RELACJA ZAKOŃCZONA

    "Fiksum dyrdum". Gorąco w Sejmie po wystąpieniu Sikorskiego [RELACJA NA ŻYWO]

    Po expose Radosława Sikorskiego były minister w rządzie PiS Zbigniew Rau skrytykował wicepremiera. Ostre słowa skierował też wobec programu SAFE, przekonując, że Berlin zablokuje amerykańskie kontrakty. Wystąpieniu towarzyszyły okrzyki "nieprawda". - Słuchając przed chwilą mówiącego w imieniu opozycji ministra Raua, byłego ministra spraw zagranicznych, słyszałem dalszy ciąg antyniemieckiego fiksum dyrdum - komentował później poseł KO Paweł Kowal. - Niech pan sobie wyobrazi jakiegokolwiek polskiego ministra, który by wygadywał takie rzeczy przed II wojną światową, bo to taką trzeba mieć wyobraźnię na te czasy. Wy będziecie za to wstydzić - powiedział. Śledź relację na żywo w Wirtualnej Polsce.

    Kłótnia Raua i Kowala
    Kłótnia Raua i Kowala
    Źródło zdjęć: © PAP, YouTube
    Adam Zygiel

    Najważniejsze informacje
    • - NATO i Unia Europejska to dwa filary naszego bezpieczeństwa i dobrobytu. Oba niezbędne dla realizacji polskiej racji stanu - mówił wicepremier.
    • Sejm zajmie się w czwartek też wnioskiem PiS o odwołanie Stefana Krajewskiego z funkcji ministra rolnictwa.
    Relacja zakończona
    Przypięty wpis

    Gorący dzień w Sejmie. Expose Radosława Sikorskiego

    Dziękujemy za śledzenie relacji z Sejmu z Wirtualną Polską.

    - Na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego wzywałem i ministra Sikorskiego, i prezydenta do stanowczej reakcji na ingerencję ambasadora Rose w nasze wewnętrzne stosunki. Oczekujemy od MSZ większej asertywności w podobnych sytuacjach - mówił Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej.

    - Należy znormalizować i otworzyć się na współpracę państwami BRICS. Jeśli mamy angażować się w jakąkolwiek politykę klimatyczną, to tylko w politykę dobrego klimatu dla polskiego biznesu - mówił.

    Po zakończeniu wystąpienia Skalika jeden z posłów nazwał go "ruskim trollem". Wicemarszałek Bosak upomniał polityka.

    - USA otwarcie działają na rozbicie Unii Europejskiej. Ponadto Waszyngton deklaruje roszczenia terytorialne wobec jednego z krajów europejskich, czego byśmy nie podejrzewali parę lat temu. W naszym interesie jest silna, niezależna i zdolna do własnej obrony Europa - mówił poseł koła Razem Maciej Konieczny.

    - W dzisiejszym exposé usłyszeliśmy wiele wielkich słów o racji stanu, o wpływowej Polsce w silnej Unii, o jedności. Problem polega na tym, że za tymi hasłami nie idzie ani realna sprawczość, ani twarda obrona polskich interesów - powiedział Jarosław Sachajko z koła Demokracji Bezpośredniej.

    - Jest za to stary, kampanijny repertuar straszenie polexitem i próba przykrycia nim wszystkiego, co w pana dyplomacji nie działa - mówił.

    - Proponujecie Polakom kolejne zobowiązania. Czy zdajecie sobie sprawę, że ta zbawienna pożyczka SAFE, którą pan tak promuje, to ledwie 1/30 tego, co Niemcy winni są Polsce za morze krwi i zgliszcza naszych miast? Zamienili się w sprawiedliwe odszkodowania na lichwiarskie pożyczki. To nie jest dyplomacja, to jest kapitulacja ekonomiczna - powiedział.

    - Przemowa premiera Sikorskiego jest głosem odpowiedzialnym i potrzebnym w czasie, gdy bezpieczeństwo Europy, świata nie może być traktowane jako coś oczywistego. Żyjemy w epoce głębokich napięć geopolitycznych, w której rosyjska agresja, niestabilność w wielu regionach globu oraz zmieniający się układ sił wymagają od nas nie emocji, lecz strategicznej rozwagi. Nasze bezpieczeństwo opiera się na dwóch filarach silnej obecności Polski w sojuszach oraz konsekwentnym wspieraniu dla wolnej i suwerennej Ukrainy. To nie jest wyłącznie kwestia solidarności. To kwestia polskiej racji stanu - mówiła Ewa Schädler z Polski 2050.

    - Klub parlamentarny Centrum będzie wspierał realizację celów polityki zagranicznej zarysowanych przez pana premiera Sikorskiego, potwierdzając, że są one adekwatne do stojących przed nami wyzwań i zapewniają realizację żywotnych interesów Rzeczypospolitej. Dla Polski ważna jest promocja wartości, na których zbudowana jest demokracja - powiedział Mirosław Suchoń z klubu parlamentarnego Centrum.

    - Jeżeli chodzi o współpracę regionalną, panie premierze, sformułowania typu "pozostajemy otwarci na współpracę w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki albo Inicjatywy Trójmorza". Panie premierze, wasza otwartość polega na tym, że na ostatni szczyt Trójmorza nie przyszedł żaden z wiceministrów - mówił Bosak do Sikorskiego.

    - Natomiast jeżeli szczyt jest u nas, to wypada przysłać chociaż wiceministra. Myślę, że pan doskonale o tym wie. Jeżeli prezydent nie zaprosił, to należało się wprosić. Dyplomaci mają na to swoje sposoby, jestem pewien. Rozmawiałem również z politykami odpowiadającymi za te obszary współpracy w Kancelarii Prezydenta i jestem pewien, że nie zamknęliby drzwi przed nosem dyplomatom z MSZ. Nawet więcej: wiem, że tego nie zrobili. Dlatego, że byli tam dyplomaci, tylko w randze dyrektorów od protokołu - wyliczał Bosak.

    Bosak skrytykował oszczędne słowa Sikorskiego o Azji czy Afryce. - 15, 20 czy 30 minut na polityki wewnętrzne, na polemiki wewnętrzne i 30 sekund na Chiny, 20 sekund na Indie, trzy zdania na Amerykę Południową zero zdań na Azję Centralną, zero sekund na Azję Centralną - mówił.

    Stwierdził też, że Sikorski oszczędnie mówił o Ukrainie. - Pan nie dostrzegł na Ukrainie tego, czego my jako państwo polskie od Ukraińców oczekujemy za to całe wsparcie, które dostali. I to jest też moim zdaniem zupełnie nieprzypadkowe przeoczenie w pańskim wystąpieniu - mówił.

    - Konfederacja jest przeciwna takiemu traktowaniu polityki międzynarodowej. Jest to przyklejanie agendy, globalistyczne, agendy eurokratycznej. Jest to traktowanie naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, polskiej dyplomacji jako agencji wykonawczej dla międzynarodowych programów pisanych w ONZ, pisanych Brukseli, pisanych w innych stolicach, a nie artykułowanie konkretnych polskich interesów - powiedział Bosak.

    Krzysztof Bosak z Konfederacji powiedział, że w wystąpieniu Radosława Sikorskiego zabrakło przedstawienia wizji porządku międzynarodowego i współpracy.

    - Było natomiast mnóstwo polemiki o charakterze wewnętrznym z opozycją. Było przeniesienie na poziom polityki międzynarodowej naszych wewnętrznych sporów, do których mamy pełne prawo i które nie muszą i nie powinny być częścią polityki międzynarodowej państwa polskiego - mówił.

    - Nie ma żadnego powodu, żeby spór, który w Polsce odbył się 20 lat temu o to, by Polska przystąpiła do Unii Europejskiej, czy należy to zrobić, czy nie, kontynuować w tej chwili w tej formie i uczynić go treścią polskiej polityki zagranicznej. To jest pomysł absurdalny. My potrzebujemy dobrej jakości polityki europejskiej, ale pan, panie premierze, jej nie przedstawił - mówił.

    Stwierdził, że choć Unia Europejska wspólnie uzgadnia cele polityki klimatycznej, to Polska sama w sobie ich zmienić nie może. - Są nam one narzucone sobie to wprost, są narzucone wbrew naszym interesom - powiedział.

    - Jesteśmy w bardzo trudnym momencie historycznym. Jesteśmy w momencie, w którym taka nieprzewidywalność geopolityce stała się właściwie nową normą. To nie oznacza, że nam się tu redefiniuje sojusze międzynarodowe. Stany Zjednoczone nadal są naszym największym i mam nadzieję, wiernym sojusznikiem i największym krajem jeżeli chodzi o Sojusz Północnoatlantycki i wkład militarny w ten sojusz. Natomiast nie możemy działać wyłącznie jednotorowo - mówiła Anna Maria Żukowska z Lewicy.

    - Dla nas, jako dla lewicy ważna jest również Europa. Ważne są relacje międzynarodowe w ramach Unii Europejskiej i ważne są relacje z Ukrainą. Tak jak już mówił przewodniczący Kowal, Ukraina jest naszym sojusznikiem, tak samo jak Stany Zjednoczone. Nie jest oczywiście w Sojuszu, w ramach Sojuszu, natomiast to ona ponosi ten niezwykły trud okupiony krwią, okupiony śmiercią dzieci, kobiet, dziesiątek tysięcy żołnierzy w walce z agresorem, którym jest Rosja - mówiła.

    - Udało się panu bardzo precyzyjnie wskazać, że poza zagrożeniem ze Wschodu jest jeszcze jedno, które czyha tutaj w Polsce - gratulował wystąpienia Krzysztof Paszyk z PSL.

    - Daje o sobie znać tymi działaniami, które składają się na dezinformację, obłudę, hipokryzję, które goszczą tutaj na sali. To są równie niebezpieczne zagrożenia, jakie musimy identyfikować. Nie możemy wewnątrz destabilizować sytuacji naszego kraju - dodał.

    - Drodzy politycy opozycji, nie idźcie tą drogą, nie bądźcie "dyplomatołkami". Ci, którzy wikłają swoje partyjniactwo do poważnych spraw związanych z bezpieczeństwem, są "dyplomatołkami". PSL stoi murem za polskim mundurem - powiedział. - Nie stójcie murem za ruskim mundurem. Opamiętajcie się - apelował do polityków opozycji.

    - W czasach trudnych, w czasach przedwojennych, w czasach, kiedy trzeba się bronić jest czas na konsolidację. Jest czas na zbrojenie się. I tutaj jest zasadnicza polemika. Tu jest, panie ministrze Rau, między nami głęboki rów - powiedział Kowal.

    - Niech sobie pan powtórzy 100 razy: Centralny Okręg Przemysłowy. COP. Niech pan zobaczy te tradycje. Niech pan pojedzie do ludzi, do Mielca, do Tarnowa, do Dębicy, do Rzeszowa, do Stalowej Woli, do Skarżyska. Niech pan im wszystkim powie, że im odmawiacie tych pieniędzy. Niech pan sobie wyobrazi jakiegokolwiek polskiego ministra, który by wygadywał takie rzeczy przed II wojną światową, bo to taką trzeba mieć wyobraźnię na te czasy. Wy będziecie za to wstydzić. Ale macie czas jeszcze to odwrócić. Wy poproście prezydenta, żeby on to podpisał i zamkniemy tę sprawy - mówił Kowal.

    Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej powiedział, że Polska stoi w obliczu "żywotnego zagrożenia".

    - Słyszałem te tony pełne racji stanu i rozumienia ducha czasu. Słuchając przed chwilą mówiącego w imieniu opozycji ministra Raua, byłego ministra spraw zagranicznych, słyszałem dalszy ciąg antyniemieckiego fiksum dyrdum. Słyszałem kręcenie, mercosurzenie, służenie, szachrajenie - mówił.

    - Stawką jest poważna dyskusja o tym, co my dzisiaj robimy i historia nas z tego będzie rozliczała i rząd, i was jako opozycję też - powiedział Kowal.

    Skrytykował sprzeciw wobec programu SAFE. - Obowiązkiem jest popierać wydatki i pożyczki na obronność. Żaden polski szanujący się polityk, może z wyjątkiem komunistów przed wojną w tej sali, nie głosowałby przeciwko pożyczce na bronienie kraju. Wy się zastanowimy się, co wy wyprawiacie - grzmiał.

    Zbigniew Rau w Sejmie powiedział, że program SAFE to "podwójny nelson na zdolności obronne Rzeczpospolitej".

    - Niemcy jej dla siebie nie zaciągną, wymuszą na Polsce rezygnację z dotychczasowych zakupów sprzętu obronnego u naszego zasadniczego sojusznika Stanów Zjednoczonych, sojusznika pochodnego z Korei Południowej, a nakazuje zakupy sprzętu z Niemiec czy Francji, uzależniając polski przemysł zbrojeniowy także od komponentów tych krajów - grzmiał. Wystąpieniu towarzyszyły okrzyki "nieprawda" z ław rządowych.

    - W polityce unijnej obecnego rządu, trudno doszukać się polskiego interesu. Natomiast interes Niemiec za każdym razem widać gołym okiem - mówił w Sejmie były minister spraw zagraniczny Zbigniew Rau.

    Stwierdził, że polityka Polski próbuje "zastąpić Stany Zjednoczone iluzoryczną siłą wojskową Europy".

    - Snute publicznie przez pana ministra wizje powołania Legionu Europejskiego należy zakwalifikować jako krotochwile, gdyż Legion taki mógłby co najwyżej rozwiązywać problemy operacyjne w zakresie dyscyplinowania milicji plemiennych w Afryce Subsaharyjskiej - mówił.

    - O realnym odstraszaniu Rosji przez siły europejskie najwięcej mówi nam wyczarterowanie ostatnio przez Bundeswehry prywatnego samolotu polskiego do przerzutu 15 żołnierzy na Grenlandię, gdzie pozostali oni trzy dni. Tak wygląda dzisiaj siła Europy - powiedział.

    Szef Biura Polityki Międzynarodowej kancelarii prezydenta Marcin Przydacz na sali plenarnej Sejmu skrytykował niektóre działania Radosława Sikorskiego w MSZ. - Zamienił pan aktywnych, sprawnych i doświadczonych urzędników na towarzystwo wzajemnej adoracji i na kolegów - mówił.

    Zarzucił mu, że Sikorski wypowiedział wiele ogólników i pominął niektóre kwestie, np. Inicjatywę Trójmorza. - Panie ministrze, więcej odwagi, podmiotowości i sprawczości. Mniej słów, a więcej myślenia - mówił.

    Sikorski stwierdził, że działania prezydenta ws. nominacji ambasadorskich pokazują, że Karolowi Nawrockiemu marzy się system prezydencki.

    - Pan prezydent próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji metodą faktów dokonanych. Konstytucja mówi, że prezydent powołuje, odwołuje, ale ustawa mówi, że na mój wniosek. I teraz ludzie pana prezydenta próbują mi narzucić, na kogo ja mam składać wniosek. To już byłoby za daleko posunięte i byłoby to niebezpiecznym precedensem, bo konstytucja mówi prawie to samo o Radzie Ministrów: prezydent dokonuje zmian w Radzie Ministrów. No to następnym krokiem może być "niech premier zawczasu skonsultuje z prezydentem, kogo chce na ministra". I wtedy już byśmy mieli system prezydencki, a na to nie ma zgody - powiedział wicepremier.

    Radosław Sikorski stwierdził, że oskarżenia Węgier pod adresem Ukrainy dot. rurociągu Przyjaźń nie mają podstaw w faktach. Według wicepremiera, rurociąg faktycznie został uszkodzony przez Rosjan.

    - Twierdzenia węgierskie są tym mniej wiarygodne, że w tej chwili jest budowana cała psychoza antyukraińska Węgrzech w kontrolowanych przez węgierski rząd mediach, jakoby Ukraina zamierzała uderzyć na Węgry. Wydaje mi się, że to są już desperackie ruchy populistycznego rządu, który zbudował, zbudował się na atakowaniu ofiary agresji - powiedział.

    - Ja nie poznaję Viktora Orbana. On studiował na moim college'u, skądinąd na stypendium od Sorosa, mieliśmy tego samego profesora. Viktor Orban był wtedy idealistycznym, liberalnym antykomunistą. A dzisiaj bliżej mu do Putina niż do NATO - mówił.

    Ważne

    Sikorski został na konferencji prasowej zapytany o obawy Amerykanów wobec programu SAFE.

    - Tu się zgadzam z prezydentem Nawrockim. W Polsce będziemy podejmować decyzje w interesie Polski i Polaków. Stany Zjednoczone na kolejnych szczytach NATO apelują do Europy, aby wzmocniła swoją zdolność w dziedzinie bezpieczeństwa. To nie jest możliwe bez posiadania przemysłu obronnego w Europie. I dlatego mechanizm SAFE jest bardzo ważny, bo nareszcie odżyją polskie i europejskie fabryki broni - mówił.

    Ważne

    - Nawet choreografia pokazuje, że mamy różne wrażliwości. Uważam, że Polska jest silniejsza, gdy jest zakorzeniona w instytucjach Zachodu i jest mocnym filarem zarówno NATO, jak i UE. Nacjonalizm czasami szkodzi narodowi. Mam nadzieję, że się przesłyszałem i prezydent Nawrocki nie obwiniał Unii Europejskiej za wojnę w Ukrainie - komentował słowa Karola Nawrockiego szef MSZ Radosław Sikorski.

    - Ponawiam apel do prezydenta o podpisanie nominacji ambasadorskich - dodał.