Nie znam rozpaczy rodzica, którego dziecko zostało uprowadzone, zgwałcone i zamordowane przez pedofila. Słuchając oskarżeń wobec Marc Dutroux, trudno uwierzyć, że człowiek jest zdolny do takiego bestialstwa. Koszmar po utracie dziecka, w oczywisty sposób rodzi nienawiść do oprawcy, chęć zemsty włącza kodeks Hammurabiego i maksymę „Oko za oko” – nie można tego podważać. Wszyscy współczują ofierze, chcąc zlinczować sprawcę – to wszystko jest zrozumiałe. Nie można natomiast przejść obojętnie, kiedy cała tragedia ma zostać przekształcona w cyniczną walkę o słupki poparcia przed kolejnymi wyborami.
"Trzeba zrobić wszystko"
Tak powiedział wicepremier Andrzej Lepper, zapytany co należy zrobić, ażeby przekonać UE do wprowadzenia kary śmierci. Dość sielankowa wizja – jeśli można tak to ująć – po podpisaniu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każde z krajów Wspólnoty zobowiązało się, że kara śmierci nigdy nie zagości w kodeksie karnym. Rada Europy, instytucja równie rozległa (46 członków), co i bezsilna, jednym ze swoich sztandarów uczyniła zniesienie kary śmierci.
Polska jest krajem, gdzie kara śmierci ma zupełnie inne znaczenie, niż np. w Anglii. Po latach okupacji oraz komunistycznego reżimu, egzekucja na skazańcu nie byłaby „zwyczajną” (jeśli można w ogóle użyć takiego określenia) egzekucją – wystarczająco wielu niewinnych ludzi zamordowali kolejni kaci. Właśnie dlatego, kary śmierci nie wykonuje się w Polsce od 1988 roku. LPR postanowiła stanąć okoniem wobec Rady Europy, UE i Kościoła katolickiego. W sam raz na jesień.
Forpoczta Europy
„Jej przywrócenie byłoby w całkowitej niezgodności z członkostwem w naszej organizacji” – powiedział przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Rene van der Linden (przed rokiem 2000, funkcję tę pełnił, dzisiejszy eurodeputowany z ramienia PiS Marcin Libicki). Także i Kościół ma wyraźnie stanowisko w tej kwestii. Pomimo tego, przeciętny wyborca był, i jest, za metodą Hammurabiego. Niezależnie od tego, czy chodzi do kościoła, czy nie. Tak oto rodzi się doskonały sposób na przyciągnięcie uwagi elektoratu. LPR zapowiedziała zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie wprowadzenia kary śmierci. Każde morderstwo dziecka poniżej 15. roku życia na tle seksualnym prowadziłoby do kary śmierci (nie wiadomo, w jaki sposób by ją przeprowadzano). Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nigdy nie ukrywał, że był zwolennikiem kary śmierci – na razie jednak wstrzymuje się on od komentarza.
Prezydent – zapytany o celowość kary śmierci – odpowiedział: „W Europie należy dyskutować o tym, myślę, że Europa pod tym względem zmieni z czasem swoją opinię. Europejska cywilizacja ma drogi, które prowadzą nas w przyszłość, ale ma też ślepe uliczki. To jest jedna z nich - podkreślił prezydent”. Czyżby Polacy planowali stać się forpocztą walki o przywrócenie kary śmierci.
W ten oto sposób powróci doktrynalna debata między humanizmem europejskim a zachowawczym, antyliberalnym światopoglądem. Po raz kolejny podane zostaną przykłady USA – jedni będą pokazywać, że kara śmierci zapewnia spadek przestępstw, inni udowodnią, że część skazanych na śmierć była niewinna. Ten dyskurs może trwać długo – w końcu na tym polega demokracja. Jednak jak rozwiążemy podstawowy problem? – państwo członkowskie UE nie może wprowadzić w swoim kraju kary śmierci.
Oby w całej debacie, nie wytoczono dział w postaci poszkodowanych rodzin i samych dzieci. Czy – w imię politycznej walki – konieczne jest ponowne przeżywanie przez nich koszmaru pedofilii?
Łukasz Kujawa