WAŻNE
TERAZ

Oto "11" na dziś? Jedna niewiadoma w składzie

"Sprintem" po głosy. To dlatego Mentzen ucieka z wieców

"Nieważne, jak mówią, byle mówili" - wychodzi z założenia sztab Sławomira Mentzena. Kandydat Konfederacji na prezydenta i jego "sprinty" po wiecach wyborczych są wiralami w sieci. To nie przypadek, ale wyreżyserowana kampanijna akcja.

 "Sprintem" po głosy. To dlatego Mentzen ucieka z wieców
Źródło zdjęć: © X
Michał Wróblewski

Ubiegły tydzień. Sieć obiega filmik, na którym Sławomira Mentzena gonią nastolatkowie z plecakami. Nie dobiegną do swojego idola - polityk Konfederacji wyprzedzi ich, zniknie za drzewami i za chwilę ruszy swoim kampanijnym pojazdem na kolejne spotkanie wyborcze, do kolejnego miasta. 

Niektórzy do filmiku, który stał się wiralem w sieci, dołączają muzykę z Benny Hilla, bo obrazek jest komiczny. Szkopuł w tym, że sytuacja powtarza się w kolejnych dniach (w Tomaszowie Lubelskim, Kościanie i innych miastach). "Sprinty" Mentzena to bowiem nie przypadek, a wyreżyserowana kampanijna akcja.

Cel? Uniknąć dziennikarzy, prowokacji, kontrmanifestacji i... korków. Jak tłumaczą w Konfederacji, każde spotkanie Mentzena to nawet kilka tysięcy zwolenników i zablokowane centrum miasta.

- Sławek nie wydostałby się na kolejne spotkanie, gdyby nie te sprinty. Ludzie chcą zdjęć, oblegają go, nacierają na samochód, dlatego on po prostu musi uciekać - twierdzi jego współpracownik. 

Kandydat Konfederacji odbywa kilka spotkań dziennie (a właściwie: występów, bo nie rozmawia tam z wyborcami, robi tylko zdjęcia, i to nie zawsze). Czasami są to trzy-cztery wystąpienia w jeden dzień, czasem sześć, a wkrótce będzie nawet osiem (w weekendy).

Jak tłumaczy to Mentzen? - Wszystko mamy dopięte do ostatniej minuty. Często muszę uciekać o dokładnie jednej godzinie z jednego miejsca, wtedy tak znikam nagle, by w 15-20 minut później pojawić się w zupełnie innym mieście - mówił w jednym z wywiadów. 

Kandydat Konfederacji gromadzi na spotkaniach tłumy. Nie rozmawia jednak dłużej z wyborcami, udział w wydarzeniu ogranicza do wystąpienia na scenie, ewentualnie zdjęć po.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Skandal w rządzie. Szejna unika odpowiedzi. "Nie krytykujemy siebie"

Mentzen powtarza te same przemówienia, ale wywołuje aplauz i zainteresowanie. Dziennikarzy - których nie poważa - unika. Nie chce skonfrontować się ze swoimi przeciwnikami, nie chce odpowiadać na pytania wyborców. - Nie chce nadziać się na prowokacje albo tłumaczyć się z jednego pytania i odpowiedzi przez kolejne dwa tygodnie - tłumaczy jeden z konfederatów. 

Sposób? Ucieczka. 

Na nagraniach widać, że dziennikarze próbują biegnącemu Mentzenowi zadać pytanie, ale ten się irytuje i zbywa ich: "nie widzi pan, że się spieszę?". Kandydatowi Konfederacji pomagają ochroniarze z prywatnej firmy wynajmowani przez partię. 

Konfederaci nie uważają jednak, że filmiki z Mentzenem szkodzą mu wizerunkowo. Przeciwnie. Twierdzą, że im jest o nich głośniej i im częściej są wyświetlane, tym lepiej. Mentzen ma dzięki nim zyskiwać sympatię, bo - jak tłumaczą w jego otoczeniu - "wyborcom to się podoba" i "jest zabawne, z dystansem". 

Mentzen wcześniej kończy wystąpienie, idzie na tył sceny i po prostu znika. Biegnie około 200 metrów i jest już w samochodzie. - Zanim ktoś się połapie, Sławka już nie ma - mówi konfederata. 

Mentzen na swoim kanale na YouTube sam przyznaje, że jego biegi mogą wyglądać "niepoważnie". Tłumaczy jednak, że nie chce spóźniać się na kolejne wystąpienia w kolejnych miastach i nie chce przeszkadzać mieszkańcom miejscowości, w których organizuje kolejne wydarzenie. Przyznaje, że jedynym sposobem faktycznie jest sprint, by w 2-3 minuty dostać się do samochodu zaparkowanego w bocznej uliczce. 

"Taktyka" Mentzena jest już rozgryziona, zatem trudniej będzie mu ją powtarzać. - Sławek musi też uważać na achillesy - żartuje jego współpracownik. 

Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Napisz do autora: michal.wroblewski@grupawp.pl

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
"Wycieczka do piekła". Trump twierdzi, że miało być dużo gorzej
"Wycieczka do piekła". Trump twierdzi, że miało być dużo gorzej
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Działo się w nocy. USA usuwają dwa nazwiska z listy celów w Iranie
Działo się w nocy. USA usuwają dwa nazwiska z listy celów w Iranie
Dziwne nagrania na koncie Białego Domu. "Wkrótce start, prawda?"
Dziwne nagrania na koncie Białego Domu. "Wkrótce start, prawda?"
Nowy sondaż na Węgrzech. Widać wyraźny trend
Nowy sondaż na Węgrzech. Widać wyraźny trend
Łukaszenka u Kim Dzong Una. Zwrócili uwagę na znaczący gest
Łukaszenka u Kim Dzong Una. Zwrócili uwagę na znaczący gest