"Sygnał alarmowy" dla USA. Obama po zabójstwie w Minnesocie
Zabójstwo Alexa Prettiego powinno być sygnałem alarmowym dla wszystkich Amerykanów – oświadczył w niedzielę były prezydent USA Barack Obama. Mężczyzna został zastrzelony przez agentów ICE, protestując przeciwko przemocy, którą stosują w ramach prowadzenia polityki deportacyjnej administracji Donalda Trumpa.
Najważniejsze informacje:
- Barack i Michelle Obama nazwali śmierć Aleksa Prettiego "druzgocącą tragedią" i "sygnałem alarmowym" dla Stanów Zjednoczonych.
- Gubernator Minnesoty Tim Walz mówił o "punkcie zwrotnym" i krytykował działania agentów ICE.
- Mężczyzna zginął, protestując przeciwko brutalnym praktykom agentów ICE.
Były prezydent USA Barack Obama opublikował oświadczenie w sprawie zabójstwa Alexa Prettiego w Minnesocie. W sobotę 24 stycznia mężczyzna, obywatel USA, został zastrzelony przez federalnych agentów ICE (rządowej agencji prowadzącej politykę deportacyjną administracji Donalda Trumpa). To kolejna tego typu sytuacja w przeciągu ostatnich tygodni.
We wspólnym oświadczeniu Barack i Michelle Obama podkreślili, że zabicie Prettiego to druzgocąca tragedia. W pierwszych zdaniach oświadczenia oświadczyli, że wydarzenie powinno być "sygnałem alarmowym dla wszystkich Amerykanów", niezależnie od przynależności partyjnej. Ostrzegli również, że "wiele podstawowych wartości naszego narodu jest coraz częściej atakowanych".
Tragedia w Minneapolis to "punkt zwrotny" dla kraju – ocenił gubernator Minnesoty Tim Walz. – To jest punkt zwrotny, Ameryko. Jeśli nie możemy wszyscy zgodzić się co do tego, że oczernianie amerykańskiego obywatela i szkalowanie wszystkiego, za czym stał, i proszenie nas o to, byśmy nie wierzyli w to, co widzieliśmy..., to nie wiem, co jeszcze mogę wam powiedzieć – oświadczył Walz na konferencji prasowej.
– Po czyjej stronie chcecie być? Po stronie wszechmocnego rządu federalnego, który może zabijać, ranić, grozić i porywać swoich obywateli z ulic, czy po stronie pielęgniarza ze szpitala, który zmarł, będąc świadkiem działań takiego rządu – pytał Walz.
Mężczyzna zginął, protestując przeciwko brutalnym praktykom funkcjonariuszy. Protesty w USA trwają już kilka tygodni. Zweryfikowane nagrania z Minneapolis pokazują, że Pretti podszedł do agentów ICE z telefonem, a nie z wyciągniętą bronią, jak sugerowali politycy z administracji Trumpa. Mężczyzna został powalony na ziemię, gdy próbował pomóc uczestniczce protestu spryskanej gazem pieprzowym.
Swoje oświadczenie opublikował również Bill Clinton, prezydent USA w latach 1993-2001. "W ciągu całego życia spotykamy się tylko z kilkoma momentami, w których podejmowane przez nas decyzje i działania będą kształtować naszą historię na długie lata. To jest jeden z nich. Jeśli po 250 latach zrezygnujemy z naszych wolności, możemy ich nigdy nie odzyskać" – pisał Clinton.
Komentując wydarzenia ostatnich tygodni, Clinton stwierdził, że nigdy nie spodziewał się podobnych scen w swoim kraju. "Ludzie, w tym dzieci, byli wyciągani z domów, miejsc pracy i ulic przez zamaskowanych agentów federalnych. Uczestnicy pokojowych protestów (...) byli aresztowani, bici, atakowani gazem łzawiącym, a w najbardziej dramatycznych przypadkach, takich jak Renee Good i Alex Pretti, zastrzeleni. Wszystko to jest nie do przyjęcia i nie powinno było mieć miejsca. Co gorsza, osoby sprawujące władzę nieustannie nas okłamywały, mówiły nam, żebyśmy nie wierzyli w to, co widzieliśmy na własne oczy" – pisał.
Co widać na nagraniach?
Podczas szarpaniny jeden z funkcjonariuszy krzyknął, że Pretti ma broń (miał ją zabezpieczoną w kaburze). Analiza wideo wskazuje, że chwilę później inny funkcjonariusz wyjął ów pistolet z jego kabury przy pasku i odrzucił go daleko na bok. Następnie padł strzał w plecy klęczącego i szarpiącego się mężczyzny z bliskiej odległości. Po osunięciu się Prettiego na ziemię oddano kolejne strzały; łącznie było ich dziesięć. Większość z nich padło, kiedy obezwładniony mężczyzna leżał nieruchomo na ziemi.
Komentarze przedstawicieli władz federalnych narzucają jednak inną narrację. Kristi Noem, sekretarz bezpieczeństwa krajowego z administracji Trumpa, mówiła o "akcie terroryzmu". Dowódca Border Patrol Greg Bovino sugerował zamiar dokonania masakry, wskazując na naładowaną broń i dwa magazynki. Czołowy doradca prezydenta Donalda Trumpa określił Prettiego jako terrorystę i "niedoszłego zabójcę".
Kim był Alex Pretti?
37-letni Pretti nie miał przeszłości kryminalnej oraz posiadał pozwolenie na broń palną, którego wymaga prawo stanowe w Minnesocie. Mężczyzna pracował na oddziale intensywnej terapii w miejscowym szpitalu Veterans Affairs. W relacjach sąsiadów, koleżanek i kolegów z pracy, do których dotarł "The New Yourk Times", mężczyzna był osobą przyjaźnie nastawioną do otoczenia; w relacjach personelu szpitala podkreślano, że był "pracowitym profesjonalistą, oddanym swoim pacjentom".
– Był naprawdę świetnym kolegą i naprawdę świetnym przyjacielem – powiedział gazecie dr Dimitri Drekonja ze szpitala Veterans Affairs w Minneapolis. Dodał, że łączyła ich pasja do rowerów górskich. Alex Pretti jest kolejną, po Renee Nicole Good, ofiarą protestów przeciwko działaniom agentów ICE.
Źródło: PAP / ABC News / New York Times / WP