Sanepid kontroluje grzybiarzom koszyki
Jeszcze nigdy nasze lasy nie były tak
oblężone przez amatorów grzybów. Codziennie pod lasami stoi tyle
samochodów, co w niedzielę na parkingach przed marketami. Dyrekcja
rybnickiego sanepidu woli dmuchać na zimne i jako jedyna na Śląsku
organizuje u siebie specjalny, ostry dyżur dla grzybiarzy amatorów
- powiadamia "Dziennik Zachodni".
11.10.2007 | aktual.: 11.10.2007 06:33
Codziennie od rana w siedzibie stacji dyżuruje specjalnie oddelegowany do tej pracy grzyboznawca, który bezpłatnie udziela informacji. Każdy, kto nie jest pewien czy grzyby, które zebrał są jadalne może przyjść z koszykiem i sprawdzić, czy przypadkiem nie ma w nim jakiegoś "trujaka".
Chcemy, żeby każdy mógł się upewnić, czy znaleziony przez niego okaz nadaje się do garnka. Przecież nie każdy jest ekspertem mówi Lidia Lazar, zastępca powiatowego inspektora sanitarnego w Rybniku.
Akcja sanepidu jest odpowiedzią na to, co dzieje się od pewnego czasu w lasach na całym Śląsku. Mamy niesamowity wysyp. Podgrzybki i maślaki rosną w bardzo dużych ilościach. Grzybiarze o tym wiedzą i szturmują lasy. Podczas 35 lat pracy nie widziałem jeszcze takiego oblężenia przyznaje Zenon Pietras, nadleśniczy z Rud Raciborskich.
Jednak ochotę na jajecznicę z grzybami mają nie tylko wytrawni zbieracze. Codziennie pojawia się u nas kilka osób niepewnych swojej wiedzy na temat grzybów. Naszym zadaniem jest rozwianie ich wątpliwości mówi Lidia Lazar. Działanie przynosi efekty. Rybnicki sanepid nie odnotował jeszcze w tym sezonie żadnych przypadków zatrucia grzybami. Podobne akcje organizowaliśmy u nas już wcześniej dodaje Lazar. (PAP)