Sikorski w expose. To będzie trzecia siła po USA i Chinach
Radosław Sikorski ocenił w Sejmie, że wynik wojny w Ukrainie zdecyduje, kto zostanie trzecim - obok USA i Chin - "filarem globalnego układu sił". Szef MSZ wymienił dwie możliwości.
Najważniejsze informacje:
- Szef MSZ mówi, że wynik wojny rozstrzygnie, czy trzecim filarem globalnego ładu będzie Rosja, czy Unia Europejska.
- Radosław Sikorski wskazał na skuteczność sankcji, w tym zamrożenia ok. 340 mld dol. rezerw Rosji.
- Minister zapowiedział dalsze wsparcie Ukrainy w reformach i dostosowaniu do standardów UE.
Minister ocenił, że stawką wojny w Ukrainie jest nie tylko jej niepodległość i bezpieczeństwo naszego regionu Europy.
- Ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim - obok Stanów Zjednoczonych i Chin - filarem nowego, globalnego układu sił. Czy będzie to Rosja, czy Unia Europejska? Dla polskiego patrioty wybór powinien być oczywisty - oświadczył.
"Historyczny błąd". Sikorski wskazał na fatalną decyzję Putina
Sikorski podkreślił, że w Polsce mamy świadomość problemów współczesnej Ukrainy.
- Dostosowywanie się do unijnych standardów, poprawa funkcjonowania państwa, transparentność administracji, wyplenienie korupcji - Ukraińcy mają przed sobą jeszcze dużo pracy. Wynika to z obowiązku wdrożenia umowy stowarzyszeniowej. Wiemy to i chcemy pomóc – pamiętając, ile wysiłku wymagały od nas te same procesy - przypomniał.
Szef MSZ zapewnił, że Polsce zależy na tym, by "Ukraina się rozwijała i ciążyła ku Unii". - Rosja - wbrew temu, co mówi jej propaganda - wcale nie wygrywa. Nie dajmy się nabrać. Rosja nie jest i nigdy nie była niepokonana - dodał.
Sikorski wskazywał też na skuteczność zachodnich sankcji. - Koalicja państw wspierających Ukrainę może być z siebie dumna: mocno przyłożyliśmy się do hamowania rosyjskiej ofensywy oraz do osłabienia jej gospodarki. Zamroziliśmy blisko 340 miliardów dolarów rezerw Rosyjskiego Banku Centralnego, bo sankcje to narzędzie, które działa - podkreślił.
Jak mówił, "gdyby Moskwa nie rozpętała wojny w 2014 roku, jej PKB byłby dziś większy o nawet 20 procent, nie byłoby problemów z dostępem do siły roboczej, a Moskwa nie musiałaby ratować się uzależnieniem od Chin".
- Rosja popełnia historyczny błąd - na ołtarzu niepotrzebnej wojny składa swoją przyszłość. Rosyjski dyktator pomylił miłość własną z interesem kraju - oświadczył Sikorski.