Szef MON proponuje "układ" ws. SAFE: ustawa za ustawę. Ludzie prezydenta Nawrockiego reagują
- Minister Kosiniak-Kamysz, nad czym ubolewamy, nie ma większego wpływu na premiera. W tej koalicji liczy się niestety wyłącznie zdanie Tuska i Czarzastego, a nie wicepremiera i szefa MON - wskazuje nasz rozmówca z Kancelarii Prezydenta. To reakcja na propozycję szefa MON ws. SAFE, choć nieuzgodnioną z rządem.
- Będę zachęcał prezydenta do podpisania ustawy o SAFE. A jeżeli są dodatkowe pieniądze, niech NBP przeleje je do budżetu państwa. Pójdą na bezpieczeństwo - stwierdził w środę 11 marca w Sejmie szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Czy minister skontaktował się po tej wypowiedzi z Karolem Nawrockim? I czy namawiał go do podpisu ustawy o unijnym SAFE? Wedle naszych informacji - nie.
Złożył za to interesującą deklarację w rozmowie z dziennikarzami Wirtualnej Polski. Jak słyszymy - nieskonsultowaną w rządzie.
Oświadczył bowiem, że jeśli prezydent Nawrocki podpisze ustawę o unijnym SAFE forsowaną przez rząd i uchwaloną przez Sejm, to wtedy koalicja zacznie prace nad projektem ustawy o "SAFE 0 proc." autorstwa głowy państwa.
Słowem: ustawa prezydencka za ustawę rządową. - Jesteśmy gotowi do pracy, ustawę prezydenta można poprawić - powiedział nam Kosiniak-Kamysz.
Z tego, co jednak słyszymy, zarówno prezydentowi, jak i rządowi trudno będzie się na taki "układ" zgodzić. Taki scenariusz wyklucza także prezes NBP. Adam Glapiński zapowiedział już, że NBP nie rozpocznie operacji na złocie bez "zainteresowania" rządu. Na stole jest 197 mld zł potencjalnego zysku z rezerw kruszcu, ale ekonomiści w rozmowie z WP ostrzegali przed ryzykami inflacyjnymi i kosztami sterylizacji wykreowanego pieniądza.
Sytuacja jest więc taka: Kancelaria Premiera i resort finansów, ale też marszałek Sejmu, nie chcą przyjąć projektu ustawy prezydenta o "SAFE 0 proc.". A Kancelaria Prezydenta nie chce akceptować rządowej ustawy o unijnym SAFE uchwalonej przez Sejm.
Mimo to deklaracja Władysława Kosiniaka-Kamysza teoretycznie na nowo mogłaby otworzyć furtkę do rozmów. Warunkiem rządu jest podpis Nawrockiego pod ustawą o SAFE. A podpisu - jak słyszymy nieoficjalnie - nie będzie.
Decyzja miała już zostać podjęta. To, kiedy prezydent ją ogłosi, również w kancelarii Nawrockiego - podobno - już wiadomo. Na razie jednak kancelaria nie komunikuje tego oficjalnie. Może to zrobić w każdej chwili.
- Stanowisko Władysława Kosiniaka-Kamysza nie jest niestety stanowiskiem Donalda Tuska. Premier nie mówi językiem szefa MON i nie chce współpracy z prezydentem. A przecież to prezydent wyszedł do rządu z propozycją rozmów, zaproponował też swoje rozwiązania ustawowe. Tusk jednak chce tylko dzielić Polaków - mówi nam jeden z urzędników kancelarii Karola Nawrockiego.
Przekonuje, że "konferencja Tuska po spotkaniu z prezydentem pokazała, że on chce realizować wyłącznie swoje założenia, bez współpracy z głową państwa i wbrew interesowi Polaków". - Minister Kosiniak-Kamysz, nad czym ubolewamy, nie ma większego wpływu na premiera. W tej koalicji liczy się niestety wyłącznie zdanie Tuska i Czarzastego, a nie wicepremiera i szefa MON - wskazuje nasz rozmówca z kancelarii prezydenta.
Gen. Koziej z pilnym apelem ws. SAFE: Panie prezydencie, bardzo proszę!
Koalicja wywiera presję na Pałac
Marszałek Sejmu - będący w silnym sporze z prezydentem - "zamroził" projekt Karola Nawrockiego. Tego oczekiwał rząd.
- Nie będziemy procedowali ustawy zgłoszonej przez prezydenta do momentu zakończenia procesu związanego z ustawą, która została do pana prezydenta skierowana. Pan prezydent musi wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje - stwierdził Włodzimierz Czarzasty na konferencji prasowej w Sejmie.
Jak tłumaczył, "zawetowanie tej ustawy to będzie zawetowanie 185 mld zł na uzupełnienie dla polskiego wojska, to będzie powiedzenie 'nie' 12 tys. firmom, które w Polsce by ten program realizowały, 90 proc. środków, które są w ramach tego SAFE, zostaną zużytkowane przez polskie firmy w Polsce".
To oświadczenie nie spodobało się w Kancelarii Prezydenta. - Granie bezpieczeństwem Polaków w imię politycznych kalkulacji rządzących to przejaw skrajnego braku odpowiedzialności - powiedział Wirtualnej Polsce rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Jak dodał, "dobre rozwiązanie dotyczące finansowania modernizacji polskiej armii trafiło do zamrażarki Czarzastego".
Nasi rozmówcy z KPRP wskazują, że nigdy nie będą godzić się na "szantaże rządu i Czarzastego". A zwłaszcza nie zrobi tego Karol Nawrocki. - To jest gość, który nie pozwala się postawić w sytuacji bez wyjścia - mówi nam o prezydencie jeden z jego współpracowników. Tak tłumaczy jego modus operandi; również w kontekście propozycji "SAFE 0 proc.".
Prezydent na decyzję w sprawie SAFE ma czas do 20 marca. - Presja mediów nie będzie miała na nią wpływu. Niektórzy dziennikarze zachowują się w tej sprawie jak w czasie kampanii prezydenckiej. To nie robi na nas wrażenia. My się kierujemy interesem Polaków - twierdzi człowiek z otoczenia kancelarii Nawrockiego.
Podkreśla, że projekt prezydenta "nie ma błędów", więc nie może być korygowany, jak chciałby szef MON. Premier projekt Nawrockiego w całości odrzuca. Domaga się podpisu pod unijnym SAFE.
PiS ma jasne oczekiwanie ws. SAFE
Jak pisaliśmy w Wirtualnej Polsce, jasne oczekiwania wobec prezydenta ma jego macierzyste środowisko polityczne. Słowem: PiS oczekuje i spodziewa się weta. Mówią o tym nam politycy PiS - oficjalnie i nieoficjalnie - powtarza to także sam prezes tej partii.
- My nie jesteśmy nienormalni i pan prezydent też nie jest nienormalny, jest jak najbardziej normalny, racjonalnie myśli i dlatego, jak sądzę, bo oczywiście nie mogę mówić za pana prezydenta, będzie podejmował racjonalne, dobre dla Polski decyzje - stwierdził Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej w Sejmie.
Jak dodał, "SAFE, ten w wydaniu UE, jest pułapką dla Polski. Jest przedsięwzięciem z punktu widzenia tego, który miał brać tego typu kredyt, absurdalnym".
Ruchem Nawrockiego prezes jest zachwycony. Wcześniej narzucił twardą, "anty-SAFE-ową" linię narracyjną swojej partii. Kaczyński zresztą wprost stwierdził, iż oczekuje, że Nawrocki zawetuje unijny kredyt SAFE. Propozycja "polskiego SAFE 0 proc." ma być podwaliną pod to weto. Nowogrodzka jest weta wręcz pewna. I przyklaskuje nowej inicjatywie prezydenta.
Wedle informacji Wirtualnej Polski analitycy z Kancelarii Prezydenta i NBP inspirowali się m.in. wypowiedziami lewicowego ekonomisty prof. Grzegorza Kołodki. - Nie jest związany z naszym obozem, więc zwiększa wiarygodność propozycji prezydenta - twierdzi jeden z rozmówców.
Rząd szykuje plan B
Rząd Donalda Tuska spodziewa się weta. Szykuje plan B. I uchwałę, która ma umożliwić uruchomienie programu SAFE.
Rząd spróbuje uruchomić środki z unijnego instrumentu przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, powołany w 2022 r. na podstawie ustawy o obronie ojczyzny. Będzie to oznaczało skierowanie środków z SAFE do FWSZ, który działa przy Banku Gospodarstwa Krajowego i finansuje modernizację armii.
Dla budżetu obronnego zatem nie musi to oznaczać utraty pieniędzy, ale zmieni sposób ich wydawania. Stracą - jak przyznają rządzący - polski przemysł obronny (czyli polscy pracownicy) oraz służby - jak policja czy straż pożarna.
Zamysł rządu w związku z unijnym SAFE był taki, żeby silnie powiązać program SAFE z inwestycjami w polski przemysł zbrojeniowy przez powstanie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych. Jeśli prezydent zawetuje ustawę w tej sprawie, tak się nie stanie.
Zamiast tego prezydent proponuje - wraz z szefem NBP - alternatywny projekt ustawy. "Zgodnie z koncepcją zaprezentowaną przez prezydenta Karola Nawrockiego oraz prezesa NBP Adama Glapińskiego (...), wypracowany przez NBP zysk, wynikający z rosnącej wyceny rynkowej polskich rezerw złota i walut, ma zostać skierowany bezpośrednio na finansowanie celów obronnych za pośrednictwem nowo utworzonego Funduszu" - czytamy w projekcie.
Spór o pieniądze
Ekonomiści mają jednak wątpliwości, o który "zysk" chodzi. Narodowy Bank Polski może bowiem operować zyskiem ujętym w rocznym sprawozdaniu finansowym, które prezes banku musi przedstawić do 30 kwietnia każdego roku.
Prezes Glapiński mówił jednak o zysku wygenerowanym w tym roku, więc tak naprawdę pieniądze z programu prezydenta byłyby widoczne za kilkanaście miesięcy.
Część ekonomistów twierdzi, że to "ryzykowna gra spekulacyjna". Rządzący zaś zwracają uwagę, że zgodnie z założeniami prezydenckiej ustawy, nie da się wydawać środków z funduszu obronnego bez udziału (zgody) Karola Nawrockiego. A to dla rządu - przede wszystkim kancelarii premiera - jest nie do przyjęcia.
Ministrowie prezydenccy przekonują z kolei, iż to na razie rząd nie gwarantuje pozyskania pieniędzy z unijnego SAFE. - Pan premier Tusk i pan minister Domański nie mają żadnych pieniędzy w ustawie SAFE, którą położyli przed panem prezydentem, w sprawie tego SAFE europejskiego. Ta ustawa nie przewiduje żadnych środków - powiedział Zbigniew Bogucki w "Graffiti" Polsat News.
Premier Tusk wyraził otwartość na wykorzystanie dodatkowych funduszy, które rzekomo może uzyskać NBP, ale nie jako zastępstwo jasnej i korzystnej pożyczki, która może trafić do Polski dużo wcześniej.
Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski