Przed rokiem pierwszy duży śnieg spadł na początku grudnia. Wprawdzie nie utrzymał się zbyt długo, ale ujemne temperatury pozwoliły na sztuczne naśnieżanie tras. Teraz jest znacznie gorzej. - W Szczyrku jest pełno ludzi. Wolne miejsce na kwaterach, w hotelach i pensjonatach można dostać dopiero na początku stycznia. Wszystko zależy jednak do aury. Czy ludzie zostaną w dolinach, czy wyjadą w góry - mówi Tomasz Rajba, właściciel serwisu narciarskiego.
- Chcielibyśmy zadzwonić do kogoś na górze, ale nie mamy telefonu - żartuje mieszkaniec Szczyrku.
Osoby, które zdecydowały się na przyjazd pod Skrzyczne, wiele czasu spędziły stojąc w kolejkach. Wszystko przez to, że wiele wyciągów i tras jest nieczynnych. Jedne są zablokowane, na innych jest zbyt mało śniegu. Dlatego ci, którzy przyjechali, musieli się pomieścić na najbardziej popularnych trasach. Chcąc na przykład wyjechać z Hali Jaworzyny na Skrzyczne narciarze musieli postać w kolejce około pół godziny.
- Gdyby można było jeździć od Jaworzny w dół, to tłok byłby mniejszy - powiedział jeden z narciarzy. Wielu szczyrkowian nie może pogodzić się, że kolejny rok wiele tras jest zablokowanych. Skutki są opłakane. - Załóżmy, że na narty wybiera się mieszkaniec Łodzi. Do Szczyrku, Krynicy czy Kluszkowic w Pieninach ma podobną odległość. Dlatego wybierze ten ośrodek, gdzie będzie miał pewność, że wszystkie trasy są czynne - uważa Edmund Górny, ratownik GOPR.
Wszystko wskazuje na to, że miasto nie podpisze umowy dzierżawy z Gliwicką Agencją Turystyczną. Na przeszkodzie stoi nie tylko kwota, której za taką transakcję żąda Gliwicka Agencja Turystyczna, ale sprawy formalne. - Warunki postawione przez GAT są bardzo wysokie. Nie podejrzewamy jednak z ich strony złośliwości. Agencja ma strażnika w postaci skarbu państwa. Chce przygotować umowę, która zabezpiecza także jej interesy - powiedział Czesław Marek, burmistrz Szczyrku. - Chodzi również o całą procedurę związaną z system kart, który jest jednolity dla Szczyrku i Korbielowa. Nie ma możliwości poddzierżawiania sprzętu typowo fiskalnego - armatek i ratraków. Może gdybyśmy mieli pół roku czasu na załatwienie wszystkich formalności, to byłaby szansa powodzenia tego przedsięwzięcia.
Prawdopodobnie 29 grudnia odbędą się w Ministerstwie Skarbu rozmowy ostatniej szansy między władzami miasta i właścicielami gruntów, którzy blokują trasy narciarskie. Jeżeli strony nie dojdą do porozumienia, to Szczyrk straci kolejnych narciarzy, którzy z każdym rokiem mają coraz więcej tras i wyciągów w Beskidach do swojej dyspozycji.
Tomasz Wolff