"Stała się łącznikiem". Wzrasta rola Polski w kluczowym regionie
- Polska stała się łącznikiem między państwami arktycznymi i globalnymi graczami spoza regionu, w tym Chinami, Indiami i Japonią - uważa ambasador ds. Arktyki i Antarktyki w MSZ Piotr Rychlik. Jak zaznacza, państwa te coraz baczniej przyglądają się sytuacji za północnym kołem podbiegunowym. - To, co dzieje się w Arktyce, nie pozostaje tylko w Arktyce - podkreśla.
W 1966 r. Kanada, Dania, USA, Rosja, Finlandia, Islandia, Norwegia i Szwecja oraz reprezentacje pięciu ludów rdzennych powołały Radę Arktyczną jako forum współpracy w zakresie ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju w Arktyce.
Z założenia organizacja ta gwarantować ma oddzielenie współpracy eksperckiej od bieżących sporów politycznych, opierając się na zasadzie konsensusu i stałym udziale społeczności rdzennych.
- Arktyka była wówczas postrzegana przede wszystkim jako obszar badań naukowych, a nie rywalizacji strategicznej. Szczęśliwie zdecydowaliśmy od początku, że nie będziemy zajmować się bezpieczeństwem militarnym. Mechanizm zgody i oddzielenie podejścia eksperckiego od bieżącej polityki przez lata pozwalały utrzymywać stabilny dialog między partnerami - wyjaśniał w trakcie konferencji Arctic Frontiers w norweskim Tromsoe Morten Hoeglund, były wiceszef MSZ Norwegii i przedstawiciel tego państwa w Radzie Arktycznej.
Wzrasta rola Arktyki na arenie międzynarodowej
Od 1998 r. Polska posiada status obserwatora w tej organizacji, będąc jednym z pierwszych krajów spoza regionu. Jednak, jak zaznacza dyplomata reprezentujący Polskę w relacjach z Radą Arktyczną, Piotr Rychlik, obecność naszego kraju w Arktyce ma jeszcze dłuższą tradycję, sięgającą ekspedycji naukowych na Grenlandię w latach 30. XX wieku. Wiarygodność Polski w tym regionie ugruntowała później stała obecność na Svalbardzie.
To, na co zwrócił uwagę w swoim przemówieniu Hoeglund, to fakt, że w ciągu trzech dekad od założenia Rady Arktycznej znaczenie tego regionu wyraźnie wzrosło. Zwiększała się liczba obserwatorów, których pod koniec 2025 r. było już osiemnastu. Znalazły się wśród nich światowe potęgi gospodarcze, takie jak Chiny, Indie czy Japonia.
- Tempo zmian klimatycznych, topnienie lodu morskiego, rosnące znaczenie nowych szlaków żeglugowych, dostępność złóż i wyzwania ekologiczne sprawiły, że Arktyka stała się przedmiotem globalnego zainteresowania - podkreślił Norweg.
Polska jednym z czołowych obserwatorów
Tymczasem, jak podkreśla Rychlik, rosnąca aktywność najważniejszych międzynarodowych graczy spowodowała konieczność lepszej koordynacji działań Rady Arktycznej.
W 2010 r. Polska zaproponowała powołanie tzw. Formatu Warszawskiego - platformy współpracy obserwatorów w Radzie. Tematów, które dzięki polskiemu przedsięwzięciu są cyklicznie omawiane i koordynowane, jest coraz więcej, ponieważ Pekin, Delhi, Seul czy Tokio zaczęły traktować Arktykę jako strategiczny kierunek realizacji swoich interesów.
- Inicjatywa władz w Warszawie bardzo nam pomaga. Dzięki Polsce prace Rady Arktycznej przebiegają sprawniej, a obserwatorzy i stali członkowie mogą efektywniej współpracować. Dzięki temu łatwiej rozumieć swoje regionalne interesy - przyznał Hoeglund.
Polski ambasador zwraca przy tym uwagę na to, że decyzje podejmowane za kołem podbiegunowym mają bezpośrednie konsekwencje dla klimatu, gospodarki i bezpieczeństwa w skali całego świata, a rosnące znaczenie Warszawy w kontekście gospodarczym i geopolitycznym związane jest bezpośrednio z określonymi oczekiwaniami wobec nas.
- To nie tylko korzyści, ale i odpowiedzialność. Od państw takich jak Polska oczekuje się zaangażowania w rozwiązywanie globalnych problemów. To, co dzieje się w Arktyce, nie pozostaje tylko w Arktyce - podsumowuje Rychlik.