Strażnicy jak psy gończe

Strażnicy miejscy naginają prawo, gdyż są oceniani w zależności od osiągniętych wyników, np. liczby nałożonych mandatów lub wniosków do sądu.

– Strażnicy, którzy są powołani do dbania o przestrzeganie prawa, sami je łamią. Wyjmują ludziom z torebek puszki z piwem, otwierają je i mówią tej osobie, że pije. Koleżanka córki opowiadała mi, że po maturze siedziała z kolegami na Polu Mokotowskim. Podszedł do nich patrol straży i dał im mandaty za picie alkoholu, mimo że go nie pili ani nie mieli przy sobie. Gdy młodzież zaczęła się bronić, strażnicy postraszyli, że wezwą policję i zrobią im jeszcze test, czy nie brali narkotyków – mówi Dariusz Gałązka, szef Związku Zawodowego Funkcjonariuszy oraz Pracowników Straży Miejskich i Gminnych Oddział Warszawa.

– Trudno mi w to uwierzyć, to jest niemożliwe – odpowiada Adam Godlewski z biura prasowego straży miejskiej. Zdaniem Gałązki powodem jest system oceniania pracowników stosowany w straży miejskiej, który nazywa paniczną pogonią za wynikami. W Warszawie nie ma tylu aktów wandalizmu lub innych wykroczeń, dlatego strażnicy miejscy tworzą je sztucznie, gdyż boją się, że przy ocenie dostaną od szefa za mało punktów.

– Najwyżej premiowane są wnioski do sądu. Szczególny nacisk szefostwo straży kładzie na karanie za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym. Dlatego strażnicy naginają, a nawet łamią prawo, bo są do tego zmuszani przez swoich szefów – mówi Gałązka. – Na przykład w oddziałach patrolowo-interwencyjnych strażnik jest wzywany przez kierownika, który mówi mu, że ma za mało wyników. Potem daje mu do podpisania pismo, że poprawi wyniki, a jeśli nie, to zgadza się na obniżenie dodatku do pensji. Patrole szkolne, zamiast pilnować porządku w okolicach szkół, są kilka kilometrów od nich, bo tam szukają wyników – np. nakładają mandaty za złe parkowanie – dodaje.

Widać to na przykładzie wniosków kierowanych przez straż do sądu grodzkiego, a dotyczących przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości. – Nie można się zgodzić z pewnymi interpretacjami przepisów dotyczących chociażby usiłowania spożywania alkoholu w miejscach publicznych, prezentowanymi przez straż miejską – mówi Mariusz Solka, przewodniczący XII Wydziału Grodzkiego Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi. Przewodniczący wysłał pismo do kierownictwa straży w sprawie tych nieprawidłowości. Jego zdaniem pewne przypadki, które strażnicy uznają za usiłowanie picia alkoholu w miejscu publicznym, takimi nie są.

– Należy uznać, że nie mieści się w granicach usiłowania spożywania alkoholu w miejscu publicznym m.in. niesienie zamkniętego w butelce lub puszce piwa lub innego alkoholu, tym bardziej niesienie go w torbie, plecaku czy reklamówce, trzymanie otwartej butelki z alkoholem bez zamiaru jego spożywania (np. trzymanie butelki z grzeczności), niesienie pustej butelki, puszki po alkoholu czy udział w zgromadzeniu, którego uczestnicy piją alkohol – uważa Mariusz Solka. Jak twierdzi, takich spraw trafia do sądu najwięcej.

To, że w straży, nie tylko praskiej, nie dzieje się najlepiej, potwierdza Dariusz Gałązka, szef Związku Zawodowego Funkcjonariuszy oraz Pracowników Straży Miejskich i Gminnych Oddział Warszawa. Wyjaśnia, że powodem jest nacisk ze strony przełożonych na osiąganie wyników, czyli nakładanie mandatów, a szczególnie kierowanie wniosków do sądu grodzkiego. Od tych wyników zależy ocena pracownika.

Inny, chcący zachować anonimowość funkcjonariusz straży twierdzi, że na Żoliborzu strażnicy mieli dostęp do bazy danych i dzięki temu wypisywali mandaty na tzw. martwe dusze, płacili też okolicznym pijaczkom po 5 złotych za udostępnienie dowodu osobistego do spisania danych potrzebnych do wystawienia mandatu. – Młodzi tego nie wytrzymują i odchodzą do policji. Jest to zaprzepaszczenie tego, co straż miejska wypracowała przez lata. Jesteśmy postrzegani przez mieszkańców jak psy gończe – twierdzi Gałązka.

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Nadchodzi wyczekiwany przełom w pogodzie. Aura spłata jednak figla
Nadchodzi wyczekiwany przełom w pogodzie. Aura spłata jednak figla
Wraca sprawy Izabeli z Pszczyny. Lekarze liczą na apelację
Wraca sprawy Izabeli z Pszczyny. Lekarze liczą na apelację
Rocznica ataku na Ukrainę. Estonia zdecydowała ws. Rosji
Rocznica ataku na Ukrainę. Estonia zdecydowała ws. Rosji
Ogień pojawił się w bloku w środku nocy. Są ofiary
Ogień pojawił się w bloku w środku nocy. Są ofiary
Natychmiastowe deportacje. Niemal stu cudzoziemców z nakazem wyjazdu
Natychmiastowe deportacje. Niemal stu cudzoziemców z nakazem wyjazdu
Nepotyzm w AfD. Wiceszef partii przyznaje: "Przypadków jest więcej"
Nepotyzm w AfD. Wiceszef partii przyznaje: "Przypadków jest więcej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu jest Joanna Kluzik-Rostkowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu jest Joanna Kluzik-Rostkowska
Odwołane loty, tysiące odbiorców bez prądu. Żywioł paraliżuje USA
Odwołane loty, tysiące odbiorców bez prądu. Żywioł paraliżuje USA
Polacy za członkostwem Ukrainy w UE? Tak, ale pod pewnymi warunkami
Polacy za członkostwem Ukrainy w UE? Tak, ale pod pewnymi warunkami
El Mencho nie żyje. Ale to nie koniec. Reszta bossów wciąż na wolności
El Mencho nie żyje. Ale to nie koniec. Reszta bossów wciąż na wolności
Rozłam w Polsce 2050. Nieoficjalnie: Centrum planuje kolejny ruch
Rozłam w Polsce 2050. Nieoficjalnie: Centrum planuje kolejny ruch
Działo się w nocy. USA blokują oddanie wysp. Baza do ataku na Iran?
Działo się w nocy. USA blokują oddanie wysp. Baza do ataku na Iran?