Schronisko w Sobolewie zamknięte. Psy trafią do innego województwa
Mazowiecka policja poinformowała, że psy ze schroniska w Sobolewie zostaną przekazane do placówki w woj. łódzkim. Decyzję poprzedziło zamknięcie obiektu przez Powiatowego Lekarza Weterynarii.
Mazowiecka policja przekazała, że wójt gminy Sobolew zdecydował o przekazaniu psów pod opiekę schroniska w woj. łódzkim. Wcześniej Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie zamknął placówkę w Sobolewie. Funkcjonariusze tłumaczą, że trwa logistyczne przygotowanie bezpiecznego przewozu zwierząt oraz nadzór nad terenem zamkniętego schroniska.
Gdzie trafią psy i jak policja zabezpiecza przewiezienie psów?
"Wójt Gminy Sobolew zadecydował, że zwierzęta zostaną przekazane pod opiekę jednego ze schronisk na terenie województwa łódzkiego" - poinformowała mazowiecka policja. "Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie skierował wniosek do organu gminy o przejęciu zwierząt - gmina została zobligowana do ich odbioru ze schroniska" - dodano. Służby zapowiadają koordynację działań i stały nadzór do czasu przekazania wszystkich psów.
Polsat News relacjonował, że część osób po ogłoszeniu decyzji o zamknięciu placówki sforsowała ogrodzenie i próbowała samodzielnie zabierać zwierzęta. - Część wolontariuszy wciąż przebywa w schronisku - przekazał w sobotę wieczorem reporter stacji.
"Trwają także przygotowania logistyczne do bezpiecznego przewiezienia zwierząt. Ze względu na dużą ich liczbę procedura ta wymaga odpowiedniej koordynacji działań. Do czasu przekazania wszystkich zwierząt Policja czuwa nad ich bezpieczeństwem, jak i osób przebywających na terenie zamkniętego schroniska w Sobolewie. Wszystkie działania prowadzone są z zachowaniem obowiązujących przepisów oraz z troską o dobro zwierząt" - przekazała policja.
Dlaczego zamknięto schronisko w Sobolewie?
Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie wskazał w decyzji na "brak wykazu zwierząt przebywających w schronisku, prowadzonego w postaci elektronicznej". Dokument, do którego dotarła dziennikarka Polsat News Agnieszka Gozdyra, opisuje, że mimo upomnienia po kontroli w ubiegłym roku, prowadzący obiekt Marian Drewnik nie wdrożył elektronicznego rejestru.
"W toku kontroli ustalono, że podmiot prowadzący schronisko nadal nie posiada wykazu zwierząt przebywających w schronisku, prowadzonego w postaci elektronicznej z możliwością sporządzenia wydruku" - czytamy w piśmie podpisanym przez weterynarz Dominikę Siedlczyńską.
Według relacji Polsat News większość psów, które pozostały w placówce, ma trafić do Instytutu Ochrony Zwierząt, skąd będą adopcje, jednak procedura wymaga czasu. Jedna z manifestujących twierdziła, że zwierzęta miały trafić do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, ale na to nie zgodził się wójt.
Powiatowy Lekarz Weterynarii poinformował także o zakazie dla Mariana Drewnika: "zakazuje panu Marianowi Drewnikowi prowadzenia działalności nadzorowanej (...) tj. prowadzenia schronisk dla zwierząt".
Źródło: Polsat News