wojny w ostatnich dniach zostały obniżone. – Tak naprawdę Iranowi o to chodzi. Żeby zakłócać ruch tankowców w ciśnienie Ormuz czy ruch samolotów nad Półwyspem Arabski. Teheran nie musi nic niszczyć. Wystarczy groźba tego zniszczenia. W efekcie mamy straty na giełdach, wahnięcia cen kursów walut i niepewność ekonomiczną – mówi rozmówca Wirtualnej Polski.

Z kolei Wojciech Jakóbik ocenia, że są dwie grupy państw w Zatoce Perskiej, które mogą wpłynąć na dalsze losy konfliktu.

- Pierwsza to kraje, które chcą jak najszybszego ustabilizowania rynków ze względu na to, że stały się hubami handlowymi i turystycznymi. I tracą na każdym dniu tej awantury. W tej grupie jest m.in. Kuwejt – mówi Wojciech Jakóbik.

- Ale będą też państwa, które będą chciały wykorzystać awanturę do celów własnej polityki zagranicznej. I mogą wręcz zaangażować się w interwencję przeciwko Iranowi. Takie podejrzenia są kierowane w stronę Arabia Saudyjskiej – komentuje ekspert.

Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"