Słowa Nawrockiego z Auschwitz dotarły na Kreml. "Własna wizja historii"
Karol Nawrocki w trakcie obchodów 81. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz podkreślił szerszą rolę Związku Radzieckiego w trakcie II wojny światowej. Słowa prezydenta Polski dotarły do Rosji. Dmitrij Pieskow nie uchylił się od odpowiedzi.
Wiele informacji podawanych przez rosyjskie media lub przedstawicieli władzy to element propagandy. Takie doniesienia są częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską.
Najważniejsze informacje:
- Dmitrij Pieskow skrytykował Polskę za, jego zdaniem, rusofobiczne nastroje i brak dialogu w ocenie historii II wojny światowej.
- Rzecznik odniósł się do wypowiedzi Karola Nawrockiego o roli Związku Radzieckiego w wywołaniu wojny.
- Polsko-rosyjskie grupy zajmujące się historią nie osiągnęły porozumienia.
Pod koniec stycznia Karol Nawrocki wziął udział w odbywających się w Oświęcimiu i Brzezince w obchodach 81. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz. Prezydent RP w trakcie swojego wystąpienia podkreślił m.in. znaczenie ZSRR w II wojnie światowej.
- Poza murami obozu koncentracyjnego Auschwitz na więźniów nie czekała wolność, bo była to też twarz tych samych Sowietów, dzięki którym Adolf Hitler mógł w 1939 roku rozpocząć II wojnę światową i doprowadzić do tragedii Holokaustu. Bo to Hitler razem ze Stalinem rozpoczęli II wojnę światową - mówił Nawrocki.
Czy dialog polsko-rosyjski jest możliwy?
Słowa prezydenta Polski dotarły do Rosji. Do wypowiedzi Nawrockiego odniósł się Dmitrij Pieskow, który próbował przekonać do własnych racji. - To, że członkowie polskiego kierownictwa mają własną interpretację historii, własną wizję historii, nie jest dla nas tajemnicą - powiedział, cytowany przez TASS.
Rzecznik Kremla w dalszej części wypowiedzi kłamliwie próbował wmówić, że za pogorszenie relacji polsko-rosyjskich odpowiada strona polska. W tym miejscu przypomniał, że w przeszłości Rosja i Polska powołały wspólną grupę ds. historycznych, która m.in. badała tragedię katyńską.
- W tamtym czasie rzeczywiście próbowano w jakiś sposób sprowadzić nasze rozumienie historii do wspólnego mianownika. To nie zadziałało. Wśród członków polskiego kierownictwa panowała nienawiść do wszystkiego, co rosyjskie. I do dziś te rusofobiczne nastroje dominują - wmawiał Pieskow.
Źródło: TASS