Rozmówcy gazety siedzieli w koszmarnych celach aresztów za niewinność albo za zupełnie błahe przestępstwa. A skazany na 3,5 roku więzienia w aferze starachowickiej były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, byczy się spokojnie w egipskim kurorcie Hurghada, bo sąd nie zatrzymał mu paszportu i nie zakazał wyjeżdżania za granicę.
Sąd mógł i powinien to zrobić - stanowczo tłumaczy dr Janusz Kochanowski, prawnik, prezes fundacji Ius et Lex. Skazał bowiem Sobotkę na karę powyżej 3 lat więzienia, w dodatku za przestępstwa związane z utrudnianiem pracy wymiaru sprawiedliwości. Taki zakaz byłby więc zgodny z regułami logicznego rozumowania.
Ale polskie sądy są tak łaskawe tylko dla aferzystów! Zwyczajni Polacy spotykają się za to z ich nadgorliwością? jeśli nie mają poparcia partyjnych kolesi, lądują w areszcie np. za podrobienie legitymacji lub nieopłaconą grzywnę albo gdy w ogóle są niewinni!
Ludzkie historie:
- Roman Kluska (50 l.), były szef firmy komputerowej Optimus, jest zbulwersowany wyjazdem Sobotki. Widać wyraźnie, że są w Polsce różne kategorie ludzi uprzywilejowanych. Ja miałem zatrzymany paszport, zajęto mi majątek i musiałem wpłacić 8 milionów złotych kaucji, choć prokuratura i urząd skarbowy nie miały przeciwko mnie żadnych dowodów. Prokuratura i fiskus zarzuciły Klusce rzekome wyłudzenie ponad 9 milionów złotych podatku VAT. W 2003 r. naczelny Sąd Administracyjny całkowicie oczyścił Kluskę z zarzutów. W czasie śledztwa on mógł tylko marzyć o zagranicznych wakacjach.
- Mirosław Hermaszewski (39 l.), przesiedział w areszcie półtora roku. W 1998 r. został niesłusznie skazany i aresztowany w sprawie kradzieży broni z jednostki na warszawskim Bemowie. Przez 480 dni nie otrzymał pozwolenia na widzenie się ze swoją córką. O sprawiedliwość walczył potem przez 6 lat. Ostatecznie uniewinniony i uznany za niezwiązanego ze sprawą został dwa lata temu. Wtedy rozpoczął walkę o odszkodowanie. Teraz odszedł z wojska i wyjechał z Warszawy. Tylko dlatego, że nie był w stanie mieszkać po sąsiedzku z prokuratorem Piotrem Kosikowskim, który go oskarżał.
- Maria K. (31 l.) z Zabrza, matka trojga dzieci, trafiła do więzienia, bo nie miała pieniędzy na spłatę 480 złotych grzywny. Kobieta zadłużyła się w banku, bo potrzebowała pieniędzy na operację ciężko chorego syna. Kobietę umieszczono w więzieniu w Lublińcu. By spłacić kredyt, jej mąż zastawił telewizor teścia. Maria K. odsiedziała 16 dni. Sąd nie chciał zamienić aresztu na pracę, bo uznał, że Maria K. jest... zbyt chora, by pracować.