Syn Jacka Kurskiego oskarżony o gwałt. Jest decyzja ws. przekazania sprawy
Sąd Okręgowy w Gdańsku nie zgodził się na przeniesienie procesu Zdzisława K., oskarżonego o zgwałcenie dziecka. Oznacza to, że sprawa trafi na wokandę Sądu Rejonowego w Kwidzynie.
Najważniejsze informacje:
- Sąd Okręgowy w Gdańsku odrzucił wniosek o przekazanie sprawy do innego miasta.
- Proces Zdzisława K. będzie toczył się w Sądzie Rejonowym w Kwidzynie; terminu pierwszej rozprawy jeszcze nie wyznaczono.
- Prokuratura zarzuca oskarżonemu wielokrotne zgwałcenie małoletniej; grozi mu od dwóch do 12 lat więzienia.
Sąd Rejonowy w Kwidzynie chciał, by proces przenieść do innej jednostki ze względów logistycznych. Wskazywał na "względy ekonomii procesowej", bo większość świadków mieszka w Gdańsku lub w jego okolicach. Jak przekazał rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku Mariusz Kaźmierczak, sędzia nie przychylił się do tego wniosku.
Dlaczego sprawa Zdzisława K. pozostaje w Kwidzynie?
Akt oskarżenia przeciwko Zdzisławowi K., synowi byłego prezesa TVP, trafił do Sądu Rejonowego w Kwidzynie w grudniu 2025 r. Prokuratura zarzuca mu wielokrotne zgwałcenie małoletniej Magdaleny, która w chwili opisywanych czynów miała dziewięć lat. Według śledczych do zdarzeń miało dochodzić wiosną i latem 2009 r. w Gdańsku oraz w leśniczówce, gdzie obie rodziny spędzały wakacje.
W akcie oskarżenia zapisano, że oskarżony, "wykorzystując zależność emocjonalną i społeczną pokrzywdzonej" oraz pod pretekstem zabaw i masażu, miał doprowadzić ją do obcowania płciowego. Uniemożliwiał przy tym wyjście ofierze z pokoju, bo zamykał go na klucz. K. usłyszał zarzuty we wrześniu 2025 r., nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, które - jak twierdzą śledczy - są sprzeczne z ustaleniami postępowania.
Jakie są stanowiska stron i co już ustalono w śledztwie?
Po czynnościach w prokuraturze we wrześniu 2025 r. reporter TVN24 rozmawiał z oskarżonym. - To jest przede wszystkim atak na polską prawicę i polską rodzinę. Ja nic złego nie zrobiłem, a atak jest wymierzony w mojego ojca, który jest odważnym politykiem prawicy. Dołożę wszelkich starań, aby prawda wyszła na jaw - powiedział wtedy K. Mężczyzna utrzymuje, że wersja pokrzywdzonej to "jej wymysł". Za zarzucane czyny grozi mu kara od dwóch do 12 lat pozbawienia wolności.
Śledczy o możliwej krzywdzie Magdaleny dowiedzieli się w 2015 r. po zawiadomieniu złożonym przez matkę dziewczyny. Sprawę prowadziła Prokuratura Rejonowa w Kwidzynie. Pokrzywdzoną przesłuchano w obecności psychologa; opisała wydarzenia za zamkniętymi drzwiami w leśniczówce na Warmii i zeznała, że pierwszy raz została skrzywdzona przed ukończeniem dziewięciu lat. Postępowanie umarzano dwukrotnie - w 2017 i 2019 r. - w Gdańsku. Po zmianie rządu przeprowadzono audyt. W jego wyniku ustalono, że decyzje o umorzeniu śledztwa były przedwczesne.
Źródło: TVN24