Masowe protesty w USA. Amerykanie wyszli na ulice
W Stanach Zjednoczonych trwają masowe protesty po śmierci Renee Nicole Good. Kobieta została zastrzelona przez agenta ICE, rządowej agencji, która egzekwuje bezwzględną politykę deportacyjną prezydenta Donalda Trumpa.
Najważniejsze informacje:
- W Stanach Zjednoczonych trwają protesty po zabójstwie Renee Nicole Good przez jednego z agentów ICE, rządowej agencji odpowiedzialnej za politykę deportacyjną Donalda Trumpa.
- Organizatorzy informują, że w całym kraju zaplanowano ponad tysiąc protestów przez weekend.
- Ciężko stwierdzić, czy argumentacja przedstawicieli administracji Donalda Trumpa o rzekomej "obronie koniecznej" jest zasada.
Renee Nicole Good miała 37 lat, gdy w okolicach jej osiedla pojawiła się grupa agentów Urzędu Celno-Imigracyjnego (ICE). Podczas incydentu jeden z nich trzykrotnie wstrzelił z bliska w kierunku kobiety, a ona zginęła na miejscu. Nagrania ze zdarzenia ukazują drastyczne sceny. Funkcjonariusze otoczyli samochód kobiety zarzucając jej, że blokuje drogę. Chwilę później padły strzały.
Renee Nicole Good Zginęła, gdy próbowała odjechać od funkcjonariuszy, prawie potrącając jednego z nich. Ciężko stwierdzić, czy argumentacja przedstawicieli administracji Donalda Trumpa o rzekomej "obronie koniecznej" jest zasadna. W sprawie trwa śledztwo, ale zdarzenie już dziś można uznać za punkt zwrotu, typowy dla wielkich protestów w USA.
Wielu Amerykanów od dłuższego czasu krytykuje drastyczne taktyki, którymi posługuje się administracja Donalda Trumpa w swojej polityce deportacyjnej. Renee Nicole Good nie była poszukana przez ICE za samowolne przedłużenie pobytu w USA. Była obywatelką Stanów Zjednoczonych, mieszkanką miasta Minneapolis. Rodzina i znajomi opisują ją jako "kochającą" i troskliwą osobę. Osierociła trójkę dzieci, a jej zabójstwo stało się punktem zapalnym dla masowych protestów.
Masowe protesty. Amerykanie przeciwko ICE
W całym kraju organizowane są protesty przeciwko ICE i polityce administracji Donalda Trumpa. Ich organizatorzy oznajmili, że w całym kraju zaplanowano ponad tysiąc protestów przez weekend. Głównym celem manifestacji jest zakończenie obecnego sposobu działania agentów służb imigracyjnych.
Organizatorzy przypominają, że to prezydent Donald Trump wydał polecenie dotyczące obecności funkcjonariuszy ICE w amerykańskich miastach, zwłaszcza tych zarządzanych przez polityków Partii Demokratycznej. W piątkowy wieczór spore grupy protestujących zebrały się m.in. na przed jednym z hoteli w Minneapolis, gdzie prawdopodobnie przebywali agenci.
Demonstranci ubrani w jaskrawe kostiumy robili hałas, uderzając w bębny, garnki, patelnie i krzycząc przez megafony. Część osób skierowała światło latarek w okna hotelu. Stacja CNN przekazała, że policja uznała zgromadzenia za nielegalne. Z tego powodu "zatrzymano lub wystawiono mandaty" co najmniej 30 osobom. Dane potwierdził burmistrz Minneapolis Jacob Frey podczas sobotniej konferencji prasowej. Jak wskazał, służby zatrzymały 29 osób.
Źródło: Interia / Reuters / CNN