WAŻNE
TERAZ

Prezes NBP przegrał sądowy pojedynek. Znamy kulisy

Stary, ale wywrotowy

„Macunaimę” odkrywamy po 40 latach. Ale nigdy nie jest za późno, żeby zobaczyć taki film

To precedensowa decyzja dystrybutora – wprowadzić ponownie na polskie ekrany film, o którym mało kto u nas pamiętał. Sztandarowe dzieło brazylijskiej Nowej Fali – ruchu Cinema Novo – oparte na modernistycznej powieści Mária de Andrade. Pisarz przetworzył w swojej książce ludowe opowieści brazylijskie, czyniąc tytułowym bohaterem sowizdrzała, cwaniaka i oportunistę wyznającego zasadę: „Jeśli nie możesz pokonać wroga, przyłącz się do niego”. Macunaima oszukuje więc i jest oszukiwany, wspiera ruchy rewolucyjne i zadaje się z bogaczami kanibalami, a nawet zmienia rasę z „gorszej”, czarnej, na „lepszą”, białą. Wszystko po to, by jak najwygodniej urządzić się w ciężkim życiu. Autor nazywa go ironicznie „bohaterem naszego ludu”. I faktycznie – Macunaima ucieleśnia zbiorowy los Brazylijczyków, którym w kolejnych huraganach politycznych i ekonomicznych nie dane było zaznać błogiej stabilizacji.

Reżyser Joaquim Pedro de Andrade uwypuklił jeszcze narodowy charakter tej postaci, przenosząc akcję we współczesne mu lata 60. XX wieku, czasy boomu gospodarczego i walki z dyktaturą wojskową. Urodzony w amazońskiej wiosce Macunaima zamieszkuje wraz z braćmi w przeludnionym Sčo Paulo, gdzie „ludzie są maszynami, a maszyny stały się obywatelami miasta”. Tu gorączkowo próbuje – nierzadko z powodzeniem – przechytrzyć podły los. Sam film zaś brawurowo łączy realizm z groteską, plebejską fantazję z kontrkulturowym impetem. Ma swobodę i wywrotowość, jakich próżno szukać w zachowawczym kinie naszych czasów.

Bartosz Żurawiecki, „Film”

„Macunaima”, reż. Joaquim Pedro de Andrade, Brazylia 1969, AP Manana, 110’, premiera 23 listopada

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie