Sprawa żołnierzy z Nangar Khel wraca do prokuratury
Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie zwrócił do prokuratury sprawę polskich żołnierzy oskarżonych o zbrodnię wojenną - zabicie cywilów w afgańskiej wiosce Nangar Khel w sierpniu ubiegłego roku.
09.10.2008 | aktual.: 09.10.2008 15:44
Prokurator prowadzący sprawę Nangar Khel płk Jerzy Artymiak zapowiedział, że prawdopodobnie prokuratura odwoła się od decyzji sądu o zwrocie jej sprawy. Będziemy musieli przeprowadzić szereg kolejnych czynności. Pod warunkiem że sąd drugiej instancji utrzyma decyzję sądu pierwszej instancji - powiedział Artymiak.
Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie decydując o zwrocie sprawy dotyczącej zabójstwa mieszkańców wioski Nangar Khel, wskazał na liczne błędy w prowadzeniu śledztwa - relacjonował dziennikarzom po ogłoszeniu decyzji adwokat jednego z oskarżonych żołnierzy mec. Piotr Dewiński.
Sąd powiedział, że nie jest od poszukiwania dowodów, ale ich oceny - skomentował Dewiński. Jak poinformował mecenas, wśród wskazanych uchybień jest m.in. nieprzesłuchanie gubernatora afgańskiej prowincji, a także żołnierza, który prowadził szkolenia z żołnierzami przed wyjazdem oraz niedokładnie przeprowadzone oględziny miejsca zdarzenia. Sąd negatywnie ocenił pracę organów ścigania na terenie Afganistanu - podkreślił Dewiński.
Prokuratura oskarżyła siedmiu żołnierzy - sześciu z nich: chorążego Andrzeja O., plutonowego Tomasza B., kapitana Olgierda C., podporucznika Łukasza B., starszego szeregowego Jacka J. i starszego szeregowego Roberta B. o zabójstwo ludności cywilnej, za co grozi kara dożywotniego więzienia. Siódmego - starszego szeregowego Damiana L. - oskarżono o ostrzelanie niebronionego obiektu, za co grozi kara od 5 do 15 lat pozbawienia wolności i - w wyjątkowych przypadkach - kara 25 lat więzienia.
Obecnie wszyscy oskarżeni żołnierze przebywają na wolności. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego uznała, że śledztwo nie wymaga już tego, by przebywali w areszcie, gdzie byli od listopada 2007 roku.
Do ostrzału wioski Nangar Khel doszło 16 sierpnia ub. roku. W jego wyniku zginęło ośmioro afgańskich cywili, w tym kobiety i dzieci.