Niejeden szpitalny oddział w okresie przedświątecznym zamienia się prawie w dom opieki społecznej. Dzieci na co dzień opiekujące się schorowanymi rodzicami planują świąteczne wyjazdy, czy odwiedziny u krewnych i próbują za wszelką cenę pozbyć się uciążliwego domownika.
Jest jeszcze gorzej niż kiedyś - mówi dr Maria Jaroszyńska, ordynator oddziału chorób wewnętrznych i zastępca dyrektora do spraw medycznych w Szpitalu Miejskim. - Niedawno trafiła tu starsza pani w opłakanym stanie. Miała 85 lat i właściwie rodzina się nią nie interesowała. Ale ona broniła swoich córek, mieszkających w Kaliforni. Tłumaczyła, że są bardzo dobre, bo przysyłają jej po 100 dolarów miesięcznie, choć przecież nie ma mowy, by ktoś za to zapewnił całomiesięczną opiekę.
W okresie przedświątecznym do starszych ludzi znacznie częściej wyjeżdżają karetki pogotowia ratunkowego. - Bardzo często zdarza się, że rodzina, która kompletnie nie interesuje się swoim bliskim nagle zjawia się u niego przed świętami i wszczyna alarm - mówi Roman Pałka, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie. - Najbliżsi, w których nagle budzi się sumienie odkrywają, że z ich starymi rodzicami jest kiepsko i żądają, żeby tym problemem najpierw zajął się lekarz pogotowia, a potem szpital. (PAP)